znncra

„Ograniczenia rodzą się tylko w naszych głowach” – Rozmowa z Pawłem Szramką

Na swoim blogu będę zamieszczał wywiady z ludźmi,  którzy w moim odczuciu odnieśli duży sukces.

Nasz cykl rozpoczyna Paweł Szramka. Kiedyś żołnierz zawodowy, obecnie poseł na sejm z ugrupowania Kukiz 15, który ma 26 lat i osiągnął sukces, na jaki wielu działaczy społecznych pracuje całymi latami.

Pomijając preferencje partyjne i politykę, uważam coś takiego za wielki sukces. Polityka jest domeną starszego pokolenia i wieloletnich partii, a przynajmniej taka panuje opinia. Jakie więc szanse miał młody działacz w dopiero powstającym ugrupowaniu założonym przez muzyka?

Zapraszam do lektury.

– Młody polityk startujący ze świeżo powstałego ruchu obywatelskiego prowadzonego przez muzyka. Czułeś takie głosy na sobie?

Oczywiście, że tak, jednak najczęściej były to głosy osób, które po prostu od lat głosowały cały czas na tych samych ludzi i nie wierzyły, że można w tym kraju cokolwiek zmienić. Znałem Pawła Kukiza już od kilku lat i widziałem jak wiele poświęcił dla dobra sprawy. Wiele osób twierdziło, że Kukiz „idzie do władzy dla kasy”. Jest to irracjonalne, ponieważ obecną pensję potrafił zarobić w jeden wieczór dając koncert. Ponadto po tym jak zaczął walczyć z systemem, ten system zaczął Go niszczyć. W prasie pojawiały się dziwne, nieprawdziwe artykuły szkalujące Jego osobę, odwoływano z Nim koncerty, nawet w Radio ciężko było doczekać się utworów muzyka. Tak dzieje się z wieloma osobami, które przestały być konformistami i zaczęły dostrzegać wady systemu.

– Wcześniej byłeś żołnierzem zawodowym. Kiedy narodziła się myśl o karierze politycznej?

Kariera polityczna to za dużo powiedziane. Tak naprawdę mój start w wyborach był konsekwencją wcześniejszych działań jako społecznika. Nigdy nie myślałem o karierze politycznej, angażowałem się w działania obywatelskie, a konkretnie w ruch, który miał na celu zmianę systemu wyborczego oraz edukację obywateli w tym zakresie.

maxresdefault

– Jak koledzy wojskowi zareagowali na Twoją kandydaturę?

Większość kolegów namawiała mnie do startu już przed tym, zanim sam podjąłem taką decyzję. Korpus szeregowych nigdy nie miał swojego przedstawiciela w Sejmie. Dlatego mój „sukces” był sukcesem całego tego środowiska, gdyż zyskali w parlamencie człowieka, który doskonale rozumie Ich problemy. Mój start wywołał w środowisku wojskowym spore poruszenie a wygrana w wyborach odbiła się dużym echem w wielu jednostkach wojskowych.

– Jako startujący w wyborach miałeś przeciwników o wiele dłuższym stażu wyborczym. Obawiałeś się konkurencji?

Nie obawiałem się, ponieważ miałem „czystą kartę” a dla wielu głosujących to był właśnie największy atut. Nie byłem powiązany żadnymi układami z osobami dotychczas sprawującymi funkcje publiczne. Ponadto młodość, bezpartyjność oraz zaangażowanie w sprawy zwykłych ludzi, pozwoliły mi na przedstawienie swojej osoby nie jako wyrachowanego polityka, ale człowieka, który będzie godnie reprezentował społeczeństwo w Sejmie.

– Jakie szanse dawali Ci znajomi?

Większość chyba tak naprawdę nie zdawała sobie sprawy z tego jaką szansę otrzymałem. Ciężko bowiem wyobrazić sobie sytuację, że kolega z pracy, szkolnej ławki czy po prostu sąsiad za chwilę może znaleźć się w Sejmie i mieć wpływ na sprawy wagi państwowej. Głosy były podzielone, niektórzy wierzyli w wygraną i pomagali angażując się w kampanię a inni mówili, że szkoda na to czasu. Pojawiały się też głosy, abym sobie odpuścił i nie pakował się w to „bagno”, jednak to nie zniechęciło mnie do dalszych działań.

– Pojawili się „życzliwi przyjaciele, którzy zawsze wierzyli w Twój sukces” ?

Pojawienie się takich osób jest chyba nieuniknione. Kłamstwo ma krótkie nogi, jeśli ktoś nie ma szczerych intencji, to wcześniej czy później okaże swoje prawdziwe oblicze. Miałem już wiele sytuacji, w których zawiodłem się na ludziach. Dlatego nauczyłem się tego, że obdarzam swoim zaufaniem konkretną osobę, dopiero gdy na to zasłuży.

hqdefault

– Jak zmieniło się Twoje życie po uzyskaniu mandatu?

Mentalnie jestem tym samym człowiekiem. Czuję jednak ciążący na mnie ogromny bagaż odpowiedzialności. Wyborcy obdarzyli mnie kredytem zaufania, który trzeba spłacić. Swoją postawą, zaangażowaniem oraz realnymi działaniami mam zamiar odpracować ten dług. Dlatego staram się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej, często kosztem braku czasu dla rodziny i znajomych. Znają mnie jednak na tyle dobrze, iż wiedzą, że jak w coś się angażuję to na całego, dlatego przymykają oko na moją częstą nieobecność i wspierają mnie w tym co robię.

– Praca posła to nie jest chodzenie na imprezy i uśmiechanie się, jak wielu sądzi. To sporo ciężkiej pracy?

To w dużej mierze zależy od osobowości posła. Są tacy, którzy angażują się tylko w medialne tematy, aby zawsze być na świeczniku, podczas gdy inni wykonują kawał dobrej roboty po cichu, bez udziału mediów. Pracy jest naprawdę masa, często jestem w sytuacji, w której muszę wybierać między jednym czy drugim wydarzeniem, ponieważ odbywają się równocześnie w innych miejscach. Wtedy ważną rolę odgrywają asystenci, na których również spoczywa wiele obowiązków.

– Czy po uzyskaniu mandatu przechodziłeś szkolenie z sejmowej etykiety, czy wszystkiego uczyłeś się sam?

Zanim zaczęliśmy pracę parlamentarną, wszyscy posłowie odbyli „próbne posiedzenie”, na którym poznawaliśmy zasady funkcjonowania w Sejmie. To była pigułka wiedzy, którą otrzymałem na początek. Następnie zyskiwałem doświadczenie „w praniu” w kolejnych wystąpieniach, posiedzeniach sejmu oraz pracy w terenie.

– Planujesz kandydować w przyszłych wyborach?

Do przyszłych wyborów wiele może się wydarzyć, dlatego nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Jestem natomiast pewny, że dalej będę angażował się w różne przedsięwzięcia. Jestem typem społecznika, któremu ciężko odwrócić głowę w drugą stronę, gdy widzę, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

2015-10-29_1446129741

– Wiele osób uważa, że w małym mieście nic się nie da zrobić. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

To nieprawda, czasem właśnie w mniejszej miejscowości, łatwiej znaleźć osoby, które są gotowe do działania. Wszystkie ograniczenia rodzą się tylko w naszych głowach, jeśli się ich wyzbędziemy to możemy zrobić naprawdę wiele. Nie każdy od razu odkryje w sobie żyłkę społecznika, ale wystarczy mały impuls, jedna osoba, która wyciągnie inne z szarej rzeczywistości i wspólnie zaczną robić rzeczy, które dla reszty społeczeństwa wydają się być niemożliwe.

– Czy młodzi ludzie mogą realizować swoje marzenia?

Polska to trudny kraj dla młodych ludzi. Często problemy dnia codziennego, sytuacja rodzinna sprawiają, że trzeba te marzenia odłożyć na bok. Tylko od nas samych zależy, czy będziemy w stanie powrócić do nich, gdy pojawi się szansa, aby je zrealizować. Należy jednak uważać, żeby nie przegapić tego momentu i nie odkładać realizacji marzeń w nieskończoność.

– Twoja rada dla młodych, którzy stawiają przed sobą wielkie cele?

Musimy przede wszystkim pamiętać, że nikt nie wyręczy nas w realizacji postawionych sobie celów, sami musimy dostatecznie pracować, by je osiągnąć. Nic w życiu nie przychodzi samo, czasem jest ciężko, ale nie należy się poddawać. Musimy pamiętać, że im trudniej przyszło nam osiągnięcie pewnego celu, tym większa będzie satysfakcja, gdy już go zrealizujemy.

Z Pawłem Szramką możecie jeszcze porozmawiać na facebooku: https://www.facebook.com/profile.php?id=100001868113295&fref=ts

Oraz na stronie internetowej: http://pawelszramka.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *