Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

Krytyczny Trener

photo-1441986380878-c4248f5b8b5b

W swojej dziennikarskiej pracy na co dzień spotykam się z trenerami wszelakiej klasy i dyscypliny. Od trenerów sportowych, po nauczycieli. Bardzo często zauważam problem na gruncie motywacyjnym.

Zawsze Źle

Nie dotyczy to oczywiście wszystkich trenerów, ale zauważyłem, że duża ich część (tak 8/10) po rozegranym turnieju, czy też konkursie negatywnie wypowiada się o swojej drużynie, nawet jeśli wygrają wynikiem w stylu 3:1 bo przecież wpadł ten jeden.

Trenerzy w trakcie zwycięstw i porażek krytykują zawodników. Niejednokrotnie usłyszałem, że „mecz mógł się podobać widzom” co znaczyło „mnie to nie wystarczy”

Wszystko fajnie, tylko tego słuchają też zawodnicy. Dążenie do perfekcji jest bardzo ważne, ale stała krytyka, naprawdę nikomu jeszcze nie pomogła. Ilu ludzi zrezygnowało ze swoich pasji, bo nie mogli zadowolić swojgo mentora? To przykre, lecz niestety prawdziwe.

Nie tylko sport

Sytuacja ta powtarza się nie tylko na zawodach. Dzieciaki niejednokrotnie przynosząc wywalczoną w bólach dobrą ocenę słyszą „dlaczego nie celującą”. Jako wystarczająco młody, żeby pamiętać i odpowiednio stary, żeby komentować – to NAPRAWDĘ nikomu jeszcze nie pomogło. Młody człowiek, który poświęci wiele godzin na sprawdzian i dostanie z niego 4 nie zmotywuje się do pracy słysząc „stać Cię na więcej”. On dobrze o tym wie. Pamięta, że istnieje jeszcze 5 i 6, ale jeśli do tej pory dostawał 2…

Nie głaszcz, ale doceń

Czasami mam wrażenie, że dorośli, zapomnieli nie tylko jak to było w szkole, ale również, jak funkcjonuje życie. Jeżeli szef w pracy na każde nasze staranie odpowie „Mogłoby być lepiej” prędzej czy później odpuścimy temat lub zmienimy pracę.

Młody człowiek nie ma możliwości zmiany szkoły więc po prostu zrezygnuje. Nie chodzi oczywiście o chwalenie najmniejszego sukcesu, zagłaskanie na śmierć, ale ta pochwała naprawdę dużo znaczy… właściwie dla wszystkich.

Właściwie to nie ubędzie nam jak kogoś pochwalimy. Co się stanie? Ktoś poczuje się lepiej? Może poczuje się lepszy, niż był do tej pory? Uwierzy w siebie? Zacznie robić coś jeszcze większego?

Oczywiście to niełatwe, bo mamy głęboko zakorzenione pokłady zawiści i zazdrości, które co jakiś czas lubią o sobie przypominać, zwłaszcza w obliczu cudzego sukcesu.

Nie zabijaj marzeń

Jeżeli masz kogoś skrytykować: rada ode mnie – nie rób tego. Mówienie „nie dokazuj, nie dokazuj, nie jest z Ciebie znowu taki cud” nie pomaga. Nic z tego nie masz, poza pewnością, że ta osoba zmaleje, lub zostawi swoje marzenia, tylko po co Ci to? Jaki możesz mieć w tym cel?

Absolutnie nie krytykuj wysiłków ludzi młodych. Daj im odczuć, że robią coś ciekawego, coś pasjonującego. W pewnym momencie mózg im podpowie „starasz się = krytyka = cierpienie = odpuść”

Uzależnienie od gier komputerowych– skąd i dlaczego

photo-1446669052213-5dcff53f1f3f

Terapeuci głowią się i troją jak zakwalifikować i jak leczyć. Podobnie rodzice i gracze. Znamy skutek, ale jaka jest przyczyna?

Ucieczka

Nie jest tajemnicą, że uzależnienie jest sposobem na wyrwanie się od nieprzyjemnej rzeczywistości. Powody tego potrafią być najróżniejsze: brak akceptacji, niespełnione aspiracje, głęboko zakorzenione frustracje i fobie mające swój początek w czasach dziecięcych. Czasami są to inne rozwód rodziców, alkoholizm w rodzinie, strata bliskiej osoby, o jedne przykre słowo za dużo.

Bez względu na to czy jest to narkomania, czy też gry komputerowe, ćpun szuka ucieczki przed problemami rzeczywistości. W przypadku znanych nam używek mamy wyraźny moment wejścia w stan upojenia. Jak to jest z grami?

Gry komputerowe nie otępiają nas ani nie otumaniają tak jak np. Alkohol. Możemy wejść w świat gier i nadal pozostaniemy świadomi tego co się wokół nas dzieje. Świadomi problemów życia codziennego. One nigdzie nie odpływają.

Gramy więc dużo więcej, żeby zatracić się w świecie wirtualnym. Wiem jak archaicznie to brzmi, ale jak gramy przez 3 godziny w MMO, to zaczynamy myśleć kategoriami gry, jakie przedmioty zdobyć, gdzie musimy iść, co nowego osiągnąć. Dopiero wtedy załącza się stan haju, tylko w porównaniu z innymi używkami nadal pozostaniemy świadomi. Ba! W trakcie gry mózg będzie pracował na najwyższych obrotach. To nie będzie otępienie lecz „prze-ostrzenie”. Skupiamy się na bardzo małej części większego obrazka.

Gry komputerowe a hazard

Wielokrotnie słyszałem od terapeutów, że gry bardzo przypominają uzależnienie od hazardu. Trudno odmówić tu podobieństwa. Przyciąga nas wizja łatwego zwycięstwa. W przypadku jednorękiego bandyty – realne wzbogacenie się. W przypadku gier – pozycja społeczna.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Hazardem może zainteresować się każdy. Słabość do łatwych pieniędzy jest w nas po prostu zakorzeniona. Nie istnieje jednak hazardowy autorytet, ktoś kto „jest świetny w ruletkę”. W hazardzie liczy się poza tym ta jedna chwila, ten moment gdy śliwki przeskakują z brzoskwinkami, dając nam szansę na potrójną siódemkę i wygranie dużych sum.

W grach komputerowych istnieje cała społeczność graczy, którzy promują to niezwykłe hobby. Uzależniony gracz nie myśli o pieniądzach jakie może dostać grając, nawet nie ocierają się one o jego motywację.

Gracz gra, żeby poczuć się lepszy. Doceniony i poważany. W MMO nie musimy mieć jakiś niestworzonych umiejętności. Wystarczy, że będziemy grać wystarczająco długo i wszystkiego się nauczymy. Haj utrzymuje się nie tylko w świecie gry. To przestaje być chwilowa działka, lecz permanentne podłączenie. To z tego, że rodzice i przyjaciele powiedzą nam, że jesteśmy do niczego? TAM nas potrzebują! TAM jesteśmy kimś. Tak przynajmniej nam się wydaje.

„Dobre” uzależnienie

Gry komputerowe potrafią wytworzyć w nas poczucie dumy z powodu pokonanego bossa, czy osiągnięcia wysokiego wyniku. Żaden alkoholik czy ćpun, po tygodniu istnienia poza horyzontem zdarzeń, nie powie „to było naprawdę super!”

Raczej pojawi się „co ja robię” lub „moje życie jest naprawdę popaprane”

Gracz tego nie widzi, nie że nie przyjmuje do wiadomości, ale po prostu nie widzi. Nic mu nie umknęło, jak chodził do pracy tak chodzi. Jest może trochę grubszy, czy nieogolony, ale który facet nie jest? Ma kiepskie życie, ale kto takiego nie ma w Polsce? Wszystko w normie, mogę grać dalej.

Przynajmniej tam mam jakąś rozrywkę

Dlaczego?

Wiele osób uważa, że wystarczy detoks. Jesteśmy uzależnieni od substancji, w tym przypadku od urządzenia – trzeba sie go pozbyć, żeby oczyścić organizm. Choć abstynencja przynajmniej na początku jest wskazana, to na dłuższą metę jest niemożliwa. Musimy korzystać z komputera. Maile, sklepy, portale społecznościowe. Funkcjonowanie bez komputera w obecnym świecie nie jest wcale takie proste.

Uważam, że trzeba przede wszystkim nauczyć się kontroli i władzy. Jeżeli ktoś boi się ludzi, to zamknięcie się w domu, nie jest najlepszym wyjściem. Pracoholik też nie może nie pracować, z czegoś jednak trzeba żyć. Uważam dlatego, że uzależnienie od gier komputerowych, jest trudniejszym zagadnieniem niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Pyrkon – kamień milowy w uzależnieniu od gier

pyrkon

W miniony weekend odwiedziłem Poznańskie Targi Fantastyki, czyli tak zwany Pyrkon. Jeżdżę tam już ładnych kilka lat, ale pierwszy raz byłem prelegentem. Efekt tych kilku dni przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Co to w ogóle jest Pyrkon?

Dla niewtajemniczonych, powiem tylko, że jest to impreza obowiązkowa dla każdego sympatyka gier komputerowych, fantastyki, komiksów, japońskiej animacji. Można powiedzieć, że to taki Woodstock dla geeków. Starszy, młodszy… każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy konkursy, wykłady, spotkania z ciekawymi ludźmi i tak przez trzy dni. Do tego masa sklepików z najróżniejszymi gadżetami. Bez problemu można tu przepuścić średnią krajową na pamiątki.

Wracając do sedna

W trakcie Pyrkonu zaprezentowałem wykład pod tytułem „Uzależnienie od Gier Komputerowych” organizatorom konwentu sam pomysł tej prelekcji spodobał się tak bardzo, że dostałem status Prelegenta Zaproszonego.

Mimo wszystko strasznie się bałem. Pyrkon to w 100% gracze, a teraz ma na scenę wyjść gość, który mówi, że gry potrafią uzależnić, a wielogodzinne granie może zmarnować życie… Byłem więc gotowy na wszystko… tylko nie to co zobaczyłem!

Morze Graczy

Sala była wypełniona po brzegi! Myślę, że siedziało wtedy na niej jakieś 250, może nawet 300 osób. Byłem w szoku! Graczy aż tak interesowała ta tematyka!

IMG_20160409_110023

Zacząłem bardzo ostrożnie. O wyobrażeniu gier komputerowych, jak postrzega je społeczeństwo, problemie z nieprzestrzeganiem wieku grającego… wszystko było ok. Potem zacząłem mówić o tym, że gry potrafią uzależnić, zwłaszcza gry internetowe. Że grając 4-5 godzin dziennie zaniedbujemy siebie, swoje otoczenie i bliskich.

Chwila ciszy.

W głowie słyszałem ostrzone widły na których mnie wyniosą…

  • No tak! – zakrzyknęli z sali – 5 godzin dziennie to trochę przegięcie!

Mówiłem coraz więcej i więcej, na temat uzależnienia od gier, zdrowego i patologicznego podejścia. Gracze mieli takie samo zdanie!

Problemem, jednak okazywali się… rodzice. Mam wrażenie, że szukają „5 sposobów na rzucenie uzależnienia w 2 tygodnie” a to niestety tak nie działa, co podkreślali sami gracze.

IMG_20160409_105335

Wszyscy na zewnątrz!

Zakończyliśmy prelekcję ożywioną dyskusją i przenieśliśmy się na podwórze. Zaczęliśmy rozmawiać o grach komputerowych, o sprytnie ukrytych uzależniaczach, jakości rozgrywki. Gracze naprawdę to wszystko widzą i wkurza ich to!

Rozmawialiśmy o naszych problemach, że widzimy to, że dużo gramy, a marzenia w tym czasie i plany na przyszłość robią sobie urlop bezterminowy. Wiele osób pytało mnie jak z tym walczyć, jak się zmotywować do pracy nad sobą. Narzekaliśmy na 12-latków klnących w internecie. Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Pod koniec zdałem sobie sprawę, że uczestniczyłem w pierwszym spotkaniu AA dla Graczy.

Gracze sami chcą zmiany. Chcą pokazania, że istnieje gracz zdrowy i gracz patologiczny. Nie wszyscy tacy jesteśmy i nie ignorujemy istniejącego problemu. Doświadczenie Pyrkonu było niesamowite. Gracze wystawili rękę na zgodę. Chcą budować dialog.

Co Pyrkon dał mnie samemu?

Jeżeli miałem jeszcze jakieś wątpliwości, to teraz już wiem na pewno. Chcę pomagać graczom. Pokazywać problem i dopingować w zmaganiach. Pomóc jako ktoś, kto rozumie gry komputerowe, wie na czym polega problem.

Żeby nie było więcej „Komputerowych Ćpunów” .

Widząc pozytywne nastawienie środowiska graczy, jestem pewien, że mi się uda.