Archiwa tagu: Krzysztof Piersa

christmas_lights

Gry pod choinką

Gry komputerowe to wspaniały prezent dla każdego gracza. Elegancki, łatwy do zapakowania i gwarantujący uśmiech na twarzy obdarowanego. Pamiętam jak w podstawówce pisząc list do Świętego Mikołaja wycinałem obrazki z okładkami gier, prosząc brodatego o konkretny tytuł.

Minęło jednak dobre 10 lat, a gry stały się stałym gościem pod choinkami. Warto z tego powodu zorientować się co i jak.

Dlaczego wybieramy gry jako prezent?

Są dwa powody dla których gry goszczą pod choinkami graczy. Pierwszy jest dość oczywisty.

Hobbyści uwielbiają dostawać w prezencie rzeczy związane ze swoim hobby. Zawsze jak ktoś nie wiedział, co można mi dać – nowa figurka do pomalowania to był pewnik. W przypadku gier działa to tak samo.

Drugim powodem jest lenistwo współczesnych Mikołajów, którzy chcąc zobaczyć uśmiech na twarzy dziecka idą po najniższej linii oporu, nie zaznajamiając się najczęściej co kładą pod choinkę. Wiedza w tej kwestii to absolutna podstawa.

Tak więc, na co warto zwrócić uwagę?

PEGI

Tak jak filmy, gry również posiadają metryczkę wiekową sugerującą wiek gracza odpowiedni do rozgrywki. Takie oznaczenie znajduje się najczęściej w prawym bądź lewym dolnym rogu przedniej okładki i na środku tylnej.

Warto potraktować te znaczki tak jak film, a więc jeśli nasz gracz ma 8 lat, raczej nie pokażemy mu filmu 18+ prawda?

Jeżeli gracz ma 15-16 lat, film z 18-tką nie zabije go i tak samo będzie z grami.

Treści dodatkowe

Tuż przy znaczku PEGI znajduje się informacja o treściach, które można uznać za problematyczne, a które są zawarte w grze. Mamy tu do wyboru 8 znaczków od przemocy zaczynając, a na erotyce i dyskryminacji rasowej kończąc.

Tu warto zastosować podobne przełożenie jak w przypadku filmów. Czy pokazałbym graczowi film w którym występuje przemoc i erotyka? Warto jednak spojrzeć szerzej na temat, ponieważ dyskryminacja rasowa może oznaczać poruszanie problematyki segregacji, a nie wyzywanie się od „białasów” i „czarnuchów”.

pegi_ratings_system

Okładka

Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce, ale to właśnie ona w pierwszej kolejności sugeruje nam treść. Dokładnie tak samo jest w grach. Jeżeli na okładce znajduje się wielki robot z karabinem maszynowym, to najprawdopodobniej gra będzie dotyczyć wielkich robotów z karabinami maszynowymi. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że będą z nich strzelać, więc mamy do czynienia z tak zwaną „strzelanką” Od razu zbieramy garść cennych informacji.

Obejrzyjmy trailer i gameplay

Każde studio gier komputerowych umieszcza w sieci całą masę materiałów promocyjnych dzięki którym możemy rozwiać wszelkie wątpliwości co do proponowanej rozgrywki. Odpalamy sobie zwiastun gry, lub tak zwany gameplay, czyli nagranie z trwającej zabawy. W ten sposób mamy już właściwie wszystkie informacje do podjęcia decyzji. Czy chcemy takie treści przedstawiać swojemu graczowi, czy też nie.

Rodzaj rozgrywki. Jedno czy wieloosobowa?

Warto zwrócić uwagę nie tylko na treść, ale również rodzaj proponowanej zabawy. Wiele gier nie tylko pozwala nam na rozrywkę sieciową ale również w dwóch i więcej graczy przy jednym komputerze. Jest to zabawa o wiele ciekawsze niż samemu. Lepiej spędzić czas na rozrywce w towarzystwie, choć istniej wiele gier pozwalających na rozrywkę tylko dla jednego gracza i również nie ma w tym nic złego

Święta i po świętach

Wiele reklam pokazuje nam ten niezwykły moment, kiedy każdy dorwie się do swoich prezentów i może zacząć się nimi „bawić”. Pamiętam jak dostawałem zestawy klocków LEGO i składałem je od razu przy choince. Gdy dostałem kamerkę, również zaczynałem bawić się jej opcjami już przy drzewku. Pamiętam, że gdy prezentem była gra komputerowa, chciałem jak najszybciej uciec do komputera by sprawdzić swój prezent. W tym momencie kończyła się moja integracja z rodziną.

Warto ten jeden dzień w roku posiedzieć razem kilka chwil dłużej, czego serdecznie wszystkim życzę z okazji nadchodzących świąt. christmas-family

14370162_318500415171025_3850099113333807458_n

Nowości, zmiany, zapowiedzi i podziękowania

W ostatnim czasie sporo się u mnie działo dlatego nieco zbiorę do przysłowiowej kupy co następuje

 

Wrócę do bloga… i nie tylko

Strasznie wszystkich przepraszam za zaniedbanie wpisów na blogu. W przyszłości nastąpi zmiana strony, ale dołożę wszelkich starań żeby przynajmniej raz w tygodniu, pojawił się nowy artykuł na blogu. Nie wiem, czy to dobrze czy też źle, czy ktoś czytał moje wpisy, ale szkoda by było, żeby to tak sobie umarło. Tak więc niedługo kolejne artykuły 😉

Niedługo rozpocznę serię wywiadów z młodymi ludźmi sukcesu których osobiście podziwiam, a których historię warto poznać. Z ich doświadczeń można się niejednego nauczyć.

Planuję też nagrać trochę materiałów video. Kiedyś w czasach swojej mrocznej przeszłości robiłem nawet vloga, cieszącego się szczątkowym zainteresowaniem. Zobaczymy co z tego teraz będzie.

Zamieszczę na pewno kilka recenzji gier i materiałów około gamingowych. Od razu jednak dodam, nie zamierzam rozpoczynać kariery lets’playera

 

Jeżdżę tu i tam

Jak się okazuje moje prelekcje i spotkania autorskie cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Odwiedziłem już Twierdzę w Giżycku, Copernicon w Toruniu i całą masę miast w całej Polsce co z resztą nie umknęło wam uwadze na fanpage’u facebookowym, który zalewam zdjęciami ze spotkań.

No ale jak tu nie wrzucić zdjęcia, jak wspaniali ludzie chcieli wysłuchać co miałem do powiedzenia, nie wygwizdali, zadawali pytania, a potem jeszcze ustawili się do zdjęcia. Uwielbiam moją pracę.

 

Odpowiadam na pytania

Bardzo często słyszę te same pytania na które postaram się od razu zbiorczo odpowiedzieć:

W co obecnie gram: Nadal w Mass Effect 3 i Total War: Warhammer. Przymierzam się do Overwatcha. Można mnie też czasami spotkać na Legue of Legends, ale jak powtarzam na każdym spotkaniu, do tej gry potrzebny jest team. Napisz do mnie na facebooku – ustawimy się na grę.

Nad czym teraz pracujesz: Do wydawnictwa wysłałem już kolejną książkę. Co to będzie i kiedy, nie mogę zdradzić. Ale nie jest to jeszcze fantastyka.

Co z tą fantastyką: Mam już 170 tysięcy znaków czyli na oko 1/3 książki. Staram się jak mogę, codziennie dopisuję kolejne strony. O czym ona będzie? Streszczając w jednym zdaniu „O tym jak Bobrowate stworki ocaliły Cesarstwo ludzi, przed inwazją Szarańczy z księżyca za pomocą wielkiego robota” – będzie grubo. Obiecuję.

Czy wpadniesz do mojej szkoły: Wpadnę. Jak chcesz, żebym się pojawił u Ciebie w szkole, napisz do mnie, ja pogadam z dyrekcją, znajdziemy jakiś termin.

 

Na koniec

Obserwuję coraz większy ruch na facebooku, za co chciałem wszystkim serdecznie podziękować. Wiem że zabrzmię jak typowa szafiarka ale jesteście kochani 🙂

PEGI_18

TV GRY marudzi na PEGI – serio?

Płacz i lament graczy, którym ograniczają dostęp do krwi i cyfrowych piersi

O co chodzi?

