Archiwa tagu: Komputerowy Ćpun

14370162_318500415171025_3850099113333807458_n

Nowości, zmiany, zapowiedzi i podziękowania

W ostatnim czasie sporo się u mnie działo dlatego nieco zbiorę do przysłowiowej kupy co następuje

 

Wrócę do bloga… i nie tylko

Strasznie wszystkich przepraszam za zaniedbanie wpisów na blogu. W przyszłości nastąpi zmiana strony, ale dołożę wszelkich starań żeby przynajmniej raz w tygodniu, pojawił się nowy artykuł na blogu. Nie wiem, czy to dobrze czy też źle, czy ktoś czytał moje wpisy, ale szkoda by było, żeby to tak sobie umarło. Tak więc niedługo kolejne artykuły 😉

Niedługo rozpocznę serię wywiadów z młodymi ludźmi sukcesu których osobiście podziwiam, a których historię warto poznać. Z ich doświadczeń można się niejednego nauczyć.

Planuję też nagrać trochę materiałów video. Kiedyś w czasach swojej mrocznej przeszłości robiłem nawet vloga, cieszącego się szczątkowym zainteresowaniem. Zobaczymy co z tego teraz będzie.

Zamieszczę na pewno kilka recenzji gier i materiałów około gamingowych. Od razu jednak dodam, nie zamierzam rozpoczynać kariery lets’playera

 

Jeżdżę tu i tam

Jak się okazuje moje prelekcje i spotkania autorskie cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Odwiedziłem już Twierdzę w Giżycku, Copernicon w Toruniu i całą masę miast w całej Polsce co z resztą nie umknęło wam uwadze na fanpage’u facebookowym, który zalewam zdjęciami ze spotkań.

No ale jak tu nie wrzucić zdjęcia, jak wspaniali ludzie chcieli wysłuchać co miałem do powiedzenia, nie wygwizdali, zadawali pytania, a potem jeszcze ustawili się do zdjęcia. Uwielbiam moją pracę.

 

Odpowiadam na pytania

Bardzo często słyszę te same pytania na które postaram się od razu zbiorczo odpowiedzieć:

W co obecnie gram: Nadal w Mass Effect 3 i Total War: Warhammer. Przymierzam się do Overwatcha. Można mnie też czasami spotkać na Legue of Legends, ale jak powtarzam na każdym spotkaniu, do tej gry potrzebny jest team. Napisz do mnie na facebooku – ustawimy się na grę.

Nad czym teraz pracujesz: Do wydawnictwa wysłałem już kolejną książkę. Co to będzie i kiedy, nie mogę zdradzić. Ale nie jest to jeszcze fantastyka.

Co z tą fantastyką: Mam już 170 tysięcy znaków czyli na oko 1/3 książki. Staram się jak mogę, codziennie dopisuję kolejne strony. O czym ona będzie? Streszczając w jednym zdaniu „O tym jak Bobrowate stworki ocaliły Cesarstwo ludzi, przed inwazją Szarańczy z księżyca za pomocą wielkiego robota” – będzie grubo. Obiecuję.

Czy wpadniesz do mojej szkoły: Wpadnę. Jak chcesz, żebym się pojawił u Ciebie w szkole, napisz do mnie, ja pogadam z dyrekcją, znajdziemy jakiś termin.

 

Na koniec

Obserwuję coraz większy ruch na facebooku, za co chciałem wszystkim serdecznie podziękować. Wiem że zabrzmię jak typowa szafiarka ale jesteście kochani 🙂

13528103_1071422559604977_1999742872471423818_o

LARP – Live Action Role Play

W minioną sobotę, w trakcie wygłaszanego przeze mnie kazania ku chwale Pana Metalu zostałem zamordowany przez snajperskiego najemnika… nie zwariowałem… tak działają LARP-y

Co to w ogóle jest?

Larp to rodzaj gry terenowej w której odgrywamy postać, jej charakter, sposób bycia oraz jej cele. Można powiedzieć, że to film na żywo. Mistrz gry, czyli reżyser całej zabawy wręcza Ci kartkę opisującą kim jesteś, czym się zajmujesz i jakie masz zadanie.

Przykładowo, ja byłem kaznodzieją Bractwa Metalu. Moim zadaniem było zachęcić 3 osoby (czyli innych graczy) do wstąpienia w szeregi kościoła.

Niestety, ponieważ zginąłem, nie udało mi się wypełnić zadania.

Jak by się to dziwne mogło nie wydawać na pierwszy rzut oka, jest to naprawdę wspaniała zabawa. Na kilka godzin wcielamy się w zupełnie inną postać z fantastycznego świata.

13558889_1071423282938238_7157277623369628557_o

Przygotowanie

Uczestnicy zabawy przygotowują przebrania i charakteryzację, dzięki której mogą jeszcze lepiej wczuć się w klimat stworzonego świata jak i swojej postaci. Spiczaste uszy, miecze, tarcze, magiczne płaszcze i długie brody, to tylko niektóre elementy pozwalające nam poczuć się jak w Tolkienowskiej prozie.

Ja na przykład jako kaznodzieja post-apokaliptycznego świata rodem z filmowego Mad Maxa, nosiłem czarną szatę z wielkim okrągłym dyskiem (to chyba była tarcza hamulcowa) na szyi. Najemnicy przywdziali wojskowe moro przeplatane ochraniaczami, a szamanka to sztuka sama w sobie.

13576686_1071423009604932_4726261597774607060_o

Dlaczego warto wziąć udział?

Z mojego punktu widzenia, jest to wspaniały mechanizm socjalizacji. Nie siedzimy przed komputerem, rozmawiamy z ludźmi, poznajemy nowych, ponieważ w LARP-ach uczestniczy wiele osób (sam poznałem przynajmniej 10 nowych). Zamiast więc grać jakimś magiem na ekranie komputera, możemy nim się stać, przynajmniej na te kilka godzin.

Dodatkowo rozwijamy umiejętności miękkie, niezbędne w codziennym życiu. Grę aktorską, gestykulację, pracę głosem. Gdy szamanka krzyknęła na mnie „ani kroku dalej” naprawdę struchlałem!

Uczymy się też mniej chwalebnych rzeczy, jak knowania, czy zdrady, ale biorąc pod uwagę jak lubimy oglądać seriale o sporach politycznych, fajnie czasami wejść w rolę takiego intryganta.

13606853_1071423402938226_245281915159700244_n

Zabawa dla dużych dzieci

Wiele osób patrzy na zabawy miłośników fantastyki jak na niedojrzała formę rozrywki, bo bal przebierańców skończył się w podstawówce. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo fajna opcja by spędzić miło popołudnie. Fakt nie jest to tak popularne jak wegetacja przed telewizorem przez całą niedzielę, wymaga to od nas pewnego zaangażowania, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że naprawdę warto.

Olsztyński LARP był dziełem Akademickiego Klubu Miłośników Fantastyki „Olifant”

Jeszcze raz dziękuję Bartoszowi Olszewskiemu i Konradowi Nowakowi, za zaproszenie, udostępnienie zdjęć, a wszystkim larpowiczom za wspaniale spędzone popołudnie!

photo-1433878455169-4698e60005b1

Apel Wakacyjny

Rozpoczęły się wakacje. Uczniowie szkół mają mnóstwo wolnego czasu, co jest ich wielkim przywilejem i… zmorą.

Jak patrzę na edukację na przestrzeni lat, to właśnie te dwa miesiące wakacyjne stanowią największe wyzwanie dla młodzieży. To właśnie wtedy szkoła nie funkcjonuje, koła zainteresowań są zawieszone, nawet domy kultury, biblioteki a nawet całe miasta obniżają swoją działalność do niezbędnego minimum. Są oczywiście organizowane różnego rodzaju imprezy wakacyjne, ale określenie „Sezon Ogórkowy” znikąd się nie wzięło.

I co tu robić?

Wcale się nie dziwię młodszym, że spędzają całe wakacje przed komputerem, skoro wielu „dorosłych” nie potrafi sensownie zaplanować dwutygodniowego urlopu… a co tu mówić o dwóch miesiącach.

Młodzi są w o tyle gorszej sytuacji, że nie planują remontów, obrządzania działki, najczęściej są skazani na komunikację międzymiastową i mają o wiele bardziej ograniczony budżet. Paradoksalnie pracujący dorośli mają lepiej. W końcu dorosłym nikt nie zabroni spędzić urlopu na biwaku w lesie. Dzieciak może usłyszeć nie: bo kleszcze, lisy, żule, sekta i Czupakabra.

Trudno więc zdecydować się na inną opcję niż ten komputer. Tani, dostępny o każdej porze dnia i nocy, bez względu na pogodę i terminy urlopowe kolegów.

