W szkołach brakuje coacha

download

Świat się coraz bardziej zmienia, więc niewykluczone, że w przyszłości obok szkolnego pedagoga usiądzie trener osobowości, zachęcający do realizacji marzeń.

Skąd mnie to wzięło?

Oglądałem ostatnio zabawy taneczne w miejskim domu kultury. Oczywiste było to, że młodsze dzieci skakały i wydurniały się, a starsze były bardziej z dystansowane. Powiemy: no starszy się wstydzi. Oczywista oczywistość, ale dlaczego się wstydzi?

Co zmienia się w życiu dziecka, że w wieku 5-6 lat tańczy i występuje bez większych krępacji, a w wieku 7-8 trudno niejednokrotnie wyciągnąć takiego na scenę. Jedyne co odróżnia dwójkę z przykładu to szkoła. Jedno już ją poznało, a drugie jeszcze nie.

Czemu tak psioczę?

Mam wrażenie, że z powodu szkoły znaczna część młodzieży zostawia swoje starania w ciemnym koncie. Czasami z powodu nauczycieli. Sam doświadczyłem takich, którzy za szczególnie nie wierzyli w mój dryg do literatury. Dzisiaj jestem dziennikarzem, piszę kilka stron dziennie. Ktoś tu się chyba pomylił…

Dodatkowo mamy uczniów, którzy potrafią zdeptać próby drugiej osoby, a w przypadku niepowodzenia np. Kiepskiego występu na scenie, wręcz ztraumatyzować w nas to przeżycie.

Nie mówię, że szkoła jest złem wcielonym, nawet jeżeli sam najlepiej jej nie wspominam. Wiem, że wiele osób świetnie się w niej bawi i korzysta z furtek tworzonych przez oświatę pełnymi garściami. Czasami jest jednak potrzebny ktoś kto powie dobre słowo, doceni czy… wesprze.

Tu pojawia się Pan Coach

O ile słowa „trener osobisty” i „rozwój personalny” nadal budzą w Polakach rozbawienie, to jednak ich praca a ogół osiąga zamierzony cel. Ludzie znajdujący się pod opieką trenerów, choć płacą za to grube pieniądze, znajdują mentalne zapewnienie w możliwość realizacji swoich marzeń. Zapewnienie, które najczęściej tracą za czasów szkolnych.

Nieprzychylni nauczyciele, koledzy nabijający się z marzeń, rodzice widzący w marzeniu „trudną i ryzykowną inwestycję”

A co jeśli możemy uniknąć tej niepewności, a wręcz możemy zaszczepić choćby szczyptę dodatkowej wiary we własne siły? Taki coach pracujący w szkole, rozmawiający z uczniami na godzinach wychowawczych, którego drzwi od gabinetu są otwarte jak te u Pani pedagog.

Zrozumiała niepewność

Wiem, że część uczniów, a nawet nauczycieli uznałaby to za niedorzeczność, może nawet 2/3 powiedziałyby, że to głupota, ale kogoś z pewnością by się przekonało.

To tak jak ze szkolnymi projektami o dopalaczach, na które zaprasza się uczniów. Część śpi, część śmieje się ze wszystkiego co powie prowadzący, ale jest też mała część, którą ruszą słowa zaproszonego gościa? Może dla nich warto się postarać?

Ostatnio rozmawiałem z pedagogiem prowadzącym podobne zajęcia odnośnie uzależnień. Powiedział: Nigdy nie dowiesz się ilu osobom pomogłeś dzięki takiemu wystąpień, a ilu uratowałeś życie.

Może jednak warto?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *