Archiwa tagu: gry komputerowe

christmas_lights

Gry pod choinką

Gry komputerowe to wspaniały prezent dla każdego gracza. Elegancki, łatwy do zapakowania i gwarantujący uśmiech na twarzy obdarowanego. Pamiętam jak w podstawówce pisząc list do Świętego Mikołaja wycinałem obrazki z okładkami gier, prosząc brodatego o konkretny tytuł.

Minęło jednak dobre 10 lat, a gry stały się stałym gościem pod choinkami. Warto z tego powodu zorientować się co i jak.

Dlaczego wybieramy gry jako prezent?

Są dwa powody dla których gry goszczą pod choinkami graczy. Pierwszy jest dość oczywisty.

Hobbyści uwielbiają dostawać w prezencie rzeczy związane ze swoim hobby. Zawsze jak ktoś nie wiedział, co można mi dać – nowa figurka do pomalowania to był pewnik. W przypadku gier działa to tak samo.

Drugim powodem jest lenistwo współczesnych Mikołajów, którzy chcąc zobaczyć uśmiech na twarzy dziecka idą po najniższej linii oporu, nie zaznajamiając się najczęściej co kładą pod choinkę. Wiedza w tej kwestii to absolutna podstawa.

Tak więc, na co warto zwrócić uwagę?

PEGI

Tak jak filmy, gry również posiadają metryczkę wiekową sugerującą wiek gracza odpowiedni do rozgrywki. Takie oznaczenie znajduje się najczęściej w prawym bądź lewym dolnym rogu przedniej okładki i na środku tylnej.

Warto potraktować te znaczki tak jak film, a więc jeśli nasz gracz ma 8 lat, raczej nie pokażemy mu filmu 18+ prawda?

Jeżeli gracz ma 15-16 lat, film z 18-tką nie zabije go i tak samo będzie z grami.

Treści dodatkowe

Tuż przy znaczku PEGI znajduje się informacja o treściach, które można uznać za problematyczne, a które są zawarte w grze. Mamy tu do wyboru 8 znaczków od przemocy zaczynając, a na erotyce i dyskryminacji rasowej kończąc.

Tu warto zastosować podobne przełożenie jak w przypadku filmów. Czy pokazałbym graczowi film w którym występuje przemoc i erotyka? Warto jednak spojrzeć szerzej na temat, ponieważ dyskryminacja rasowa może oznaczać poruszanie problematyki segregacji, a nie wyzywanie się od „białasów” i „czarnuchów”.

pegi_ratings_system

Okładka

Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce, ale to właśnie ona w pierwszej kolejności sugeruje nam treść. Dokładnie tak samo jest w grach. Jeżeli na okładce znajduje się wielki robot z karabinem maszynowym, to najprawdopodobniej gra będzie dotyczyć wielkich robotów z karabinami maszynowymi. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że będą z nich strzelać, więc mamy do czynienia z tak zwaną „strzelanką” Od razu zbieramy garść cennych informacji.

Obejrzyjmy trailer i gameplay

Każde studio gier komputerowych umieszcza w sieci całą masę materiałów promocyjnych dzięki którym możemy rozwiać wszelkie wątpliwości co do proponowanej rozgrywki. Odpalamy sobie zwiastun gry, lub tak zwany gameplay, czyli nagranie z trwającej zabawy. W ten sposób mamy już właściwie wszystkie informacje do podjęcia decyzji. Czy chcemy takie treści przedstawiać swojemu graczowi, czy też nie.

Rodzaj rozgrywki. Jedno czy wieloosobowa?

Warto zwrócić uwagę nie tylko na treść, ale również rodzaj proponowanej zabawy. Wiele gier nie tylko pozwala nam na rozrywkę sieciową ale również w dwóch i więcej graczy przy jednym komputerze. Jest to zabawa o wiele ciekawsze niż samemu. Lepiej spędzić czas na rozrywce w towarzystwie, choć istniej wiele gier pozwalających na rozrywkę tylko dla jednego gracza i również nie ma w tym nic złego

Święta i po świętach

Wiele reklam pokazuje nam ten niezwykły moment, kiedy każdy dorwie się do swoich prezentów i może zacząć się nimi „bawić”. Pamiętam jak dostawałem zestawy klocków LEGO i składałem je od razu przy choince. Gdy dostałem kamerkę, również zaczynałem bawić się jej opcjami już przy drzewku. Pamiętam, że gdy prezentem była gra komputerowa, chciałem jak najszybciej uciec do komputera by sprawdzić swój prezent. W tym momencie kończyła się moja integracja z rodziną.

Warto ten jeden dzień w roku posiedzieć razem kilka chwil dłużej, czego serdecznie wszystkim życzę z okazji nadchodzących świąt. christmas-family

PEGI_18

TV GRY marudzi na PEGI – serio?

Płacz i lament graczy, którym ograniczają dostęp do krwi i cyfrowych piersi

O co chodzi?

TV GRY umieściło na swoim kanale filmik atakujący system PEGI podważajac jego potrzebę, a wręcz Jordan Dębowski (bo tak nazywa się prowadzący) twierdzi, że kontrola wieku i cenzura psują gry.

Dla lepszego obeznania w temacie:

Czuję się w obowiązku skomentować nieco filmik największej telewizji dotyczącej gier komputerowych w Polsce.

Powoływanie się na prawne artykuły

W żargonie dziennikarskim, nazywa się to „instrukcja, jak zrobić bombę”. Jordan Dębowski w programie mówi nam o tym, że sprzedawca w sklepie nie ma prawa nie sprzedać nam gry, bo PEGI jest tylko sygestią, a nie egzekwowanym prawem. To nie jest podpowiedź, dla 16-latków, ale 7-latków. Nie martwcie się kochane dzieciakczki, możecie iść śmiało do Media Marktu i kupić sobie GTA V, a jak sprzedawca powie, że wam nie sprzeda, postraszcie go sądem. Edukacja młodzieży: Poziom Expert…

Później dostajemy argument „Jak nie w tym sklepie to w innym dzieciak kupi to GTA”. No po prostu pięknie! W latach 2000 była podobna akcja ze sprzedażą papierosów nieletnim. Sprzedawcy tłumaczyli się „Jak ja mu nie sprzedam to Pani w sklepie obok to zrobi” Nie zmienia to faktu, że z nas samych odpowiedzialność nie spada. Nie ułatwiajmy dostępu do nieodpowiednich produktów.

A na Steamie, dzieciak nie kupi sobie gry, bo nie ma konta bankowego…

Dojrzałe przedstawienie wojny

Prowadzący twierdzi, że studia dzięki wysokiemu PEGI mają spokój z ewentualnymi kłótniami odnośnie negatywnego wpływu gier komputerowych. Otóż nie. Bardzo wiele gier ogranicza dawkę przemocy właśnie po to by nie uzyskać znaczka 18+ ponieważ budzi on kontrowersje na samym starcie wypuszczania gry, a niejednokrotnie pomniejsza rynek zbytu (o czym dziennikarz wspomniał w późniejszej części) Jeżeli 13-latek będzie chciał kupić grę 16+ rodzic przymknie na to oko. 18-tka już wywoła u niego zmieszanie.

To czy gra tworzona jest dla mniej lub bardziej dojrzałego widza z powodów fabularnych, nie ma żadnego związku z ilością przemocy generowanej przez grę. Chodzi o wybuchy, śmierć, wulgaryzmy i tak dalej. Gdybyśmy mieli oceniać dostępność produktu tylko ze względu na złożoność fabuły, Niezniszczalni dostaliby PEGI 7, a nowy MAD MAX Pegi 3 (bo fabularnie to jazda samochodem w tą i z powrotem, a liczy się CO widzimy na ekranie – film miodny btw.)

gry jako sztuka podlega cenzurze.

To może kilka słów czy sztuka powinna być cenzurowana. Jakiś czas temu Milo Moira, na środku placu w jednym z niemieckich miasteczek stojąc na drabinie wpychała sobie kulki z farbą do pochwy, po czym „strzelała” nimi w płutno. Nie zamierzam dyskutować o słuszności tego zachowania, jednak, nie jest to coś, co chciałbym, żeby widziało moje dziecko (nie mam jeszcze dzieci, ale wiecie o co mi chodzi).

Tak samo gry możemy, a wręcz powinniśmy nazywać sztuką, ale jest sztuka wysoka i sztuka niska. Choć Dead Space jest fenomenalną grą z niezwykłą fabułą, nie pokazałbym tej gry dziecku i ograniczenia wiekowe mają tutaj słuszność.

A czy zmiana treści gry ma również uzasadnienie?

Jordan Dębowski przytacza przykład gry Tokyo Mirrage System, gdzie stroje bohaterek zostały ugrzecznione, a kilka wątków wyciszonych. Gra opowiada o japońskim show biznesie i bardzo wyraźnie jest w niej zaznaczona seksualizacja młodych dziewczynek.

Czy gracze naprawdę są aż tak niedojrzali, że będą się wściekać z powodu zasłoniętych cyfrowych piersi i majtek? Mnie się wydaje, że nie, a przynajmniej taką mam nadzieję.

„Niestety na zachodzie golizna nie jest tak ok, jak w Japoni…” – Naprawdę Panie Dębowski tęskni Pan za majtkami 12-latki zasłoniętymi w tej grze?

Albo totalna kontrola, albo znieść ją zupełnie

Dziennikarz wychodzi z bardzo konkretnym pomysłem rozwiązania światowego problemu sprzedaży gier nieletnim.

No to tak:

Zniesienie kontroli nie wchodzi w grę. Granie w GTA V to jak oglądanie filmu porno. Dorosłemu dostarczy sporo radości i nie wpłynie na niego szczególnie źle. Dzieciakowi może zrobić sieczkę z mózgu. Nie oszukujmy się istnieje wiele gier brutalnych, erotycznych i przerażających, do których niedojrzały widz nie powinien mieć dostępu Dodatkowo sam fakt, ich istnienia sprawia, że gry komputerowe zaczynają być odbierane (wreszcie) jako pełnoprawne medium, a nie „zabawka dla dzieci i niedojrzałych facetów”

Kontrola jest pro-rodzinna i pro-społeczna, a działa tylko przeciwko niedojrzałym graczom szukającym wrażeń przekraczających ich wiek i zdolność poznania. Myślę, że ich liczba nie jest tak duża, żebyśmy podporządkowali pod nią standardy moralne całego świata gier.

PEGI nie jest skierowane przeciwko nastoletnim graczom, a przeciwko młodemu pokoleniu, które za szybko stara się wszystkiego spróbować.

Dlatego doradzam spojrzenie na sprawę z odrobinę szerszej perspektywy.

photo-1457305237443-44c3d5a30b89

Cyfrowa kultura

Gry komputerowe to nie tylko wielki uzależniasz i pochłaniacz czasu. To również nośnik wspaniałej historii, śmiało konkurujący z filmem i książką.

Fabuła

Oczywiście gry komputerowe potrafią być proste jak budowa rosyjskiego czołgu, ale nie należy wrzucać wszystkich do tego samego worka. Są bowiem tytuły, które z powodzeniem wycisną łzy u każdego. Jako fanboy Mass Effecta nie mogę nie powołać się na tę serię, przy której kulminacyjnym punkcie płakałem jak bóbr, kapiąc na klawiaturę, grożąc zwarciem laptopa. Dawno nie oglądałem filmu który poruszyłby mnie w podobnym stopniu.

Wynika to z tego, że gry komputerowe pozwalają nam wcielić się w postać przez co emocje są bliższe tym prawdziwym, niż w telewizorze, czy książce. Tam mamy głównego bohatera. W grze to my nim jesteśmy. To nasi przyjaciele poświęcają życia, to my walczymy za sprawę z góry skazaną na porażkę, przeżywamy rozterki i konflikty wewnętrzne.

Nie-kopiowalna emocja

Twórcy gier nauczyli się tworzyć fabułę na zasadzie smaczków, które są niemożliwe do skopiowania w jakimkolwiek innym medium. Tutaj za dobry przykład może posłużyć kultowy już Portal. Latamy po planszach bawimy się portal-gunem, miły komputer obiecał nam nawet ciastko. Wszystko jest fajnie, puki nie natrafiamy na fragment mapy, gdzie wyryty krwią napis brzmi „Ciastko to kłamstwo”. Każdy kto grał w Portal potwierdzi, że moment ten resetuje mózg.

Ale gra nie skupia się wokół tego tematu. Dalej bawimy się portal-gunem, przechodząc kolejne plansze, co rusz odkrywając podobne „wiadomości” które zaczynają tworzyć linię fabularną. Jest to historia, która jest absolutnie nie do opowiedzenia za pomocą książki czy filmu… no bo jak?

cakeisalie

Poziom wyżej niż konkurencja

Nasza ulubiona cyfrowa rozrywka w wielu aspektach okazuje się być lepsza, choć jeszcze nie tak popularna. Kolejnym przykładem na warsztacie będzie Heavy Rain, gra kryminalna, będąca interaktywnym filmem. Czytałem kilka kryminałów (nawet tych Norweskich) i nie wciągnęły mnie one tak jak dramat przeżywany przez Nathana, głównego bohatera wyżej wspomnianej historii.

Zabieg jest tu podobny jak w przypadku Mass Effecta, gdzie przeżywamy historię z pierwszej osoby, ale nie tylko dlatego. Heavy Rain jak i wiele obecnych gier proponuje nam tak zwaną „nieliniową fabułę” co oznacza, że zakończenie gry jest bezpośrednio powiązane z wyborami gracza. W konsekwencji… kręcimy swój własny film. Nathan może rozwikłać zagadkę i uratować syna, albo… zostać oskarżonym o jego śmierć. A są to dwie z naprawdę wielu opcji!

Kierunek Rozwoju gier

Mam szczerą nadzieję, że gry zaczną coraz lepiej rozwijać się właśnie w stronę fabularnego rozwoju, ponieważ są w stanie przekazać fabułę odmienną do tej znanej z filmów i książek. W ten sposób udowadniamy też, że gry komputerowe to nie tylko krew na ekranie i uzależnienie. To też wspaniała historia

overwatch

Erotyka w grach komputerowych

Seks wylewa się z filmów i seriali. Mamy go coraz więcej nawet w książkach. Gry komputerowe nie stanowią tu wyjątku, choć o nich najwięcej się mówi.

Niezrozumiały dekolt

Bezmiernie głupim argumentem jest to, że gry są napakowane golizną i przez to deprawują młodzież. Co drugi film w kinie posiada podtekst seksualny, roznegliżowane aktorki i wybicepsowanych aktorów. Obecnie jednym z najlepiej sprzedających się działów literatury jest erotyka. Praworządni tego świata upatrzyli sobie na cel gry komputerowe.

Wygląda to tak. Erotyka w grach to rzeczywisty problem, ale nie udawajmy jednocześnie, że nie ma go w telewizji i innych mediach.

Overwatch

Niewielką aferą internetową odbiła się zapowiedź gry Overwatch, studia Blizzard. Gracze uważają, że ubrania przylegające do ciała uwydatniające pośladki są przesadzone. Mówię niewielką, ponieważ daleko jeszcze do skandalu GTA: San Andreas, ale zawsze to jakiś hejt na gry, prawda?

Ciekawe jest to, że to właśnie gracze opowiedzieli się przeciwko przeseksualizowanym postaciom. Oznacza to pewną ewolucję w stronę dojrzałości graczy, co niezmiernie cieszy. Nie piersiami a rozgrywką przekonujcie graczy szanowne studia…

Ciekawi mnie jednak, że uwydatniony tyłek z Overwatch zebrał tak wielki rozgłos, podczas gdy grafiki kobiet w Legue of Legends nie należą do najgrzeczniejszych, a gra posiada PEGI 12. Zmianom zaczęły ulegać obrazki przedstawiające postacie, robią się coraz mniej wyzywające, choć młodzi erotomani nadal będą mieli na czym zawiesić oko.

Co powoduje Erotyka w grach

Najprościej? Radość wizualną. Jako faceci (a większość graczy w dalszym ciągu stanowią faceci) lubimy sobie popatrzyć na ładne panie, najlepiej jeszcze skąpo ubrane. To tani chwyt na naszą prymitywną naturę… nie mniej jednak bardzo skuteczny.

Gorzej, że potrafi doprowadzić to do wypaczeń. 18-latego po prostu pogapi się na cyfrowy biust. Ale co z 9-latkiem, który ogląda tylko taki typ kobiet? Zaczyna myśleć, że tylko takie istnieją, lub co gorsza, tylko takie go interesują.

To nie jest wina gier

Chciałoby się prawda, kochani rodzice? Nie… to nie jest wina gier komputerowych, tylko nastawienia społecznego. Jeżeli 9-ciolatek będzie oglądać roznegliżowane panie, to go to wypaczy bez względu na to, czy zobaczy je przed telewizorem, komputerem, komiksem czy… w książce.

Wiele książek, na przykład Wiedźmin Sapkowskiego, bujnie opisuje erotykę. Upatruję w tym po części sukces historii o zabójcy potworów.

Kontrola

Tak jak zasłaniamy dzieciom oczy na brzydkich scenach w telewizji, tak powinniśmy zasłonić oczy kiedy grają. Po prostu musimy być uważni na poziom erotyki dostający się do młodych ludzi. Problemem medium gier nie jest to, że wpływają w większym stopniu, lecz znikomy brak kontroli rodzicielskiej.

Gracze reagują

Cieszą reakcje graczy (normalnych graczy, nie nerdów) którzy atakują przesadną erotykę w grach. Wiedzą czym to grozi, bo sami przez to przeszli. Być może dzięki temu za kilka lat będziemy mieć wyrobione standardy podobnie jak w przypadku telewizji, choć nie rozpoczynając drugiego wątku… tam wysokiego standardu też nie ma…

Uzależnienie od gier komputerowych– skąd i dlaczego

photo-1446669052213-5dcff53f1f3f

Terapeuci głowią się i troją jak zakwalifikować i jak leczyć. Podobnie rodzice i gracze. Znamy skutek, ale jaka jest przyczyna?

Ucieczka

Nie jest tajemnicą, że uzależnienie jest sposobem na wyrwanie się od nieprzyjemnej rzeczywistości. Powody tego potrafią być najróżniejsze: brak akceptacji, niespełnione aspiracje, głęboko zakorzenione frustracje i fobie mające swój początek w czasach dziecięcych. Czasami są to inne rozwód rodziców, alkoholizm w rodzinie, strata bliskiej osoby, o jedne przykre słowo za dużo.

Bez względu na to czy jest to narkomania, czy też gry komputerowe, ćpun szuka ucieczki przed problemami rzeczywistości. W przypadku znanych nam używek mamy wyraźny moment wejścia w stan upojenia. Jak to jest z grami?

Gry komputerowe nie otępiają nas ani nie otumaniają tak jak np. Alkohol. Możemy wejść w świat gier i nadal pozostaniemy świadomi tego co się wokół nas dzieje. Świadomi problemów życia codziennego. One nigdzie nie odpływają.

Gramy więc dużo więcej, żeby zatracić się w świecie wirtualnym. Wiem jak archaicznie to brzmi, ale jak gramy przez 3 godziny w MMO, to zaczynamy myśleć kategoriami gry, jakie przedmioty zdobyć, gdzie musimy iść, co nowego osiągnąć. Dopiero wtedy załącza się stan haju, tylko w porównaniu z innymi używkami nadal pozostaniemy świadomi. Ba! W trakcie gry mózg będzie pracował na najwyższych obrotach. To nie będzie otępienie lecz „prze-ostrzenie”. Skupiamy się na bardzo małej części większego obrazka.

Gry komputerowe a hazard

Wielokrotnie słyszałem od terapeutów, że gry bardzo przypominają uzależnienie od hazardu. Trudno odmówić tu podobieństwa. Przyciąga nas wizja łatwego zwycięstwa. W przypadku jednorękiego bandyty – realne wzbogacenie się. W przypadku gier – pozycja społeczna.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Hazardem może zainteresować się każdy. Słabość do łatwych pieniędzy jest w nas po prostu zakorzeniona. Nie istnieje jednak hazardowy autorytet, ktoś kto „jest świetny w ruletkę”. W hazardzie liczy się poza tym ta jedna chwila, ten moment gdy śliwki przeskakują z brzoskwinkami, dając nam szansę na potrójną siódemkę i wygranie dużych sum.

W grach komputerowych istnieje cała społeczność graczy, którzy promują to niezwykłe hobby. Uzależniony gracz nie myśli o pieniądzach jakie może dostać grając, nawet nie ocierają się one o jego motywację.

Gracz gra, żeby poczuć się lepszy. Doceniony i poważany. W MMO nie musimy mieć jakiś niestworzonych umiejętności. Wystarczy, że będziemy grać wystarczająco długo i wszystkiego się nauczymy. Haj utrzymuje się nie tylko w świecie gry. To przestaje być chwilowa działka, lecz permanentne podłączenie. To z tego, że rodzice i przyjaciele powiedzą nam, że jesteśmy do niczego? TAM nas potrzebują! TAM jesteśmy kimś. Tak przynajmniej nam się wydaje.

„Dobre” uzależnienie

Gry komputerowe potrafią wytworzyć w nas poczucie dumy z powodu pokonanego bossa, czy osiągnięcia wysokiego wyniku. Żaden alkoholik czy ćpun, po tygodniu istnienia poza horyzontem zdarzeń, nie powie „to było naprawdę super!”

Raczej pojawi się „co ja robię” lub „moje życie jest naprawdę popaprane”

Gracz tego nie widzi, nie że nie przyjmuje do wiadomości, ale po prostu nie widzi. Nic mu nie umknęło, jak chodził do pracy tak chodzi. Jest może trochę grubszy, czy nieogolony, ale który facet nie jest? Ma kiepskie życie, ale kto takiego nie ma w Polsce? Wszystko w normie, mogę grać dalej.

Przynajmniej tam mam jakąś rozrywkę

Dlaczego?

Wiele osób uważa, że wystarczy detoks. Jesteśmy uzależnieni od substancji, w tym przypadku od urządzenia – trzeba sie go pozbyć, żeby oczyścić organizm. Choć abstynencja przynajmniej na początku jest wskazana, to na dłuższą metę jest niemożliwa. Musimy korzystać z komputera. Maile, sklepy, portale społecznościowe. Funkcjonowanie bez komputera w obecnym świecie nie jest wcale takie proste.

Uważam, że trzeba przede wszystkim nauczyć się kontroli i władzy. Jeżeli ktoś boi się ludzi, to zamknięcie się w domu, nie jest najlepszym wyjściem. Pracoholik też nie może nie pracować, z czegoś jednak trzeba żyć. Uważam dlatego, że uzależnienie od gier komputerowych, jest trudniejszym zagadnieniem niż się na pierwszy rzut oka wydaje.