Archiwa kategorii: Wyjazdówka

13528103_1071422559604977_1999742872471423818_o

LARP – Live Action Role Play

W minioną sobotę, w trakcie wygłaszanego przeze mnie kazania ku chwale Pana Metalu zostałem zamordowany przez snajperskiego najemnika… nie zwariowałem… tak działają LARP-y

Co to w ogóle jest?

Larp to rodzaj gry terenowej w której odgrywamy postać, jej charakter, sposób bycia oraz jej cele. Można powiedzieć, że to film na żywo. Mistrz gry, czyli reżyser całej zabawy wręcza Ci kartkę opisującą kim jesteś, czym się zajmujesz i jakie masz zadanie.

Przykładowo, ja byłem kaznodzieją Bractwa Metalu. Moim zadaniem było zachęcić 3 osoby (czyli innych graczy) do wstąpienia w szeregi kościoła.

Niestety, ponieważ zginąłem, nie udało mi się wypełnić zadania.

Jak by się to dziwne mogło nie wydawać na pierwszy rzut oka, jest to naprawdę wspaniała zabawa. Na kilka godzin wcielamy się w zupełnie inną postać z fantastycznego świata.

13558889_1071423282938238_7157277623369628557_o

Przygotowanie

Uczestnicy zabawy przygotowują przebrania i charakteryzację, dzięki której mogą jeszcze lepiej wczuć się w klimat stworzonego świata jak i swojej postaci. Spiczaste uszy, miecze, tarcze, magiczne płaszcze i długie brody, to tylko niektóre elementy pozwalające nam poczuć się jak w Tolkienowskiej prozie.

Ja na przykład jako kaznodzieja post-apokaliptycznego świata rodem z filmowego Mad Maxa, nosiłem czarną szatę z wielkim okrągłym dyskiem (to chyba była tarcza hamulcowa) na szyi. Najemnicy przywdziali wojskowe moro przeplatane ochraniaczami, a szamanka to sztuka sama w sobie.

13576686_1071423009604932_4726261597774607060_o

Dlaczego warto wziąć udział?

Z mojego punktu widzenia, jest to wspaniały mechanizm socjalizacji. Nie siedzimy przed komputerem, rozmawiamy z ludźmi, poznajemy nowych, ponieważ w LARP-ach uczestniczy wiele osób (sam poznałem przynajmniej 10 nowych). Zamiast więc grać jakimś magiem na ekranie komputera, możemy nim się stać, przynajmniej na te kilka godzin.

Dodatkowo rozwijamy umiejętności miękkie, niezbędne w codziennym życiu. Grę aktorską, gestykulację, pracę głosem. Gdy szamanka krzyknęła na mnie „ani kroku dalej” naprawdę struchlałem!

Uczymy się też mniej chwalebnych rzeczy, jak knowania, czy zdrady, ale biorąc pod uwagę jak lubimy oglądać seriale o sporach politycznych, fajnie czasami wejść w rolę takiego intryganta.

13606853_1071423402938226_245281915159700244_n

Zabawa dla dużych dzieci

Wiele osób patrzy na zabawy miłośników fantastyki jak na niedojrzała formę rozrywki, bo bal przebierańców skończył się w podstawówce. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo fajna opcja by spędzić miło popołudnie. Fakt nie jest to tak popularne jak wegetacja przed telewizorem przez całą niedzielę, wymaga to od nas pewnego zaangażowania, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że naprawdę warto.

Olsztyński LARP był dziełem Akademickiego Klubu Miłośników Fantastyki „Olifant”

Jeszcze raz dziękuję Bartoszowi Olszewskiemu i Konradowi Nowakowi, za zaproszenie, udostępnienie zdjęć, a wszystkim larpowiczom za wspaniale spędzone popołudnie!

Pyrkon – kamień milowy w uzależnieniu od gier

pyrkon

W miniony weekend odwiedziłem Poznańskie Targi Fantastyki, czyli tak zwany Pyrkon. Jeżdżę tam już ładnych kilka lat, ale pierwszy raz byłem prelegentem. Efekt tych kilku dni przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Co to w ogóle jest Pyrkon?

Dla niewtajemniczonych, powiem tylko, że jest to impreza obowiązkowa dla każdego sympatyka gier komputerowych, fantastyki, komiksów, japońskiej animacji. Można powiedzieć, że to taki Woodstock dla geeków. Starszy, młodszy… każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy konkursy, wykłady, spotkania z ciekawymi ludźmi i tak przez trzy dni. Do tego masa sklepików z najróżniejszymi gadżetami. Bez problemu można tu przepuścić średnią krajową na pamiątki.

Wracając do sedna

W trakcie Pyrkonu zaprezentowałem wykład pod tytułem „Uzależnienie od Gier Komputerowych” organizatorom konwentu sam pomysł tej prelekcji spodobał się tak bardzo, że dostałem status Prelegenta Zaproszonego.

Mimo wszystko strasznie się bałem. Pyrkon to w 100% gracze, a teraz ma na scenę wyjść gość, który mówi, że gry potrafią uzależnić, a wielogodzinne granie może zmarnować życie… Byłem więc gotowy na wszystko… tylko nie to co zobaczyłem!

Morze Graczy

Sala była wypełniona po brzegi! Myślę, że siedziało wtedy na niej jakieś 250, może nawet 300 osób. Byłem w szoku! Graczy aż tak interesowała ta tematyka!

IMG_20160409_110023

Zacząłem bardzo ostrożnie. O wyobrażeniu gier komputerowych, jak postrzega je społeczeństwo, problemie z nieprzestrzeganiem wieku grającego… wszystko było ok. Potem zacząłem mówić o tym, że gry potrafią uzależnić, zwłaszcza gry internetowe. Że grając 4-5 godzin dziennie zaniedbujemy siebie, swoje otoczenie i bliskich.

Chwila ciszy.

W głowie słyszałem ostrzone widły na których mnie wyniosą…

  • No tak! – zakrzyknęli z sali – 5 godzin dziennie to trochę przegięcie!

Mówiłem coraz więcej i więcej, na temat uzależnienia od gier, zdrowego i patologicznego podejścia. Gracze mieli takie samo zdanie!

Problemem, jednak okazywali się… rodzice. Mam wrażenie, że szukają „5 sposobów na rzucenie uzależnienia w 2 tygodnie” a to niestety tak nie działa, co podkreślali sami gracze.

IMG_20160409_105335

Wszyscy na zewnątrz!

Zakończyliśmy prelekcję ożywioną dyskusją i przenieśliśmy się na podwórze. Zaczęliśmy rozmawiać o grach komputerowych, o sprytnie ukrytych uzależniaczach, jakości rozgrywki. Gracze naprawdę to wszystko widzą i wkurza ich to!

Rozmawialiśmy o naszych problemach, że widzimy to, że dużo gramy, a marzenia w tym czasie i plany na przyszłość robią sobie urlop bezterminowy. Wiele osób pytało mnie jak z tym walczyć, jak się zmotywować do pracy nad sobą. Narzekaliśmy na 12-latków klnących w internecie. Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Pod koniec zdałem sobie sprawę, że uczestniczyłem w pierwszym spotkaniu AA dla Graczy.

Gracze sami chcą zmiany. Chcą pokazania, że istnieje gracz zdrowy i gracz patologiczny. Nie wszyscy tacy jesteśmy i nie ignorujemy istniejącego problemu. Doświadczenie Pyrkonu było niesamowite. Gracze wystawili rękę na zgodę. Chcą budować dialog.

Co Pyrkon dał mnie samemu?

Jeżeli miałem jeszcze jakieś wątpliwości, to teraz już wiem na pewno. Chcę pomagać graczom. Pokazywać problem i dopingować w zmaganiach. Pomóc jako ktoś, kto rozumie gry komputerowe, wie na czym polega problem.

Żeby nie było więcej „Komputerowych Ćpunów” .

Widząc pozytywne nastawienie środowiska graczy, jestem pewien, że mi się uda.

Olsztyńskie Dni Fantastyki

12144821_1680409025526512_1606746356108365287_n

W pierwszy weekend października zawitałem w stolicy Warmii i Mazur na Olsztyńskim konwencie. Jak było?

Mam wrażenie, że organizatorzy ODF bardzo chcą wszystkim udowodnić nie tylko, że „Olsztyn fantastyką stoi” ale również, że są profesjonalistami w swoim fachu. W tym roku była to już czwarta impreza spod tej samej bandery, choć nie największa.

W maju ODF zorganizował konwent na 500 osób z całą rzeszą autorów zaproszonych jako goście specjalni. Był Grzędowicz, Filipiuk, Kossakowska, Gołkowski, Adamiak (ten Adamiak!) i wielu innych. Obecna edycja na etapie planowania była znacznie mniejsza.

Starają się

Trudno nie zauważyć zaangażowania organizatorów konwenu. Były koszulki, sala gier planszowych, sklepiki, przy których uwielbiam tracić gotówkę na każdej tego typu imprezie i sprawnie przebiegająca akredytacja. Sam dostałem plastikowy emblemat z dumnie brzmiącym „Twórca Atrakcji” więc nie narzekam.

 

Sporą cześć konwentu spędziłem na salach wygłaszając własne prelekcje (delikatnie wspominając o mojej książce – spodobała się), ale znalazłem również czas na pochodzenie po konwencie, wcielając się w rolę zwykłego odwiedzającego.

I jak było?

Pograłem w planszówki z totalnie randomowymi ludźmi, wziąłem udział w sesji RPG, wcielając się w postać Kapitana Ameryki, (prawie) wygrałem konkurs wiedzy o komiksach (czy ktoś wie kim jest Bueno Ekscelente?) i uciąłem sobie bardzo miłą pogawędkę o serii „Cienie Pojętnych” Adriana Tchakovskiego. Na konwent przyjechał też Bartek Biedrzycki, więc każdy fan polskiego post-apo (w tym także ja) był wniebowzięty.

Całość była jednak bardzo rozstrzelona. Wydział Humanistyczny na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskiej przypomina budynek korporacyjny Dillberta. Gdybym uruchomił Endomondo, z pewnością narobiłbym kilka kilometrów.

11224832_525230437639284_9142647862552309117_n

Wieczna Zimna Wojna

W kuluarach między wierszami dowiedziałem się o konfliktach jakie trzęsą gronem fantastów w Olsztynie. Pokłóceni są dosłownie wszyscy! Planszówkowcy, RPG-owcy, nawet bitewniaki. W mieście istnieje kilka grup zbierających po 100-200 osób i nie współpracują ze sobą w żaden sposób.

Z tego też powodu Olsztyńskie konwenty nie mogą wbić się na pułap cztero-cyfrowej liczby odwiedzających, bo każda grupa sądzi, że „zrobi to lepiej samemu”

Moje zdanie w tej kwestii jest takie, jak chwalebnego Johna Snowa, próbującego zjednoczyć Dzikich i Wrony. Oby nie spotkał mnie podobny los (sorry za spoiler!), ale wydaje mi się, że należałoby usiąść przy jednym stoliku, wypić kilka piw i porozmawiać o przyszłości Olsztyna.

12139940_524719064357088_9198898046841294046_o

Podsumowując

Jako uczestnik i prelegent śmiało mogę powiedzieć: Bardzo fajny konwent. Nie jest to oczywiście Pyrkon, ani Awangarda. Olsztynowi nadal daleko również do mniejszych grup takich jak Copernicon, ale widać, że towarzystwo naprawdę się stara i z imprezy na imprezę jest coraz lepiej.

Z tego co mi wiadomo kolejny duży konwent w Olsztynie odbędzie się w maju, tak więc od razu zapraszam wszystkich! Śledźcie internety i sprawdzajcie kalendarze. Coś mi mówi, że będzie warto.

Więcej o Olsztyńskiej formacji konwentowej możecie przeczytać na ich fanpage: https://www.facebook.com/dnifantastykiolsztyn?fref=ts