Archiwa tagu: Wielkanoc

DSC_0125

Święta bez internetu

W Ostrołęce zaproponowano młodzieży ciekawe wyzwanie. Trzy dni bez internetu. Bez facebooka, Snapa, Instagrama i tym podobnych. Dodatkowo bez gier komputerowych i komórkowych. Słowem: bez zamykania się w elektronice. Również podjąłem się tego zadania. Co mi z tego wyszło?

Komputer…ok, ale telefon?

Abstynencja od gier nie była dla mnie szczególnym wyzwaniem. Wielokrotnie robiłem sobie o wiele dłuższe posty. Jeżdżąc na spotkania autorskie całymi tygodniami jestem pozbawiony dostępu do komputera i nie dostaję z tego powodu delirium.

Abstynencja telefoniczna była jednak dla mnie nowym doświadczeniem i troszeczkę się jej obawiałem. Wiem, że trochę folguję sobie z telefonem zrzucając moje zapotrzebowanie na pracę i hobby. Wielkanoc była dobrym okresem na sprawdzenie tego, czy faktycznie sprawuję kontrolę nad smartfonowym towarzyszem. Nie pracowałem i nie zajmowałem się swoimi pasjami. Youtube i pisanie książek zrobiło sobie trzy dni wolnego. Nie było więc wymówki by korzystać.

Wynik okazał się jednak pozytywny.

By formalnościom stało się zadość

Kasowałem wszystkie powiadomienia facebookowe, a przyjaciołom piszącym na Messagera, szybko odpisywałem, że na 3 dni znikam z internetów. Na szczęście obyło się bez długich rozmów i nikt nie miał do mnie palącej, nagłej sprawy.

Przyznaję, korciło mnie do sprawdzenia tablicy, zwłaszcza gdy wyskakiwały kolejne komentarze. Udało mi się to opanować bo… w końcu obiecałem to sobie. Pogratulować muszę też swojej rodzinie, że nie dali mi wiele czasu na zastanawianie się „czy może sięgnąć po telefon”.

Na ratunek rodzina

Masę czasu spędziliśmy na rozmowie. O wszystkim! Od tematów totalnie głupich, jak memy, po politykę i filozofię. Ciągle rodziło się coś nowego. Praktycznie nie wychodziliśmy z jadalni, bo po śniadaniu siedzieliśmy gadając godzinę, drugą, mama (mistrzyni domowego ogniska) zaraz zrobiła kawę i przynieśliśmy ciasto. No to gadu gadu. Potem obiad i rozmawiamy dalej. Wspaniałe uczucie.

Graliśmy też w gry planszowe. Specjalnie zakupiłem w tym celu Splendor, w który zostałem totalnie rozjechany. Następnie przerzuciliśmy się na Carcassonne i na tym polu mogłem już odhaczyć pewne zwycięstwa. Długie godziny przesiedzieliśmy przy rodzinnym stole układając kolejne pola zamków i dróg.

Zdążyłem nawet nacieszyć się zwykłym spacerem z psem. To niezwykłe jak w codziennym natłoku informacji przestajemy zauważać radość płynącą z najprostszych czynności.

DSC_0108

Chwila próby

W trakcie Wielkanocy zachowywałem się trochę jak nadpobudliwe dziecko z ADHD. Nie pozwalałem biednym rodzicom spać i wyciągałem rodzeństwo z pokojów, by pogadać, pograć w pluszówki, czy nawet pooglądać filmy. Tutaj tak naprawdę jest wyzwanie dla wszystkich rodziców pragnących by ich dzieci spędzały mniej czasu przed komputerami i komórkami. Tylko od nas zależy, czy podejmiemy wyzwanie.

Na zachodzie bez zmian

Gdy w poniedziałek wieczorem włączyłem komputer, wdrażając się z powrotem w tryb pracy, sprawdziłem facebooka. Nic się nie wydarzyło. Jakiś komentarz pod zdjęciem, kilka lajków, masa zaproszeń do znajomych, osiemnaście mało znaczących powiadomień… w sumie trzy informacje z całego zbioru uznałem za „warte uwagi”. To zadziwiające, że normalnym trybem poświęciłbym facebookowi przynajmniej kilka godzin, a tak, jego aktualizacja zajęła mi zaledwie kwadrans.

Możliwe, że nie był mi tak niezbędny jak uważałem? A może to zasługa świąt?

Trudno dyskutować o niezbędności komputera i komórki w dzisiejszych czasach. Warto jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy sprawujemy nad nimi kontrolę, czy może to one nad nami górują?