TV GRY umieściło na swoim kanale filmik atakujący system PEGI podważajac jego potrzebę, a wręcz Jordan Dębowski (bo tak nazywa się prowadzący) twierdzi, że kontrola wieku i cenzura psują gry.

Dla lepszego obeznania w temacie:

Czuję się w obowiązku skomentować nieco filmik największej telewizji dotyczącej gier komputerowych w Polsce.

Powoływanie się na prawne artykuły

W żargonie dziennikarskim, nazywa się to „instrukcja, jak zrobić bombę”. Jordan Dębowski w programie mówi nam o tym, że sprzedawca w sklepie nie ma prawa nie sprzedać nam gry, bo PEGI jest tylko sygestią, a nie egzekwowanym prawem. To nie jest podpowiedź, dla 16-latków, ale 7-latków. Nie martwcie się kochane dzieciakczki, możecie iść śmiało do Media Marktu i kupić sobie GTA V, a jak sprzedawca powie, że wam nie sprzeda, postraszcie go sądem. Edukacja młodzieży: Poziom Expert…

Później dostajemy argument „Jak nie w tym sklepie to w innym dzieciak kupi to GTA”. No po prostu pięknie! W latach 2000 była podobna akcja ze sprzedażą papierosów nieletnim. Sprzedawcy tłumaczyli się „Jak ja mu nie sprzedam to Pani w sklepie obok to zrobi” Nie zmienia to faktu, że z nas samych odpowiedzialność nie spada. Nie ułatwiajmy dostępu do nieodpowiednich produktów.

A na Steamie, dzieciak nie kupi sobie gry, bo nie ma konta bankowego…

Dojrzałe przedstawienie wojny

Prowadzący twierdzi, że studia dzięki wysokiemu PEGI mają spokój z ewentualnymi kłótniami odnośnie negatywnego wpływu gier komputerowych. Otóż nie. Bardzo wiele gier ogranicza dawkę przemocy właśnie po to by nie uzyskać znaczka 18+ ponieważ budzi on kontrowersje na samym starcie wypuszczania gry, a niejednokrotnie pomniejsza rynek zbytu (o czym dziennikarz wspomniał w późniejszej części) Jeżeli 13-latek będzie chciał kupić grę 16+ rodzic przymknie na to oko. 18-tka już wywoła u niego zmieszanie.

To czy gra tworzona jest dla mniej lub bardziej dojrzałego widza z powodów fabularnych, nie ma żadnego związku z ilością przemocy generowanej przez grę. Chodzi o wybuchy, śmierć, wulgaryzmy i tak dalej. Gdybyśmy mieli oceniać dostępność produktu tylko ze względu na złożoność fabuły, Niezniszczalni dostaliby PEGI 7, a nowy MAD MAX Pegi 3 (bo fabularnie to jazda samochodem w tą i z powrotem, a liczy się CO widzimy na ekranie – film miodny btw.)

gry jako sztuka podlega cenzurze.

To może kilka słów czy sztuka powinna być cenzurowana. Jakiś czas temu Milo Moira, na środku placu w jednym z niemieckich miasteczek stojąc na drabinie wpychała sobie kulki z farbą do pochwy, po czym „strzelała” nimi w płutno. Nie zamierzam dyskutować o słuszności tego zachowania, jednak, nie jest to coś, co chciałbym, żeby widziało moje dziecko (nie mam jeszcze dzieci, ale wiecie o co mi chodzi).

Tak samo gry możemy, a wręcz powinniśmy nazywać sztuką, ale jest sztuka wysoka i sztuka niska. Choć Dead Space jest fenomenalną grą z niezwykłą fabułą, nie pokazałbym tej gry dziecku i ograniczenia wiekowe mają tutaj słuszność.

A czy zmiana treści gry ma również uzasadnienie?

Jordan Dębowski przytacza przykład gry Tokyo Mirrage System, gdzie stroje bohaterek zostały ugrzecznione, a kilka wątków wyciszonych. Gra opowiada o japońskim show biznesie i bardzo wyraźnie jest w niej zaznaczona seksualizacja młodych dziewczynek.

Czy gracze naprawdę są aż tak niedojrzali, że będą się wściekać z powodu zasłoniętych cyfrowych piersi i majtek? Mnie się wydaje, że nie, a przynajmniej taką mam nadzieję.

„Niestety na zachodzie golizna nie jest tak ok, jak w Japoni…” – Naprawdę Panie Dębowski tęskni Pan za majtkami 12-latki zasłoniętymi w tej grze?

Albo totalna kontrola, albo znieść ją zupełnie

Dziennikarz wychodzi z bardzo konkretnym pomysłem rozwiązania światowego problemu sprzedaży gier nieletnim.

No to tak:

Zniesienie kontroli nie wchodzi w grę. Granie w GTA V to jak oglądanie filmu porno. Dorosłemu dostarczy sporo radości i nie wpłynie na niego szczególnie źle. Dzieciakowi może zrobić sieczkę z mózgu. Nie oszukujmy się istnieje wiele gier brutalnych, erotycznych i przerażających, do których niedojrzały widz nie powinien mieć dostępu Dodatkowo sam fakt, ich istnienia sprawia, że gry komputerowe zaczynają być odbierane (wreszcie) jako pełnoprawne medium, a nie „zabawka dla dzieci i niedojrzałych facetów”

Kontrola jest pro-rodzinna i pro-społeczna, a działa tylko przeciwko niedojrzałym graczom szukającym wrażeń przekraczających ich wiek i zdolność poznania. Myślę, że ich liczba nie jest tak duża, żebyśmy podporządkowali pod nią standardy moralne całego świata gier.

PEGI nie jest skierowane przeciwko nastoletnim graczom, a przeciwko młodemu pokoleniu, które za szybko stara się wszystkiego spróbować.

Dlatego doradzam spojrzenie na sprawę z odrobinę szerszej perspektywy.

13528103_1071422559604977_1999742872471423818_o

LARP – Live Action Role Play

W minioną sobotę, w trakcie wygłaszanego przeze mnie kazania ku chwale Pana Metalu zostałem zamordowany przez snajperskiego najemnika… nie zwariowałem… tak działają LARP-y

Co to w ogóle jest?

Larp to rodzaj gry terenowej w której odgrywamy postać, jej charakter, sposób bycia oraz jej cele. Można powiedzieć, że to film na żywo. Mistrz gry, czyli reżyser całej zabawy wręcza Ci kartkę opisującą kim jesteś, czym się zajmujesz i jakie masz zadanie.

Przykładowo, ja byłem kaznodzieją Bractwa Metalu. Moim zadaniem było zachęcić 3 osoby (czyli innych graczy) do wstąpienia w szeregi kościoła.

Niestety, ponieważ zginąłem, nie udało mi się wypełnić zadania.

Jak by się to dziwne mogło nie wydawać na pierwszy rzut oka, jest to naprawdę wspaniała zabawa. Na kilka godzin wcielamy się w zupełnie inną postać z fantastycznego świata.

13558889_1071423282938238_7157277623369628557_o

Przygotowanie

Uczestnicy zabawy przygotowują przebrania i charakteryzację, dzięki której mogą jeszcze lepiej wczuć się w klimat stworzonego świata jak i swojej postaci. Spiczaste uszy, miecze, tarcze, magiczne płaszcze i długie brody, to tylko niektóre elementy pozwalające nam poczuć się jak w Tolkienowskiej prozie.

Ja na przykład jako kaznodzieja post-apokaliptycznego świata rodem z filmowego Mad Maxa, nosiłem czarną szatę z wielkim okrągłym dyskiem (to chyba była tarcza hamulcowa) na szyi. Najemnicy przywdziali wojskowe moro przeplatane ochraniaczami, a szamanka to sztuka sama w sobie.

13576686_1071423009604932_4726261597774607060_o

Dlaczego warto wziąć udział?

Z mojego punktu widzenia, jest to wspaniały mechanizm socjalizacji. Nie siedzimy przed komputerem, rozmawiamy z ludźmi, poznajemy nowych, ponieważ w LARP-ach uczestniczy wiele osób (sam poznałem przynajmniej 10 nowych). Zamiast więc grać jakimś magiem na ekranie komputera, możemy nim się stać, przynajmniej na te kilka godzin.

Dodatkowo rozwijamy umiejętności miękkie, niezbędne w codziennym życiu. Grę aktorską, gestykulację, pracę głosem. Gdy szamanka krzyknęła na mnie „ani kroku dalej” naprawdę struchlałem!

Uczymy się też mniej chwalebnych rzeczy, jak knowania, czy zdrady, ale biorąc pod uwagę jak lubimy oglądać seriale o sporach politycznych, fajnie czasami wejść w rolę takiego intryganta.

13606853_1071423402938226_245281915159700244_n

Zabawa dla dużych dzieci

Wiele osób patrzy na zabawy miłośników fantastyki jak na niedojrzała formę rozrywki, bo bal przebierańców skończył się w podstawówce. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo fajna opcja by spędzić miło popołudnie. Fakt nie jest to tak popularne jak wegetacja przed telewizorem przez całą niedzielę, wymaga to od nas pewnego zaangażowania, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że naprawdę warto.

Olsztyński LARP był dziełem Akademickiego Klubu Miłośników Fantastyki „Olifant”

Jeszcze raz dziękuję Bartoszowi Olszewskiemu i Konradowi Nowakowi, za zaproszenie, udostępnienie zdjęć, a wszystkim larpowiczom za wspaniale spędzone popołudnie!

photo-1433878455169-4698e60005b1

Apel Wakacyjny

Rozpoczęły się wakacje. Uczniowie szkół mają mnóstwo wolnego czasu, co jest ich wielkim przywilejem i… zmorą.

Jak patrzę na edukację na przestrzeni lat, to właśnie te dwa miesiące wakacyjne stanowią największe wyzwanie dla młodzieży. To właśnie wtedy szkoła nie funkcjonuje, koła zainteresowań są zawieszone, nawet domy kultury, biblioteki a nawet całe miasta obniżają swoją działalność do niezbędnego minimum. Są oczywiście organizowane różnego rodzaju imprezy wakacyjne, ale określenie „Sezon Ogórkowy” znikąd się nie wzięło.

I co tu robić?

Wcale się nie dziwię młodszym, że spędzają całe wakacje przed komputerem, skoro wielu „dorosłych” nie potrafi sensownie zaplanować dwutygodniowego urlopu… a co tu mówić o dwóch miesiącach.

Młodzi są w o tyle gorszej sytuacji, że nie planują remontów, obrządzania działki, najczęściej są skazani na komunikację międzymiastową i mają o wiele bardziej ograniczony budżet. Paradoksalnie pracujący dorośli mają lepiej. W końcu dorosłym nikt nie zabroni spędzić urlopu na biwaku w lesie. Dzieciak może usłyszeć nie: bo kleszcze, lisy, żule, sekta i Czupakabra.

Trudno więc zdecydować się na inną opcję niż ten komputer. Tani, dostępny o każdej porze dnia i nocy, bez względu na pogodę i terminy urlopowe kolegów.

Wyzwanie

Zobacz co masz przed sobą. Dwa miesiące… niczego. Żadnej szkoły trajkoczącej o zadaniach domowych i klasówkach. Żadnych korepetycji podnoszących twoje stopnie z przedmiotów których nie cierpisz. Posprzątać pokój, nakarmić psa, zrobić zakupy, to najczęstsze nastoletnie obowiązki na wakacje.

To teraz uważaj. Możesz w tym czasie zrobić cokolwiek chcesz. Ba! Możesz osiągnąć w te 2 miesiące więcej niż przez ostatnie 10 i to w tym kierunku którym tylko chcesz.

Pożycz gitarę i zacznij uczyć się grać na niej. Grając codziennie przez godzinę, pod koniec wakacji będziesz potrafił zagrać kilka szlagierów, nie tylko „Nothing Else Matter”. Vloging? Możesz poświęcić długie godziny na planowanie kontentu, treści programów i w końcu nagrywanie. Nikogo nie ma w domu, nikt Ci nie będzie przeszkadzać, a jeśli tak… idź w plener z kamerą! Chcesz pisać książki? Może w dwa miesiące nie napiszesz całej powieści, ale to dość czasu na ładnych kilka rozdziałów.

Zrób krótką listę rzeczy, które chcesz osiągnąć w wakacje. Nawet niech to będzie tylko jeden punkt. Dzień po dniu wypełniaj wpis co zrobiłeś w tym kierunku, a jeżeli nie zrobiłeś nic to dlaczego.

To się nie powtórzy

Spytaj dorosłych co można zrobić w wakacje. 60 dni bez pracy z zapewnionym wiktem i opierunkiem. Większość odpowie zwięźle: Wszystko. Pokolenie naszych rodziców patrzy z nostalgią na ten miniony czas, ponieważ obecnie muszą kombinować by uszczknąć chociażby godzinę tylko dla siebie w ciągu tygodnia, a młodzież otrzymuje w prezencie całe 60 dni i brak instrukcji co z tym czasem zrobić.

Nie pozwól więc by wakacyjny czas był więzieniem monotonii. Działaj. Cokolwiek chcesz zrobić, działaj. Masz mnóstwo czasu, wykorzystaj go. Na kolejną szansę, będziesz czekać 10 miesięcy.

photo-1417551047620-471daaad5a65

Życie jest ciężkie

To okrzyk bojowy większości „dorosłych” motywujących młodzież szkolną i studencką do działania. Życie dorosłe jest ciężkie, po prostu okropne! Jak dorośniesz to dopiero zobaczysz co to są problemy. Słuchając tego niczym mantry… szukam tej potworności

Powszechne niezrozumienie

Właściwie to trudno zrozumieć motywację dorosłych opowiadających młodym, że „ciesz się życiem teraz bo PÓŹNIEJ to już jest życie dorosłe”. Nasuwa się też wniosek, że pozostałe nam 60-70 lat życia to marazm, żałość niedola i halucynacje z niedożywienia. Nic dziwnego, że młodzi nie widzą dla siebie miejsca na świecie…

Ostatnio popytałem dorosłych (nie ludzi po 18 roku życia, ale ludzi nie będących na utrzymaniu rodziców) dlaczego to życie jest takie ciężkie. Postaram się troszeczkę obalić ich argumenty.

…bo musisz sam zarabiać na siebie

Rzeczywiście jest to dość spore zaskoczenie, że rodzice po hodowaniu jednostki społecznej przez niemal ćwierć wieku, nie chcą tego robić przez pozostałe trzy ćwiartki i cóż… musimy zakasać rękawy.

Nie wiem co ludzie chcieliby robić gdyby nie pracowali? Leżeć na kanapie przez cały dzień? Z zarabianiem pieniędzy wiążą się też pozytywy. To przede wszystkim możliwość kupienia sobie tych wszystkich drogich i absurdalnych rzeczy na które mieliśmy kiedyś ochotę. Jeżeli będę chciał kupić sobie model Smauga do pomalowania, którego koszt wynosi najniższą krajową i choć jest mi absolutnie niepotrzebny do życia, mogę zaoszczędzić trochę grosza i go sobie kupić. A potem przekonywać sam siebie, że był to dobry zakup. Ale mogę to zrobić!

…bo musisz pracować

No bo skąd indziej wziąć pieniądze, prawda? Można co prawda wyłudzać od krewnych i przyjaciół, ale oni też nie są studnią bez dna. Trzeba więc udać się do zakładu pracy i zrobić wymianę „moje 8 godzin życia za twoje pieniądze, sześć razy w tygodniu”.

Jest to argument ludzi, którzy niestety nie lubią swojej pracy. Jest to powiem szczerze dramat, bo można się coachingowo tłumaczyć, że „zawsze jest wyjście z sytuacji”, ale prawda jest taka, że jak masz kredyt, dziecko i zobowiązania finansowe na 3000 zł a Twoja wymarzona praca da Ci 1500… kalkulacja na 12-godzinną taśmę jest dość prosta.

Myślę jednak, że choć jest to poważny problem, weźmy pod uwagę, że do wejścia w dorosłość przygotowujemy się dobre 18 lat. To całkiem sporo czasu, żeby zastanowić się co chcemy robić w życiu i zacząć to robić odpowiednio wcześnie.

…bo wszystko jest na Twojej głowie

Wiecie co jest na głowie dorosłego? Płacenie rachunków, które wykonujemy obecnie mailowo za pomocą trzech kliknięć raz w miesiącu. Płacenie rat, abonamentów i podatków, które działają praktycznie w ten sam sposób. Rozliczanie PIT-u raz na rok Kupowania jedzenia, żebyśmy nie umarli z głodu, pamiętanie o tym, żeby raz w czas po pracy zajechać jeszcze do sklepu po bułki i mleko. Posprzątać, gdy kołdra kurzu przykryje wszystko w mieszkaniu, pozmywać naczynia, poodkurzać, wstawić pranie.

Zasadniczo są to obowiązki, które najczęściej wykonują za nas matki. Wieloletnie wygodnictwo daje nam o sobie znać i zamiast powiedzieć „potrzebuję praczko-kucharko-sprzątaczki” lepiej powiedzieć, że „życie jest ciężkie”

Jednak i tu nie można bagatelizować. Zdarzają się problemy naprawdę duże i trudne, z którymi niestety musimy się wziąć za bary. Popsuty samochód, wypadek, utrata pracy, awaria w domu, choroba a nawet śmierć bliskiej osoby. Istnieją tragedie w tym życiu, ale nie definiują one życia dorosłego jako ciężkie, dlatego że mogą zdarzyć się tak samo w życiu młodzieńczym. Nie uciekniemy od nich, nie ważne ile lat mamy.

…bo nie możesz się rozwijać

Największa bzdura jaką słyszałem w całym swoim życiu. Wielu dorosłych uważa, że rozwój osobisty jest możliwy tylko w momencie życia na cudzym garnuszku, a życie samo w sobie jest tak absorbujące, że nie ma w nim miejsca na rozwój.

Jak strasznie musi wyglądać wtedy życie? Budzę się po to, by zarobić pieniądze, po to, żeby przeżyć kolejny dzień. To jest cel na 50 lat? Przeżyć aż do emerytury?

Nie zawsze jest czas na rozwój. Czasami są takie dni, tygodnie a nawet miesiące kiedy faktycznie trudno o wolną chwilę, ale jeżeli mamy czas na internet i telewizję – mamy czas na rozwój. Jeżeli chcemy przeczytać książkę, nie musimy wciągnąć jej jednego dnia. Można to zrobić małymi kroczkami, prawda?

Kowal swojego losu

Przede wszystkim naprawdę jesteśmy swoim własnym sterem i żaglem. Możemy zrobić wszystko co chcemy, ukierunkować swoją energię, czas, pieniądze i umiejętności w kierunku jaki tylko sobie wymarzymy. To się tak mówi, ale jeżeli nawet kończę pracę, odrobię wszystkie prace domowe i zostaną mi jakieś 2 godziny to mogę wykorzystać ten czas jak tylko chcę. Malować, pisać, śpiewać, tańczyć, pić, palić, oglądać telewizję… Nikt na siłę mnie nie przywiąże, ani nie da mi po łapach

Dlatego też uważam, że życie może i bywa ciężkie, ale jak pasjonujące przy tym potrafi się stać.

Uzależnienie od gier komputerowych– skąd i dlaczego

photo-1446669052213-5dcff53f1f3f

Terapeuci głowią się i troją jak zakwalifikować i jak leczyć. Podobnie rodzice i gracze. Znamy skutek, ale jaka jest przyczyna?

Ucieczka

Nie jest tajemnicą, że uzależnienie jest sposobem na wyrwanie się od nieprzyjemnej rzeczywistości. Powody tego potrafią być najróżniejsze: brak akceptacji, niespełnione aspiracje, głęboko zakorzenione frustracje i fobie mające swój początek w czasach dziecięcych. Czasami są to inne rozwód rodziców, alkoholizm w rodzinie, strata bliskiej osoby, o jedne przykre słowo za dużo.

Bez względu na to czy jest to narkomania, czy też gry komputerowe, ćpun szuka ucieczki przed problemami rzeczywistości. W przypadku znanych nam używek mamy wyraźny moment wejścia w stan upojenia. Jak to jest z grami?

Gry komputerowe nie otępiają nas ani nie otumaniają tak jak np. Alkohol. Możemy wejść w świat gier i nadal pozostaniemy świadomi tego co się wokół nas dzieje. Świadomi problemów życia codziennego. One nigdzie nie odpływają.

Gramy więc dużo więcej, żeby zatracić się w świecie wirtualnym. Wiem jak archaicznie to brzmi, ale jak gramy przez 3 godziny w MMO, to zaczynamy myśleć kategoriami gry, jakie przedmioty zdobyć, gdzie musimy iść, co nowego osiągnąć. Dopiero wtedy załącza się stan haju, tylko w porównaniu z innymi używkami nadal pozostaniemy świadomi. Ba! W trakcie gry mózg będzie pracował na najwyższych obrotach. To nie będzie otępienie lecz „prze-ostrzenie”. Skupiamy się na bardzo małej części większego obrazka.

Gry komputerowe a hazard

Wielokrotnie słyszałem od terapeutów, że gry bardzo przypominają uzależnienie od hazardu. Trudno odmówić tu podobieństwa. Przyciąga nas wizja łatwego zwycięstwa. W przypadku jednorękiego bandyty – realne wzbogacenie się. W przypadku gier – pozycja społeczna.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Hazardem może zainteresować się każdy. Słabość do łatwych pieniędzy jest w nas po prostu zakorzeniona. Nie istnieje jednak hazardowy autorytet, ktoś kto „jest świetny w ruletkę”. W hazardzie liczy się poza tym ta jedna chwila, ten moment gdy śliwki przeskakują z brzoskwinkami, dając nam szansę na potrójną siódemkę i wygranie dużych sum.

W grach komputerowych istnieje cała społeczność graczy, którzy promują to niezwykłe hobby. Uzależniony gracz nie myśli o pieniądzach jakie może dostać grając, nawet nie ocierają się one o jego motywację.

Gracz gra, żeby poczuć się lepszy. Doceniony i poważany. W MMO nie musimy mieć jakiś niestworzonych umiejętności. Wystarczy, że będziemy grać wystarczająco długo i wszystkiego się nauczymy. Haj utrzymuje się nie tylko w świecie gry. To przestaje być chwilowa działka, lecz permanentne podłączenie. To z tego, że rodzice i przyjaciele powiedzą nam, że jesteśmy do niczego? TAM nas potrzebują! TAM jesteśmy kimś. Tak przynajmniej nam się wydaje.

„Dobre” uzależnienie

Gry komputerowe potrafią wytworzyć w nas poczucie dumy z powodu pokonanego bossa, czy osiągnięcia wysokiego wyniku. Żaden alkoholik czy ćpun, po tygodniu istnienia poza horyzontem zdarzeń, nie powie „to było naprawdę super!”

Raczej pojawi się „co ja robię” lub „moje życie jest naprawdę popaprane”

Gracz tego nie widzi, nie że nie przyjmuje do wiadomości, ale po prostu nie widzi. Nic mu nie umknęło, jak chodził do pracy tak chodzi. Jest może trochę grubszy, czy nieogolony, ale który facet nie jest? Ma kiepskie życie, ale kto takiego nie ma w Polsce? Wszystko w normie, mogę grać dalej.

Przynajmniej tam mam jakąś rozrywkę

Dlaczego?

Wiele osób uważa, że wystarczy detoks. Jesteśmy uzależnieni od substancji, w tym przypadku od urządzenia – trzeba sie go pozbyć, żeby oczyścić organizm. Choć abstynencja przynajmniej na początku jest wskazana, to na dłuższą metę jest niemożliwa. Musimy korzystać z komputera. Maile, sklepy, portale społecznościowe. Funkcjonowanie bez komputera w obecnym świecie nie jest wcale takie proste.

Uważam, że trzeba przede wszystkim nauczyć się kontroli i władzy. Jeżeli ktoś boi się ludzi, to zamknięcie się w domu, nie jest najlepszym wyjściem. Pracoholik też nie może nie pracować, z czegoś jednak trzeba żyć. Uważam dlatego, że uzależnienie od gier komputerowych, jest trudniejszym zagadnieniem niż się na pierwszy rzut oka wydaje.