Archiwa kategorii: Komputerowy Ćpun

DSC_0125

Święta bez internetu

W Ostrołęce zaproponowano młodzieży ciekawe wyzwanie. Trzy dni bez internetu. Bez facebooka, Snapa, Instagrama i tym podobnych. Dodatkowo bez gier komputerowych i komórkowych. Słowem: bez zamykania się w elektronice. Również podjąłem się tego zadania. Co mi z tego wyszło?

Komputer…ok, ale telefon?

Abstynencja od gier nie była dla mnie szczególnym wyzwaniem. Wielokrotnie robiłem sobie o wiele dłuższe posty. Jeżdżąc na spotkania autorskie całymi tygodniami jestem pozbawiony dostępu do komputera i nie dostaję z tego powodu delirium.

Abstynencja telefoniczna była jednak dla mnie nowym doświadczeniem i troszeczkę się jej obawiałem. Wiem, że trochę folguję sobie z telefonem zrzucając moje zapotrzebowanie na pracę i hobby. Wielkanoc była dobrym okresem na sprawdzenie tego, czy faktycznie sprawuję kontrolę nad smartfonowym towarzyszem. Nie pracowałem i nie zajmowałem się swoimi pasjami. Youtube i pisanie książek zrobiło sobie trzy dni wolnego. Nie było więc wymówki by korzystać.

Wynik okazał się jednak pozytywny.

By formalnościom stało się zadość

Kasowałem wszystkie powiadomienia facebookowe, a przyjaciołom piszącym na Messagera, szybko odpisywałem, że na 3 dni znikam z internetów. Na szczęście obyło się bez długich rozmów i nikt nie miał do mnie palącej, nagłej sprawy.

Przyznaję, korciło mnie do sprawdzenia tablicy, zwłaszcza gdy wyskakiwały kolejne komentarze. Udało mi się to opanować bo… w końcu obiecałem to sobie. Pogratulować muszę też swojej rodzinie, że nie dali mi wiele czasu na zastanawianie się „czy może sięgnąć po telefon”.

Na ratunek rodzina

Masę czasu spędziliśmy na rozmowie. O wszystkim! Od tematów totalnie głupich, jak memy, po politykę i filozofię. Ciągle rodziło się coś nowego. Praktycznie nie wychodziliśmy z jadalni, bo po śniadaniu siedzieliśmy gadając godzinę, drugą, mama (mistrzyni domowego ogniska) zaraz zrobiła kawę i przynieśliśmy ciasto. No to gadu gadu. Potem obiad i rozmawiamy dalej. Wspaniałe uczucie.

Graliśmy też w gry planszowe. Specjalnie zakupiłem w tym celu Splendor, w który zostałem totalnie rozjechany. Następnie przerzuciliśmy się na Carcassonne i na tym polu mogłem już odhaczyć pewne zwycięstwa. Długie godziny przesiedzieliśmy przy rodzinnym stole układając kolejne pola zamków i dróg.

Zdążyłem nawet nacieszyć się zwykłym spacerem z psem. To niezwykłe jak w codziennym natłoku informacji przestajemy zauważać radość płynącą z najprostszych czynności.

DSC_0108

Chwila próby

W trakcie Wielkanocy zachowywałem się trochę jak nadpobudliwe dziecko z ADHD. Nie pozwalałem biednym rodzicom spać i wyciągałem rodzeństwo z pokojów, by pogadać, pograć w pluszówki, czy nawet pooglądać filmy. Tutaj tak naprawdę jest wyzwanie dla wszystkich rodziców pragnących by ich dzieci spędzały mniej czasu przed komputerami i komórkami. Tylko od nas zależy, czy podejmiemy wyzwanie.

Na zachodzie bez zmian

Gdy w poniedziałek wieczorem włączyłem komputer, wdrażając się z powrotem w tryb pracy, sprawdziłem facebooka. Nic się nie wydarzyło. Jakiś komentarz pod zdjęciem, kilka lajków, masa zaproszeń do znajomych, osiemnaście mało znaczących powiadomień… w sumie trzy informacje z całego zbioru uznałem za „warte uwagi”. To zadziwiające, że normalnym trybem poświęciłbym facebookowi przynajmniej kilka godzin, a tak, jego aktualizacja zajęła mi zaledwie kwadrans.

Możliwe, że nie był mi tak niezbędny jak uważałem? A może to zasługa świąt?

Trudno dyskutować o niezbędności komputera i komórki w dzisiejszych czasach. Warto jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy sprawujemy nad nimi kontrolę, czy może to one nad nami górują?

christmas_lights

Gry pod choinką

Gry komputerowe to wspaniały prezent dla każdego gracza. Elegancki, łatwy do zapakowania i gwarantujący uśmiech na twarzy obdarowanego. Pamiętam jak w podstawówce pisząc list do Świętego Mikołaja wycinałem obrazki z okładkami gier, prosząc brodatego o konkretny tytuł.

Minęło jednak dobre 10 lat, a gry stały się stałym gościem pod choinkami. Warto z tego powodu zorientować się co i jak.

Dlaczego wybieramy gry jako prezent?

Są dwa powody dla których gry goszczą pod choinkami graczy. Pierwszy jest dość oczywisty.

Hobbyści uwielbiają dostawać w prezencie rzeczy związane ze swoim hobby. Zawsze jak ktoś nie wiedział, co można mi dać – nowa figurka do pomalowania to był pewnik. W przypadku gier działa to tak samo.

Drugim powodem jest lenistwo współczesnych Mikołajów, którzy chcąc zobaczyć uśmiech na twarzy dziecka idą po najniższej linii oporu, nie zaznajamiając się najczęściej co kładą pod choinkę. Wiedza w tej kwestii to absolutna podstawa.

Tak więc, na co warto zwrócić uwagę?

PEGI

Tak jak filmy, gry również posiadają metryczkę wiekową sugerującą wiek gracza odpowiedni do rozgrywki. Takie oznaczenie znajduje się najczęściej w prawym bądź lewym dolnym rogu przedniej okładki i na środku tylnej.

Warto potraktować te znaczki tak jak film, a więc jeśli nasz gracz ma 8 lat, raczej nie pokażemy mu filmu 18+ prawda?

Jeżeli gracz ma 15-16 lat, film z 18-tką nie zabije go i tak samo będzie z grami.

Treści dodatkowe

Tuż przy znaczku PEGI znajduje się informacja o treściach, które można uznać za problematyczne, a które są zawarte w grze. Mamy tu do wyboru 8 znaczków od przemocy zaczynając, a na erotyce i dyskryminacji rasowej kończąc.

Tu warto zastosować podobne przełożenie jak w przypadku filmów. Czy pokazałbym graczowi film w którym występuje przemoc i erotyka? Warto jednak spojrzeć szerzej na temat, ponieważ dyskryminacja rasowa może oznaczać poruszanie problematyki segregacji, a nie wyzywanie się od „białasów” i „czarnuchów”.

pegi_ratings_system

Okładka

Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce, ale to właśnie ona w pierwszej kolejności sugeruje nam treść. Dokładnie tak samo jest w grach. Jeżeli na okładce znajduje się wielki robot z karabinem maszynowym, to najprawdopodobniej gra będzie dotyczyć wielkich robotów z karabinami maszynowymi. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że będą z nich strzelać, więc mamy do czynienia z tak zwaną „strzelanką” Od razu zbieramy garść cennych informacji.

Obejrzyjmy trailer i gameplay

Każde studio gier komputerowych umieszcza w sieci całą masę materiałów promocyjnych dzięki którym możemy rozwiać wszelkie wątpliwości co do proponowanej rozgrywki. Odpalamy sobie zwiastun gry, lub tak zwany gameplay, czyli nagranie z trwającej zabawy. W ten sposób mamy już właściwie wszystkie informacje do podjęcia decyzji. Czy chcemy takie treści przedstawiać swojemu graczowi, czy też nie.

Rodzaj rozgrywki. Jedno czy wieloosobowa?

Warto zwrócić uwagę nie tylko na treść, ale również rodzaj proponowanej zabawy. Wiele gier nie tylko pozwala nam na rozrywkę sieciową ale również w dwóch i więcej graczy przy jednym komputerze. Jest to zabawa o wiele ciekawsze niż samemu. Lepiej spędzić czas na rozrywce w towarzystwie, choć istniej wiele gier pozwalających na rozrywkę tylko dla jednego gracza i również nie ma w tym nic złego

Święta i po świętach

Wiele reklam pokazuje nam ten niezwykły moment, kiedy każdy dorwie się do swoich prezentów i może zacząć się nimi „bawić”. Pamiętam jak dostawałem zestawy klocków LEGO i składałem je od razu przy choince. Gdy dostałem kamerkę, również zaczynałem bawić się jej opcjami już przy drzewku. Pamiętam, że gdy prezentem była gra komputerowa, chciałem jak najszybciej uciec do komputera by sprawdzić swój prezent. W tym momencie kończyła się moja integracja z rodziną.

Warto ten jeden dzień w roku posiedzieć razem kilka chwil dłużej, czego serdecznie wszystkim życzę z okazji nadchodzących świąt. christmas-family

14370162_318500415171025_3850099113333807458_n

Nowości, zmiany, zapowiedzi i podziękowania

W ostatnim czasie sporo się u mnie działo dlatego nieco zbiorę do przysłowiowej kupy co następuje

 

Wrócę do bloga… i nie tylko

Strasznie wszystkich przepraszam za zaniedbanie wpisów na blogu. W przyszłości nastąpi zmiana strony, ale dołożę wszelkich starań żeby przynajmniej raz w tygodniu, pojawił się nowy artykuł na blogu. Nie wiem, czy to dobrze czy też źle, czy ktoś czytał moje wpisy, ale szkoda by było, żeby to tak sobie umarło. Tak więc niedługo kolejne artykuły 😉

Niedługo rozpocznę serię wywiadów z młodymi ludźmi sukcesu których osobiście podziwiam, a których historię warto poznać. Z ich doświadczeń można się niejednego nauczyć.

Planuję też nagrać trochę materiałów video. Kiedyś w czasach swojej mrocznej przeszłości robiłem nawet vloga, cieszącego się szczątkowym zainteresowaniem. Zobaczymy co z tego teraz będzie.

Zamieszczę na pewno kilka recenzji gier i materiałów około gamingowych. Od razu jednak dodam, nie zamierzam rozpoczynać kariery lets’playera

 

Jeżdżę tu i tam

Jak się okazuje moje prelekcje i spotkania autorskie cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Odwiedziłem już Twierdzę w Giżycku, Copernicon w Toruniu i całą masę miast w całej Polsce co z resztą nie umknęło wam uwadze na fanpage’u facebookowym, który zalewam zdjęciami ze spotkań.

No ale jak tu nie wrzucić zdjęcia, jak wspaniali ludzie chcieli wysłuchać co miałem do powiedzenia, nie wygwizdali, zadawali pytania, a potem jeszcze ustawili się do zdjęcia. Uwielbiam moją pracę.

 

Odpowiadam na pytania

Bardzo często słyszę te same pytania na które postaram się od razu zbiorczo odpowiedzieć:

W co obecnie gram: Nadal w Mass Effect 3 i Total War: Warhammer. Przymierzam się do Overwatcha. Można mnie też czasami spotkać na Legue of Legends, ale jak powtarzam na każdym spotkaniu, do tej gry potrzebny jest team. Napisz do mnie na facebooku – ustawimy się na grę.

Nad czym teraz pracujesz: Do wydawnictwa wysłałem już kolejną książkę. Co to będzie i kiedy, nie mogę zdradzić. Ale nie jest to jeszcze fantastyka.

Co z tą fantastyką: Mam już 170 tysięcy znaków czyli na oko 1/3 książki. Staram się jak mogę, codziennie dopisuję kolejne strony. O czym ona będzie? Streszczając w jednym zdaniu „O tym jak Bobrowate stworki ocaliły Cesarstwo ludzi, przed inwazją Szarańczy z księżyca za pomocą wielkiego robota” – będzie grubo. Obiecuję.

Czy wpadniesz do mojej szkoły: Wpadnę. Jak chcesz, żebym się pojawił u Ciebie w szkole, napisz do mnie, ja pogadam z dyrekcją, znajdziemy jakiś termin.

 

Na koniec

Obserwuję coraz większy ruch na facebooku, za co chciałem wszystkim serdecznie podziękować. Wiem że zabrzmię jak typowa szafiarka ale jesteście kochani 🙂

PEGI_18

TV GRY marudzi na PEGI – serio?

Płacz i lament graczy, którym ograniczają dostęp do krwi i cyfrowych piersi

O co chodzi?

TV GRY umieściło na swoim kanale filmik atakujący system PEGI podważajac jego potrzebę, a wręcz Jordan Dębowski (bo tak nazywa się prowadzący) twierdzi, że kontrola wieku i cenzura psują gry.

Dla lepszego obeznania w temacie:

Czuję się w obowiązku skomentować nieco filmik największej telewizji dotyczącej gier komputerowych w Polsce.

Powoływanie się na prawne artykuły

W żargonie dziennikarskim, nazywa się to „instrukcja, jak zrobić bombę”. Jordan Dębowski w programie mówi nam o tym, że sprzedawca w sklepie nie ma prawa nie sprzedać nam gry, bo PEGI jest tylko sygestią, a nie egzekwowanym prawem. To nie jest podpowiedź, dla 16-latków, ale 7-latków. Nie martwcie się kochane dzieciakczki, możecie iść śmiało do Media Marktu i kupić sobie GTA V, a jak sprzedawca powie, że wam nie sprzeda, postraszcie go sądem. Edukacja młodzieży: Poziom Expert…

Później dostajemy argument „Jak nie w tym sklepie to w innym dzieciak kupi to GTA”. No po prostu pięknie! W latach 2000 była podobna akcja ze sprzedażą papierosów nieletnim. Sprzedawcy tłumaczyli się „Jak ja mu nie sprzedam to Pani w sklepie obok to zrobi” Nie zmienia to faktu, że z nas samych odpowiedzialność nie spada. Nie ułatwiajmy dostępu do nieodpowiednich produktów.

A na Steamie, dzieciak nie kupi sobie gry, bo nie ma konta bankowego…

Dojrzałe przedstawienie wojny

Prowadzący twierdzi, że studia dzięki wysokiemu PEGI mają spokój z ewentualnymi kłótniami odnośnie negatywnego wpływu gier komputerowych. Otóż nie. Bardzo wiele gier ogranicza dawkę przemocy właśnie po to by nie uzyskać znaczka 18+ ponieważ budzi on kontrowersje na samym starcie wypuszczania gry, a niejednokrotnie pomniejsza rynek zbytu (o czym dziennikarz wspomniał w późniejszej części) Jeżeli 13-latek będzie chciał kupić grę 16+ rodzic przymknie na to oko. 18-tka już wywoła u niego zmieszanie.

To czy gra tworzona jest dla mniej lub bardziej dojrzałego widza z powodów fabularnych, nie ma żadnego związku z ilością przemocy generowanej przez grę. Chodzi o wybuchy, śmierć, wulgaryzmy i tak dalej. Gdybyśmy mieli oceniać dostępność produktu tylko ze względu na złożoność fabuły, Niezniszczalni dostaliby PEGI 7, a nowy MAD MAX Pegi 3 (bo fabularnie to jazda samochodem w tą i z powrotem, a liczy się CO widzimy na ekranie – film miodny btw.)

gry jako sztuka podlega cenzurze.

To może kilka słów czy sztuka powinna być cenzurowana. Jakiś czas temu Milo Moira, na środku placu w jednym z niemieckich miasteczek stojąc na drabinie wpychała sobie kulki z farbą do pochwy, po czym „strzelała” nimi w płutno. Nie zamierzam dyskutować o słuszności tego zachowania, jednak, nie jest to coś, co chciałbym, żeby widziało moje dziecko (nie mam jeszcze dzieci, ale wiecie o co mi chodzi).

Tak samo gry możemy, a wręcz powinniśmy nazywać sztuką, ale jest sztuka wysoka i sztuka niska. Choć Dead Space jest fenomenalną grą z niezwykłą fabułą, nie pokazałbym tej gry dziecku i ograniczenia wiekowe mają tutaj słuszność.