Wyzwanie

Zobacz co masz przed sobą. Dwa miesiące… niczego. Żadnej szkoły trajkoczącej o zadaniach domowych i klasówkach. Żadnych korepetycji podnoszących twoje stopnie z przedmiotów których nie cierpisz. Posprzątać pokój, nakarmić psa, zrobić zakupy, to najczęstsze nastoletnie obowiązki na wakacje.

To teraz uważaj. Możesz w tym czasie zrobić cokolwiek chcesz. Ba! Możesz osiągnąć w te 2 miesiące więcej niż przez ostatnie 10 i to w tym kierunku którym tylko chcesz.

Pożycz gitarę i zacznij uczyć się grać na niej. Grając codziennie przez godzinę, pod koniec wakacji będziesz potrafił zagrać kilka szlagierów, nie tylko „Nothing Else Matter”. Vloging? Możesz poświęcić długie godziny na planowanie kontentu, treści programów i w końcu nagrywanie. Nikogo nie ma w domu, nikt Ci nie będzie przeszkadzać, a jeśli tak… idź w plener z kamerą! Chcesz pisać książki? Może w dwa miesiące nie napiszesz całej powieści, ale to dość czasu na ładnych kilka rozdziałów.

Zrób krótką listę rzeczy, które chcesz osiągnąć w wakacje. Nawet niech to będzie tylko jeden punkt. Dzień po dniu wypełniaj wpis co zrobiłeś w tym kierunku, a jeżeli nie zrobiłeś nic to dlaczego.

To się nie powtórzy

Spytaj dorosłych co można zrobić w wakacje. 60 dni bez pracy z zapewnionym wiktem i opierunkiem. Większość odpowie zwięźle: Wszystko. Pokolenie naszych rodziców patrzy z nostalgią na ten miniony czas, ponieważ obecnie muszą kombinować by uszczknąć chociażby godzinę tylko dla siebie w ciągu tygodnia, a młodzież otrzymuje w prezencie całe 60 dni i brak instrukcji co z tym czasem zrobić.

Nie pozwól więc by wakacyjny czas był więzieniem monotonii. Działaj. Cokolwiek chcesz zrobić, działaj. Masz mnóstwo czasu, wykorzystaj go. Na kolejną szansę, będziesz czekać 10 miesięcy.

photo-1461770354136-8f58567b617a

Prawo nienawiści do pracy

Jak tylko przeszedłem na wolny zawód, czy też Freelancing jak kto woli, zacząłem zmagać się z problemami charakterystycznymi dla tej grupy zawodowej. Największym problemem okazuje się jednak to, że… lubię swoją pracę.

Nie cierpisz… nie pracujesz

W Polsce etyka zawodowa leży i kwiczy. Nigdy nie usłyszałem od współpracowników w jakiejkolwiek firmie nie pracowałem, że naprawdę lubią swoją pracę. Wieczne narzekanie… szef niedobry, pensja niska, godziny złe, obowiązków dużo, no ale co zrobisz… nic nie zrobisz…

W Polsce działa to jednak jak bardzo dobry PR. Skoro narzekam, znaczy to, że naprawdę ciężko pracuję. No bo przecież praca nie sprawia przyjemności, bo wtedy musiałaby być naszą pasją, a przynajmniej musielibyśmy ją lubić. Tfu!

Nie lubimy pracy, nie wolno nam wręcz jej lubić. Możemy żądać wtedy dużych pieniędzy za wykonywaną robotę, mamy na to społeczne przyzwolenie, bo nie dość, że robimy coś dobrze, to jeszcze katujemy się robiąc to. Jako dziennikarz widziałem wielu operatorów kamer wyglądających jakby kręcili za karę (nie mówcie tylko „kamerowali” ) a przecież nikt nad nimi z batem nie stoi. Dobrych operatorów-pasjonatów też spotkałem, ale wiecie o co mi chodzi.

Czas pracy = Czas pasji

W tym jest największy problem higieny pracy, bo jeżeli praca sprawia nam przyjemność to jak liczyć jej czas? Jeśli jest to jednocześnie nasza pasja, to nic dziwnego, że prawdziwi pasjonaci potrafią „pracować” po 12 godzin dziennie. Trzeba naprawdę kochać swoje zajęcie lub szczerze nienawidzić własnego życia by dopuścić do takiej sytuacji.

Osobiście potrafię „pracować” w niedzielę, w środku nocy, przez długie godziny, zapominając o posiłkach i przerwach. Dlaczego?