A czy zmiana treści gry ma również uzasadnienie?

Jordan Dębowski przytacza przykład gry Tokyo Mirrage System, gdzie stroje bohaterek zostały ugrzecznione, a kilka wątków wyciszonych. Gra opowiada o japońskim show biznesie i bardzo wyraźnie jest w niej zaznaczona seksualizacja młodych dziewczynek.

Czy gracze naprawdę są aż tak niedojrzali, że będą się wściekać z powodu zasłoniętych cyfrowych piersi i majtek? Mnie się wydaje, że nie, a przynajmniej taką mam nadzieję.

„Niestety na zachodzie golizna nie jest tak ok, jak w Japoni…” – Naprawdę Panie Dębowski tęskni Pan za majtkami 12-latki zasłoniętymi w tej grze?

Albo totalna kontrola, albo znieść ją zupełnie

Dziennikarz wychodzi z bardzo konkretnym pomysłem rozwiązania światowego problemu sprzedaży gier nieletnim.

No to tak:

Zniesienie kontroli nie wchodzi w grę. Granie w GTA V to jak oglądanie filmu porno. Dorosłemu dostarczy sporo radości i nie wpłynie na niego szczególnie źle. Dzieciakowi może zrobić sieczkę z mózgu. Nie oszukujmy się istnieje wiele gier brutalnych, erotycznych i przerażających, do których niedojrzały widz nie powinien mieć dostępu Dodatkowo sam fakt, ich istnienia sprawia, że gry komputerowe zaczynają być odbierane (wreszcie) jako pełnoprawne medium, a nie „zabawka dla dzieci i niedojrzałych facetów”

Kontrola jest pro-rodzinna i pro-społeczna, a działa tylko przeciwko niedojrzałym graczom szukającym wrażeń przekraczających ich wiek i zdolność poznania. Myślę, że ich liczba nie jest tak duża, żebyśmy podporządkowali pod nią standardy moralne całego świata gier.

PEGI nie jest skierowane przeciwko nastoletnim graczom, a przeciwko młodemu pokoleniu, które za szybko stara się wszystkiego spróbować.

Dlatego doradzam spojrzenie na sprawę z odrobinę szerszej perspektywy.

photo-1457305237443-44c3d5a30b89

Cyfrowa kultura

Gry komputerowe to nie tylko wielki uzależniasz i pochłaniacz czasu. To również nośnik wspaniałej historii, śmiało konkurujący z filmem i książką.

Fabuła

Oczywiście gry komputerowe potrafią być proste jak budowa rosyjskiego czołgu, ale nie należy wrzucać wszystkich do tego samego worka. Są bowiem tytuły, które z powodzeniem wycisną łzy u każdego. Jako fanboy Mass Effecta nie mogę nie powołać się na tę serię, przy której kulminacyjnym punkcie płakałem jak bóbr, kapiąc na klawiaturę, grożąc zwarciem laptopa. Dawno nie oglądałem filmu który poruszyłby mnie w podobnym stopniu.

Wynika to z tego, że gry komputerowe pozwalają nam wcielić się w postać przez co emocje są bliższe tym prawdziwym, niż w telewizorze, czy książce. Tam mamy głównego bohatera. W grze to my nim jesteśmy. To nasi przyjaciele poświęcają życia, to my walczymy za sprawę z góry skazaną na porażkę, przeżywamy rozterki i konflikty wewnętrzne.

Nie-kopiowalna emocja

Twórcy gier nauczyli się tworzyć fabułę na zasadzie smaczków, które są niemożliwe do skopiowania w jakimkolwiek innym medium. Tutaj za dobry przykład może posłużyć kultowy już Portal. Latamy po planszach bawimy się portal-gunem, miły komputer obiecał nam nawet ciastko. Wszystko jest fajnie, puki nie natrafiamy na fragment mapy, gdzie wyryty krwią napis brzmi „Ciastko to kłamstwo”. Każdy kto grał w Portal potwierdzi, że moment ten resetuje mózg.

Ale gra nie skupia się wokół tego tematu. Dalej bawimy się portal-gunem, przechodząc kolejne plansze, co rusz odkrywając podobne „wiadomości” które zaczynają tworzyć linię fabularną. Jest to historia, która jest absolutnie nie do opowiedzenia za pomocą książki czy filmu… no bo jak?

cakeisalie

Poziom wyżej niż konkurencja

Nasza ulubiona cyfrowa rozrywka w wielu aspektach okazuje się być lepsza, choć jeszcze nie tak popularna. Kolejnym przykładem na warsztacie będzie Heavy Rain, gra kryminalna, będąca interaktywnym filmem. Czytałem kilka kryminałów (nawet tych Norweskich) i nie wciągnęły mnie one tak jak dramat przeżywany przez Nathana, głównego bohatera wyżej wspomnianej historii.

Zabieg jest tu podobny jak w przypadku Mass Effecta, gdzie przeżywamy historię z pierwszej osoby, ale nie tylko dlatego. Heavy Rain jak i wiele obecnych gier proponuje nam tak zwaną „nieliniową fabułę” co oznacza, że zakończenie gry jest bezpośrednio powiązane z wyborami gracza. W konsekwencji… kręcimy swój własny film. Nathan może rozwikłać zagadkę i uratować syna, albo… zostać oskarżonym o jego śmierć. A są to dwie z naprawdę wielu opcji!

Kierunek Rozwoju gier

Mam szczerą nadzieję, że gry zaczną coraz lepiej rozwijać się właśnie w stronę fabularnego rozwoju, ponieważ są w stanie przekazać fabułę odmienną do tej znanej z filmów i książek. W ten sposób udowadniamy też, że gry komputerowe to nie tylko krew na ekranie i uzależnienie. To też wspaniała historia

overwatch

Erotyka w grach komputerowych

Seks wylewa się z filmów i seriali. Mamy go coraz więcej nawet w książkach. Gry komputerowe nie stanowią tu wyjątku, choć o nich najwięcej się mówi.

Niezrozumiały dekolt

Bezmiernie głupim argumentem jest to, że gry są napakowane golizną i przez to deprawują młodzież. Co drugi film w kinie posiada podtekst seksualny, roznegliżowane aktorki i wybicepsowanych aktorów. Obecnie jednym z najlepiej sprzedających się działów literatury jest erotyka. Praworządni tego świata upatrzyli sobie na cel gry komputerowe.

Wygląda to tak. Erotyka w grach to rzeczywisty problem, ale nie udawajmy jednocześnie, że nie ma go w telewizji i innych mediach.

Overwatch

Niewielką aferą internetową odbiła się zapowiedź gry Overwatch, studia Blizzard. Gracze uważają, że ubrania przylegające do ciała uwydatniające pośladki są przesadzone. Mówię niewielką, ponieważ daleko jeszcze do skandalu GTA: San Andreas, ale zawsze to jakiś hejt na gry, prawda?

Ciekawe jest to, że to właśnie gracze opowiedzieli się przeciwko przeseksualizowanym postaciom. Oznacza to pewną ewolucję w stronę dojrzałości graczy, co niezmiernie cieszy. Nie piersiami a rozgrywką przekonujcie graczy szanowne studia…

Ciekawi mnie jednak, że uwydatniony tyłek z Overwatch zebrał tak wielki rozgłos, podczas gdy grafiki kobiet w Legue of Legends nie należą do najgrzeczniejszych, a gra posiada PEGI 12. Zmianom zaczęły ulegać obrazki przedstawiające postacie, robią się coraz mniej wyzywające, choć młodzi erotomani nadal będą mieli na czym zawiesić oko.

Co powoduje Erotyka w grach

Najprościej? Radość wizualną. Jako faceci (a większość graczy w dalszym ciągu stanowią faceci) lubimy sobie popatrzyć na ładne panie, najlepiej jeszcze skąpo ubrane. To tani chwyt na naszą prymitywną naturę… nie mniej jednak bardzo skuteczny.

Gorzej, że potrafi doprowadzić to do wypaczeń. 18-latego po prostu pogapi się na cyfrowy biust. Ale co z 9-latkiem, który ogląda tylko taki typ kobiet? Zaczyna myśleć, że tylko takie istnieją, lub co gorsza, tylko takie go interesują.

To nie jest wina gier

Chciałoby się prawda, kochani rodzice? Nie… to nie jest wina gier komputerowych, tylko nastawienia społecznego. Jeżeli 9-ciolatek będzie oglądać roznegliżowane panie, to go to wypaczy bez względu na to, czy zobaczy je przed telewizorem, komputerem, komiksem czy… w książce.

Wiele książek, na przykład Wiedźmin Sapkowskiego, bujnie opisuje erotykę. Upatruję w tym po części sukces historii o zabójcy potworów.

Kontrola

Tak jak zasłaniamy dzieciom oczy na brzydkich scenach w telewizji, tak powinniśmy zasłonić oczy kiedy grają. Po prostu musimy być uważni na poziom erotyki dostający się do młodych ludzi. Problemem medium gier nie jest to, że wpływają w większym stopniu, lecz znikomy brak kontroli rodzicielskiej.

Gracze reagują

Cieszą reakcje graczy (normalnych graczy, nie nerdów) którzy atakują przesadną erotykę w grach. Wiedzą czym to grozi, bo sami przez to przeszli. Być może dzięki temu za kilka lat będziemy mieć wyrobione standardy podobnie jak w przypadku telewizji, choć nie rozpoczynając drugiego wątku… tam wysokiego standardu też nie ma…

Uzależnienie od gier komputerowych– skąd i dlaczego

photo-1446669052213-5dcff53f1f3f

Terapeuci głowią się i troją jak zakwalifikować i jak leczyć. Podobnie rodzice i gracze. Znamy skutek, ale jaka jest przyczyna?

Ucieczka

Nie jest tajemnicą, że uzależnienie jest sposobem na wyrwanie się od nieprzyjemnej rzeczywistości. Powody tego potrafią być najróżniejsze: brak akceptacji, niespełnione aspiracje, głęboko zakorzenione frustracje i fobie mające swój początek w czasach dziecięcych. Czasami są to inne rozwód rodziców, alkoholizm w rodzinie, strata bliskiej osoby, o jedne przykre słowo za dużo.

Bez względu na to czy jest to narkomania, czy też gry komputerowe, ćpun szuka ucieczki przed problemami rzeczywistości. W przypadku znanych nam używek mamy wyraźny moment wejścia w stan upojenia. Jak to jest z grami?

Gry komputerowe nie otępiają nas ani nie otumaniają tak jak np. Alkohol. Możemy wejść w świat gier i nadal pozostaniemy świadomi tego co się wokół nas dzieje. Świadomi problemów życia codziennego. One nigdzie nie odpływają.

Gramy więc dużo więcej, żeby zatracić się w świecie wirtualnym. Wiem jak archaicznie to brzmi, ale jak gramy przez 3 godziny w MMO, to zaczynamy myśleć kategoriami gry, jakie przedmioty zdobyć, gdzie musimy iść, co nowego osiągnąć. Dopiero wtedy załącza się stan haju, tylko w porównaniu z innymi używkami nadal pozostaniemy świadomi. Ba! W trakcie gry mózg będzie pracował na najwyższych obrotach. To nie będzie otępienie lecz „prze-ostrzenie”. Skupiamy się na bardzo małej części większego obrazka.

Gry komputerowe a hazard

Wielokrotnie słyszałem od terapeutów, że gry bardzo przypominają uzależnienie od hazardu. Trudno odmówić tu podobieństwa. Przyciąga nas wizja łatwego zwycięstwa. W przypadku jednorękiego bandyty – realne wzbogacenie się. W przypadku gier – pozycja społeczna.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Hazardem może zainteresować się każdy. Słabość do łatwych pieniędzy jest w nas po prostu zakorzeniona. Nie istnieje jednak hazardowy autorytet, ktoś kto „jest świetny w ruletkę”. W hazardzie liczy się poza tym ta jedna chwila, ten moment gdy śliwki przeskakują z brzoskwinkami, dając nam szansę na potrójną siódemkę i wygranie dużych sum.

W grach komputerowych istnieje cała społeczność graczy, którzy promują to niezwykłe hobby. Uzależniony gracz nie myśli o pieniądzach jakie może dostać grając, nawet nie ocierają się one o jego motywację.

Gracz gra, żeby poczuć się lepszy. Doceniony i poważany. W MMO nie musimy mieć jakiś niestworzonych umiejętności. Wystarczy, że będziemy grać wystarczająco długo i wszystkiego się nauczymy. Haj utrzymuje się nie tylko w świecie gry. To przestaje być chwilowa działka, lecz permanentne podłączenie. To z tego, że rodzice i przyjaciele powiedzą nam, że jesteśmy do niczego? TAM nas potrzebują! TAM jesteśmy kimś. Tak przynajmniej nam się wydaje.

„Dobre” uzależnienie

Gry komputerowe potrafią wytworzyć w nas poczucie dumy z powodu pokonanego bossa, czy osiągnięcia wysokiego wyniku. Żaden alkoholik czy ćpun, po tygodniu istnienia poza horyzontem zdarzeń, nie powie „to było naprawdę super!”

Raczej pojawi się „co ja robię” lub „moje życie jest naprawdę popaprane”

Gracz tego nie widzi, nie że nie przyjmuje do wiadomości, ale po prostu nie widzi. Nic mu nie umknęło, jak chodził do pracy tak chodzi. Jest może trochę grubszy, czy nieogolony, ale który facet nie jest? Ma kiepskie życie, ale kto takiego nie ma w Polsce? Wszystko w normie, mogę grać dalej.

Przynajmniej tam mam jakąś rozrywkę

Dlaczego?

Wiele osób uważa, że wystarczy detoks. Jesteśmy uzależnieni od substancji, w tym przypadku od urządzenia – trzeba sie go pozbyć, żeby oczyścić organizm. Choć abstynencja przynajmniej na początku jest wskazana, to na dłuższą metę jest niemożliwa. Musimy korzystać z komputera. Maile, sklepy, portale społecznościowe. Funkcjonowanie bez komputera w obecnym świecie nie jest wcale takie proste.

Uważam, że trzeba przede wszystkim nauczyć się kontroli i władzy. Jeżeli ktoś boi się ludzi, to zamknięcie się w domu, nie jest najlepszym wyjściem. Pracoholik też nie może nie pracować, z czegoś jednak trzeba żyć. Uważam dlatego, że uzależnienie od gier komputerowych, jest trudniejszym zagadnieniem niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Znieczulica Rodzicielska

download

Już któryś raz z kolei powtarza mi się ten sam scenariusz. Myślę, że pora na mały apel

Ogromnym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że Wydawnictwo Muza zdecydowało się na wydanie „Komputerowego ćpuna” podobne zaskoczenie, przeżyłem po pierwszych telefonach z bibliotek zainteresowanych spotkaniami autorskimi i pogankami edukacyjnymi. Kolejny szok przeżyłem nie dawno, gdy okazało się, że rodzice są zainteresowani książką… ale głównie pod kątem swoich dzieci.

O co chodzi?

Rodzicom do dzisiaj wydaje się, że przyjedzie gość, opowie jak to gry komputerowe są złe, pogrozi i będzie po problemie. Otóż kochani rodzice, trzeba się zainteresować tą młodzieżą, bo kiedy opuszczą a przynajmniej spróbują opuścić świat wirtualny, to na was spoczywa obowiązek pokazania młodym graczom, że świat poza komputerem też jest ciekawy.

W przypadku młodzieży gimnazjalnej i licealnej, nie mam żadnego problemu. To ludzie z którymi można nawiązać bardzo fajną konwersację, nie dadzą sobie wcisnąć jakiegoś kitu no i przede wszystkim, dyskutują. To bardzo ważne, bo skoro dyskutują, to znaczy, że słuchają.

Problem jest przy dzieciach młodszych, zwłaszcza w klasach 1-3. Te dzieci nie są w stanie zrozumieć co to są „konsekwencje w życiu za 15 lat”. 9 latka nie obchodzi to, że GTA 5 jest tytułem nie dla niego, za szczególnie nie wie dlaczego i go to też nie obchodzi. Dlaczego długie granie w gry może szkodzić, skoro Mama pozwala mi grać?

Zwrot na froncie

Zacząłem w tym celu uświadamiać zwłaszcza szkoły podstawowe, że oprócz spotkań z młodzieżą, warto organizować pogadanki z rodzicami. To oni muszą być świadomi zagrożeń. Przecież ten 9-latek musi się czymś zająć przez te 3 godziny, skoro nie będzie siedział przy komputerze.

Rodzice powiedzą „to co mam teraz wymyślać mu jeszcze rozrywki?”

Pozwolę sobie coś uświadomić.

GTA 5 czyli tytuł bardzo popularny zwłaszcza wśród młodzieży szkolnej to tytuł nieodpowiedni dla dzieci. Włączanie dziecku takiej gry to jak włączenie mu filmu pornograficznego. Mamy spokój na kilka godzin? Pewnie! Dzieciak będzie zapatrzony w ekran jak miło. Zostanie mu sieczka w głowie? Trochę większa niż w przypadku GTA, ale porównywalna.

Rodzic musi się interesować. Zacząłem przekonywać nawet młodych ludzi „nie masz co robić? Idź do mamy powiedz: Mamo nudzę się” jeżeli nie znajdzie Ci ciekawego zajęcia powiedz „jak się nie pobawimy, będę grać na komputerze”

Apel

W tym najmłodszym środowisku, w klasach 1-3 to właśnie rodzice wyznaczają ilość zabaw, pracy, tempo życia i obowiązki. Dopiero kształtują się pewne zachowania myślowe i jeżeli już w tym wieku przyzwyczaimy się do 3-4 godzinnego przesiadywania nad grami, to za 15 lat będziemy mieć kolejnego „Komputerowego Ćpuna”

Pay to win

photo-1439337153520-7082a56a81f4

Istnieje wiele powodów dla których unikam gier internetowych, jednak w ostatnim czasie poziom rankingowego absurdu sięgnął w niektórych tytułach cyfrowego piekła

Jak było kiedyś

Kiedyś podział gier był dość prosty. Pomimo wszelakich typów, rodzajów rozgrywki i zależności fabularnych, gry komputerowe można było podzielić na dwie duże rodziny: Płatne i bezpłatne. Te pierwsze wypuszczały duże studia. Te drugie studia dopiero raczkujące, lub takie, których celem było tworzenie bezpłatnej rozrywki.

Ostatnio gry podzieliły się na nowe dwie grupy. Wielkość studia przestała mieć znaczenie, podobnie jak cena gry. Istnieją gry bezpłatne, zrzeszające milionowe społeczności i wielkie studia upadające po wtopionej inwestycji.

Obecny trend mówi nam bardzo dużo o psychologii gracza, gdyż dotyczy on jedynie wygrywania. Gry bowiem możemy obecnie podzielić na play to win oraz pay to win.

Jak jest teraz

Gracze są nastawieni na wygrywanie. Nawet w grach nie wykorzystujących internetu pojawił sie zgubny trend tak zwanych „achiwmentów” czyli osiągniąć z rozgrywki. Ile razy trafiliśmy przeciwnika w głowę, ile ukrytych lokacji odkryliśmy. Jak długo graliśmy bez porażki. Wszystko jest notowane, dzięki czemu, a może raczej przez co jesteśmy porównywani z innymi graczami, nawet pozostając off-line. Dlatego też ranking zaczyna dotykać coraz szerszą grupę graczy.

Pay to win, to prawdziwy majstersztyk ekonomiczny, dla wszystkich uzależnionych graczy i po korzystaniu z niego możemy faktycznie poznać tzw. Nerdów, którzy szukają w cyfrowej rozrywce jakiegoś nadnaturalnego spełnienia.

Na czym polega pay to win?

Z angielskiego „płać, by wygrać” znaczy dokładnie to… ni mniej ni więcej. Załóżmy, że kupiliśmy już grę i zaczynamy rozgrywkę z innymi graczami. Im dłużej gramy, tym zdobywamy więcej punktów doświadczenia i możemy wyposażyć się w lepsze przedmioty. W ten sposób doświadczony gracz zawsze rozwala nowicjusza. Nie jest tu ważna umiejętność lecz procent zmarnowanego życia na potrzeby budowania swojego internetowego jestestwa.

Tu jednak pojawia się opcja pay to win. Twórcy gier proponują nowicjuszowi bazar z ekwipunkiem, wcześniej dla niego niedostępnym. Podczas, gdy inni gracze biegają z procą na kamienie, za kilka dolarów możemy sobie kupić międzykontynentalny pocisk balistyczny. Skala porównawcza jest tu dokładnie odwzorowana.

Co się mianowicie wtedy dzieje? Gracz nie-płacący za ulepszenia, nie ma szans z graczem płacącym. W ten sposób narodziło się też pojęcie „wallet warrior” czyli „wojownik portfela”.

Trudno sprzeczać się z ekonomiczna słusznością tworzenia takiego systemu. To podręcznikowy przykład maszynki do robienia pieniędzy, a wszystko za sprawą psychologii gracza.

Do tej pory zachodzę w głowę, o czym myśli wojownik portfela. Jaki jest cel płacenia za to, by być dobrym w jakiejś grze? Przecież to nie ma żadnego logicznego sensu.

Jeżeli gramy dla przyjemności, a za sprawą wojowników portfela, gra przestaje nam ową przyjemność sprawiać, po prostu musimy przesiąść się na inny tytuł. Sorry, taki mamy klimat.

Jeżeli gramy dla zwycięstwa… ale zwycięstwa czego? Cyfrowego medalu? Rozegramy dodatkowe setki godzin, po to sprostać tygodniowym wojownikom portfela, tylko po to by powiedzieć „pokonałem Cię, chociaż nie dołożyłem do tej gry ani złotówki więcej”? Rzeczywiście jest to powód do dumy…

Dziwią mnie sami wojownicy portfela. Załóżmy, że wydamy grube pieniądze, kupimy sobie wszystko, czego dusza zapragnie i będziemy najlepsi na serwerze. Wspaniałe uczucie prawda? Sukces zawdzięczamy tutaj pieniądzom, nie własnym umiejętnościom, więc nie ma nawet mowy o szacunku, którego wielu graczy tak rozpaczliwie szuka w rozgrywkach internetowych.

Po co więc płacić za wygrywanie?

Stąd moja rada na dzisiaj:

Graczu – Daj sobie spokój z pay to win. Nie bądź frajerem.

Rodzicu – Pilnuj karty kredytowej i hasła do internetowego konta.

GTA V

gta5666

Iluż to pedagogów i terapeutów wieszało psy na tej grze, z powodu złego jej wpływu na dzieci. Ileż to batalii stoczyli gracze broniąc tej kasowej produkcji. Postanowiłem  więc przyjrzeć się osławionemu GTA V

Oczywiście moja recenzja nie będzie typowo recenzencka, chciałbym zwrócić uwagę na grę „okiem Ćpuna” i wyjaśnić pewne kwestie z nią związane.

A więc od samego początku. O czym jest ta gra? Seria Grand Thief Auto przedstawia losy różnych gangsterów którzy pną się po drabinie społecznej, swoimi nielegalnymi metodami.

Charakterystyczną cechą gry jest otwarty świat i ogromne możliwości. Możemy jeździć samochodami, latać samolotami, pływać łodziami, bijemy się, strzelamy, a wszystko to jest okraszone chciałoby się rzec „gangsterskim humorem”

Na wstępie co należy powiedzieć: TO NIE JEST GRA DLA DZIECI! Dlaczego? Lista jest długa

Język

Wylgaryzmy w grze pojawiają się wręcz w roli interpunktora i są tak zróżnicowane, że sam nauczyłem się kilku nowych zwrotów. Bohaterzy gry rozmawiają o narkotykach, napadach, prostytutkach, grożą i zastraszają. Nie jest to język którego powinien słuchać 8-12 letni chłopiec.

Treść

Gra dotyczy napadów na banki, kradzieży, walki z policją i ogólnie dotyczy życia gangsterskiego. Są to wszystko bardzo ciekawe tematy, które chętnie obserwujemy w telewizji, ale nie są to na Boga informacje dla młodego człowieka. Słyszałem o 9 latkach grających w ten tytuł i nie wierzę, żeby bicie gościa kijem baseballowym nie robiło na nich wrażenia, skoro na mnie robi, a mam 26. Człowiek dorosły potrafi się jednak do tego zdystansować, niejednokrotnie widzieliśmy jak Steven Sigal kogoś pierze. Czy dziecko też się zdystansuje?

Przerażająca świadomość swobody

Grając w GTA mamy wrażenie, że wszystko należy do nas i jesteśmy bezkarni. Każdy samochód możemy ukraść z podjazdu. Możemy nawet wyrzucić gościa z jadącego auta, albo po prostu go zastrzelić. Konsekwencje? Pogoni nas policja, ale w miarę łatwo możemy jej zwiać, a nawet jak nas dorwie, wracamy do gry z tego samego miejsca. Osobiście poczułem się trochę jak w parku rozrywki z kluczami do wszystkich atrakcji. Ciekawi mnie jednak, czy dziecko będzie potrafiło znaleźć równowagę, że jest to tylko gra i w normalnym świecie nie możemy brać cudzych rzeczy bez większych konsekwencji.

Rodzicu – patrz co robisz!

GTA to naprawdę fajna gra, pozwalająca na chwilę rozrywki po ciężkim dniu. Film akcji, którego jesteśmy głównym bohaterem. Możemy robić rzeczy, których nigdy byśmy nie zrobili w codziennym życiu. Nie mniej jest to gra tylko dla dorosłych.

Rodzicu, jeżeli Twoje dziecko chce grać w tę grę, i jeżeli będzie później inaczej się zachowywać, wiedz, że przyłożyłeś do tego rękę. Zaobserwuj w co gra Twoje dziecko i nie dopuszczaj do niego nieodpowiednich produktów.

Short dla pełnoletnich graczy

Grafika jest ładna choć nie powalająca, Wiedźmin to to nie jest. Fabuła ciągle gna na przód i nawet niewinna przejażdżka na rowerach może mienić się w rozpierduchę. Podoba mi się podział na trzech bohaterów, gdzie każdy pochodzi z innego środowiska i każdy ma inne, unikatowe umiejętności. Mamy dużo możliwości rozwoju, od sklepów z ciuchami po modyfikacje samochodu, gdzie za okrągłą sumkę możemy z naszej osobówki zrobić konkretny czołg. Słyszałem, że tryb online jest wciągający, ale nasłuchałem się też dużo o bogatych gościach z granatnikami na dachu, więc na razie pozostanę przy trybie fabularnych.

Podsumowując

Dla pełnoletnich : 9/10

Dla nieletnich: Absolutny Zakaz