Bo kocham to co robię. I chyba w tym jest sekret pracy

By przetrwać, nie by żyć

Zauważyłem, że bardzo wiele młodych osób patrzy na życie właśnie w takich kategoriach. Zarobić wystarczająco by przetrwać. By jeździć dobrym samochodem, mieć dom i masę innych rzeczy. Ich marzenie nie polega na „być” i „robić” lecz posiadać i to właśnie dlatego zamykają się w ciasnych, szarych biurach, z dożywotnim wyrokiem dla własnych pasji.

Jak strasznie potrafi wyglądać życie w takim momencie? Śpimy 8 godziny, pracujemy 8 (wielu z nas o wiele więcej ale przyjmijmy 8) to już mamy 16 prawda? Ale przecież nie idziemy do pracy minutę po obudzeniu. Przynajmniej godzinę zajmuje nam przygotowanie i godzinę powrót. Mamy już 18. Jakiekolwiek obowiązki? Zakupy? Telefon od znajomego? Sprzątanie? Urzędy? Kolejne 2 godziny, uczciwie rzecz ujmując. Zostają nam 4 godzinny dziennie na zrobienie czegokolwiek, na co mamy ochotę.

Nie chodzi mi tu o coachingowy bełkot w stylu „wykorzystaj te 4 godziny jak tylko możesz” nie o to chodzi. Wydzierżawiamy codziennie 10 godzin swojego życia, by zdobyć pieniądze na 4 godziny życia po swojemu. Nawet kredyt we frankach nie ma takiego procentu.

Polski Gniew

Dlatego jesteśmy tak sfrustrowani, tak wściekli na cały wszechświat. Pracujemy w miejscu którego nie cierpimy tylko po to by przeżyć kilka godzin w taki sposób jaki chcemy. Jest to u nas nagminne. BA! W taki sposób przygotowujemy już młode pokolenia do pracy. Znajdź pracę dobrze płatną, która pozwoli Ci spełniać swoje marzenia. Brzmi znajomo?

Pytanie drodzy dorośli i nauczyciele… Kto wam powiedział, że praca naszych marzeń nie może być dobrze płatna?

Ci wszyscy artyści, aktorzy, reżyserzy, dziennikarze, pasjonaci życia robią to wszystko do portfolio, tylko dlatego, że LUBIĄ to co robią? Nigdy w życiu! Kasują za to grube pieniądze, dlatego, że są dobrzy w tym co robią, a są w tym dobrzy, dlatego że jest to ich pasją.

W życiu tak nie jest

To chyba najczęstsze co się słyszy. W życiu wcale tak nie jest. Tylko nieliczni pracują w swoim wymarzonym zawodzie i robią to co lubią. Jest to absolutna prawda, zgadzam się z tym w stu procentach. Jest to piekielne wyzwanie, ale ludzie naprawdę to robią. Przemierzają pół świata za swoją pracą. Nie śpią całymi dniami, by po wielu próbach i porażkach inni mogli powiedzieć „takiemu to dobrze, ma fajną pracę i jeszcze mu za to płacą”

Życie stawia przed nami różne wyzwania i weryfikuje nasze marzenia, ale szczerze powiedziawszy… czy sensem życia nie powinno być właśnie zrealizowanie tych marzeń? Czy nie do tego przygotowujemy się przez ponad 18 lat edukacji szkolnej, rodzinnej i osobistej? By żyć tak jak to sobie zaplanowaliśmy?

photo-1417551047620-471daaad5a65

Życie jest ciężkie

To okrzyk bojowy większości „dorosłych” motywujących młodzież szkolną i studencką do działania. Życie dorosłe jest ciężkie, po prostu okropne! Jak dorośniesz to dopiero zobaczysz co to są problemy. Słuchając tego niczym mantry… szukam tej potworności

Powszechne niezrozumienie

Właściwie to trudno zrozumieć motywację dorosłych opowiadających młodym, że „ciesz się życiem teraz bo PÓŹNIEJ to już jest życie dorosłe”. Nasuwa się też wniosek, że pozostałe nam 60-70 lat życia to marazm, żałość niedola i halucynacje z niedożywienia. Nic dziwnego, że młodzi nie widzą dla siebie miejsca na świecie…

Ostatnio popytałem dorosłych (nie ludzi po 18 roku życia, ale ludzi nie będących na utrzymaniu rodziców) dlaczego to życie jest takie ciężkie. Postaram się troszeczkę obalić ich argumenty.

…bo musisz sam zarabiać na siebie

Rzeczywiście jest to dość spore zaskoczenie, że rodzice po hodowaniu jednostki społecznej przez niemal ćwierć wieku, nie chcą tego robić przez pozostałe trzy ćwiartki i cóż… musimy zakasać rękawy.

Nie wiem co ludzie chcieliby robić gdyby nie pracowali? Leżeć na kanapie przez cały dzień? Z zarabianiem pieniędzy wiążą się też pozytywy. To przede wszystkim możliwość kupienia sobie tych wszystkich drogich i absurdalnych rzeczy na które mieliśmy kiedyś ochotę. Jeżeli będę chciał kupić sobie model Smauga do pomalowania, którego koszt wynosi najniższą krajową i choć jest mi absolutnie niepotrzebny do życia, mogę zaoszczędzić trochę grosza i go sobie kupić. A potem przekonywać sam siebie, że był to dobry zakup. Ale mogę to zrobić!

…bo musisz pracować

No bo skąd indziej wziąć pieniądze, prawda? Można co prawda wyłudzać od krewnych i przyjaciół, ale oni też nie są studnią bez dna. Trzeba więc udać się do zakładu pracy i zrobić wymianę „moje 8 godzin życia za twoje pieniądze, sześć razy w tygodniu”.

Jest to argument ludzi, którzy niestety nie lubią swojej pracy. Jest to powiem szczerze dramat, bo można się coachingowo tłumaczyć, że „zawsze jest wyjście z sytuacji”, ale prawda jest taka, że jak masz kredyt, dziecko i zobowiązania finansowe na 3000 zł a Twoja wymarzona praca da Ci 1500… kalkulacja na 12-godzinną taśmę jest dość prosta.

Myślę jednak, że choć jest to poważny problem, weźmy pod uwagę, że do wejścia w dorosłość przygotowujemy się dobre 18 lat. To całkiem sporo czasu, żeby zastanowić się co chcemy robić w życiu i zacząć to robić odpowiednio wcześnie.

…bo wszystko jest na Twojej głowie

Wiecie co jest na głowie dorosłego? Płacenie rachunków, które wykonujemy obecnie mailowo za pomocą trzech kliknięć raz w miesiącu. Płacenie rat, abonamentów i podatków, które działają praktycznie w ten sam sposób. Rozliczanie PIT-u raz na rok Kupowania jedzenia, żebyśmy nie umarli z głodu, pamiętanie o tym, żeby raz w czas po pracy zajechać jeszcze do sklepu po bułki i mleko. Posprzątać, gdy kołdra kurzu przykryje wszystko w mieszkaniu, pozmywać naczynia, poodkurzać, wstawić pranie.

Zasadniczo są to obowiązki, które najczęściej wykonują za nas matki. Wieloletnie wygodnictwo daje nam o sobie znać i zamiast powiedzieć „potrzebuję praczko-kucharko-sprzątaczki” lepiej powiedzieć, że „życie jest ciężkie”

Jednak i tu nie można bagatelizować. Zdarzają się problemy naprawdę duże i trudne, z którymi niestety musimy się wziąć za bary. Popsuty samochód, wypadek, utrata pracy, awaria w domu, choroba a nawet śmierć bliskiej osoby. Istnieją tragedie w tym życiu, ale nie definiują one życia dorosłego jako ciężkie, dlatego że mogą zdarzyć się tak samo w życiu młodzieńczym. Nie uciekniemy od nich, nie ważne ile lat mamy.

…bo nie możesz się rozwijać

Największa bzdura jaką słyszałem w całym swoim życiu. Wielu dorosłych uważa, że rozwój osobisty jest możliwy tylko w momencie życia na cudzym garnuszku, a życie samo w sobie jest tak absorbujące, że nie ma w nim miejsca na rozwój.

Jak strasznie musi wyglądać wtedy życie? Budzę się po to, by zarobić pieniądze, po to, żeby przeżyć kolejny dzień. To jest cel na 50 lat? Przeżyć aż do emerytury?

Nie zawsze jest czas na rozwój. Czasami są takie dni, tygodnie a nawet miesiące kiedy faktycznie trudno o wolną chwilę, ale jeżeli mamy czas na internet i telewizję – mamy czas na rozwój. Jeżeli chcemy przeczytać książkę, nie musimy wciągnąć jej jednego dnia. Można to zrobić małymi kroczkami, prawda?

Kowal swojego losu

Przede wszystkim naprawdę jesteśmy swoim własnym sterem i żaglem. Możemy zrobić wszystko co chcemy, ukierunkować swoją energię, czas, pieniądze i umiejętności w kierunku jaki tylko sobie wymarzymy. To się tak mówi, ale jeżeli nawet kończę pracę, odrobię wszystkie prace domowe i zostaną mi jakieś 2 godziny to mogę wykorzystać ten czas jak tylko chcę. Malować, pisać, śpiewać, tańczyć, pić, palić, oglądać telewizję… Nikt na siłę mnie nie przywiąże, ani nie da mi po łapach

Dlatego też uważam, że życie może i bywa ciężkie, ale jak pasjonujące przy tym potrafi się stać.

overwatch

Erotyka w grach komputerowych

Seks wylewa się z filmów i seriali. Mamy go coraz więcej nawet w książkach. Gry komputerowe nie stanowią tu wyjątku, choć o nich najwięcej się mówi.

Niezrozumiały dekolt

Bezmiernie głupim argumentem jest to, że gry są napakowane golizną i przez to deprawują młodzież. Co drugi film w kinie posiada podtekst seksualny, roznegliżowane aktorki i wybicepsowanych aktorów. Obecnie jednym z najlepiej sprzedających się działów literatury jest erotyka. Praworządni tego świata upatrzyli sobie na cel gry komputerowe.

Wygląda to tak. Erotyka w grach to rzeczywisty problem, ale nie udawajmy jednocześnie, że nie ma go w telewizji i innych mediach.

Overwatch

Niewielką aferą internetową odbiła się zapowiedź gry Overwatch, studia Blizzard. Gracze uważają, że ubrania przylegające do ciała uwydatniające pośladki są przesadzone. Mówię niewielką, ponieważ daleko jeszcze do skandalu GTA: San Andreas, ale zawsze to jakiś hejt na gry, prawda?

Ciekawe jest to, że to właśnie gracze opowiedzieli się przeciwko przeseksualizowanym postaciom. Oznacza to pewną ewolucję w stronę dojrzałości graczy, co niezmiernie cieszy. Nie piersiami a rozgrywką przekonujcie graczy szanowne studia…

Ciekawi mnie jednak, że uwydatniony tyłek z Overwatch zebrał tak wielki rozgłos, podczas gdy grafiki kobiet w Legue of Legends nie należą do najgrzeczniejszych, a gra posiada PEGI 12. Zmianom zaczęły ulegać obrazki przedstawiające postacie, robią się coraz mniej wyzywające, choć młodzi erotomani nadal będą mieli na czym zawiesić oko.

Co powoduje Erotyka w grach

Najprościej? Radość wizualną. Jako faceci (a większość graczy w dalszym ciągu stanowią faceci) lubimy sobie popatrzyć na ładne panie, najlepiej jeszcze skąpo ubrane. To tani chwyt na naszą prymitywną naturę… nie mniej jednak bardzo skuteczny.

Gorzej, że potrafi doprowadzić to do wypaczeń. 18-latego po prostu pogapi się na cyfrowy biust. Ale co z 9-latkiem, który ogląda tylko taki typ kobiet? Zaczyna myśleć, że tylko takie istnieją, lub co gorsza, tylko takie go interesują.

To nie jest wina gier

Chciałoby się prawda, kochani rodzice? Nie… to nie jest wina gier komputerowych, tylko nastawienia społecznego. Jeżeli 9-ciolatek będzie oglądać roznegliżowane panie, to go to wypaczy bez względu na to, czy zobaczy je przed telewizorem, komputerem, komiksem czy… w książce.

Wiele książek, na przykład Wiedźmin Sapkowskiego, bujnie opisuje erotykę. Upatruję w tym po części sukces historii o zabójcy potworów.

Kontrola

Tak jak zasłaniamy dzieciom oczy na brzydkich scenach w telewizji, tak powinniśmy zasłonić oczy kiedy grają. Po prostu musimy być uważni na poziom erotyki dostający się do młodych ludzi. Problemem medium gier nie jest to, że wpływają w większym stopniu, lecz znikomy brak kontroli rodzicielskiej.

Gracze reagują

Cieszą reakcje graczy (normalnych graczy, nie nerdów) którzy atakują przesadną erotykę w grach. Wiedzą czym to grozi, bo sami przez to przeszli. Być może dzięki temu za kilka lat będziemy mieć wyrobione standardy podobnie jak w przypadku telewizji, choć nie rozpoczynając drugiego wątku… tam wysokiego standardu też nie ma…