Miesięczne archiwum: Styczeń 2016

GTA V

gta5666

Iluż to pedagogów i terapeutów wieszało psy na tej grze, z powodu złego jej wpływu na dzieci. Ileż to batalii stoczyli gracze broniąc tej kasowej produkcji. Postanowiłem  więc przyjrzeć się osławionemu GTA V

Oczywiście moja recenzja nie będzie typowo recenzencka, chciałbym zwrócić uwagę na grę „okiem Ćpuna” i wyjaśnić pewne kwestie z nią związane.

A więc od samego początku. O czym jest ta gra? Seria Grand Thief Auto przedstawia losy różnych gangsterów którzy pną się po drabinie społecznej, swoimi nielegalnymi metodami.

Charakterystyczną cechą gry jest otwarty świat i ogromne możliwości. Możemy jeździć samochodami, latać samolotami, pływać łodziami, bijemy się, strzelamy, a wszystko to jest okraszone chciałoby się rzec „gangsterskim humorem”

Na wstępie co należy powiedzieć: TO NIE JEST GRA DLA DZIECI! Dlaczego? Lista jest długa

Język

Wylgaryzmy w grze pojawiają się wręcz w roli interpunktora i są tak zróżnicowane, że sam nauczyłem się kilku nowych zwrotów. Bohaterzy gry rozmawiają o narkotykach, napadach, prostytutkach, grożą i zastraszają. Nie jest to język którego powinien słuchać 8-12 letni chłopiec.

Treść

Gra dotyczy napadów na banki, kradzieży, walki z policją i ogólnie dotyczy życia gangsterskiego. Są to wszystko bardzo ciekawe tematy, które chętnie obserwujemy w telewizji, ale nie są to na Boga informacje dla młodego człowieka. Słyszałem o 9 latkach grających w ten tytuł i nie wierzę, żeby bicie gościa kijem baseballowym nie robiło na nich wrażenia, skoro na mnie robi, a mam 26. Człowiek dorosły potrafi się jednak do tego zdystansować, niejednokrotnie widzieliśmy jak Steven Sigal kogoś pierze. Czy dziecko też się zdystansuje?

Przerażająca świadomość swobody

Grając w GTA mamy wrażenie, że wszystko należy do nas i jesteśmy bezkarni. Każdy samochód możemy ukraść z podjazdu. Możemy nawet wyrzucić gościa z jadącego auta, albo po prostu go zastrzelić. Konsekwencje? Pogoni nas policja, ale w miarę łatwo możemy jej zwiać, a nawet jak nas dorwie, wracamy do gry z tego samego miejsca. Osobiście poczułem się trochę jak w parku rozrywki z kluczami do wszystkich atrakcji. Ciekawi mnie jednak, czy dziecko będzie potrafiło znaleźć równowagę, że jest to tylko gra i w normalnym świecie nie możemy brać cudzych rzeczy bez większych konsekwencji.

Rodzicu – patrz co robisz!

GTA to naprawdę fajna gra, pozwalająca na chwilę rozrywki po ciężkim dniu. Film akcji, którego jesteśmy głównym bohaterem. Możemy robić rzeczy, których nigdy byśmy nie zrobili w codziennym życiu. Nie mniej jest to gra tylko dla dorosłych.

Rodzicu, jeżeli Twoje dziecko chce grać w tę grę, i jeżeli będzie później inaczej się zachowywać, wiedz, że przyłożyłeś do tego rękę. Zaobserwuj w co gra Twoje dziecko i nie dopuszczaj do niego nieodpowiednich produktów.

Short dla pełnoletnich graczy

Grafika jest ładna choć nie powalająca, Wiedźmin to to nie jest. Fabuła ciągle gna na przód i nawet niewinna przejażdżka na rowerach może mienić się w rozpierduchę. Podoba mi się podział na trzech bohaterów, gdzie każdy pochodzi z innego środowiska i każdy ma inne, unikatowe umiejętności. Mamy dużo możliwości rozwoju, od sklepów z ciuchami po modyfikacje samochodu, gdzie za okrągłą sumkę możemy z naszej osobówki zrobić konkretny czołg. Słyszałem, że tryb online jest wciągający, ale nasłuchałem się też dużo o bogatych gościach z granatnikami na dachu, więc na razie pozostanę przy trybie fabularnych.

Podsumowując

Dla pełnoletnich : 9/10

Dla nieletnich: Absolutny Zakaz

Kiedy Kończy się uzależnienie

 

photo-1431578500526-4d9613015464Ostatnio byłem na spotkaniu Olsztyńskiego Techklubu i padło pytanie, czy ja sam nadal gram w gry komputerowe. Bez zastanowienia odpowiedziałem, że tak na co padło pytanie „więc nadal jesteś uzależniony?”

Trudno wyobrazić sobie alkoholika który znajduje równowagę w swoim uzależnieniu. Zasadniczo staje się on abstynentem do końca życia unikając każdego drinka jak ognia. Jak więc jest z uzależnieniem od gier? Czy faktycznie uwolniłem się od negatywnego wpływu i nauczyłem się przestrzegać pewnych norm?

Myślę, że w pewnym sensie tak. Do dzisiaj jednak unikam wielu gier. Unikam MMO. Boję się, że mógłbym wejść w nie „zbyt głęboko”. To może być dziwne, ale po tylu latach nie ufam sobie jednak na tyle by wystawić się na działanie wszystkich gier. Gdzieś tam zapala mi się lampka bezpieczeństwa.

W wiele gier nie gram też, dlatego, że ich rozgrywka nie pozwala się wyszaleć. Wiele gier bazuje na powolnej eksploracji świata, zdobywaniu kolejnych elementów układanki, życie bohaterem gry. Nie mam jednak czasu na takie życie. W moim osobistym, rzeczywistym dzieje się tyle, że nie mam potrzeby, nie czuję przynajmniej chęci powolnego zwiedzania świata. Szukam gier które rozgrywką wgniotą mnie w fotel jak film wysokobudżetowy. Nie szukam 1000-odcinkowego tasiemca.

Nie mniej jednak byłem uzależniony, więc dalsze granie to może kuszenie losu, albo oszukiwanie się, że rozwiązałem swój problem, a tak naprawdę dostarczam sobie minimalną dawkę.

Pamiętam, że z sali padły słowa „Może dojrzałeś?”. Myślę, że właśnie to może być rozwiązaniem. Nauczyłem się dystansu, równowagi której nie miałem przez lata. Różnica pomiędzy alkoholem, narkotykami, papierosami a graniem jest taka, że granie samo z siebie nie przynosi nam szkody. Mam tu na myśli, że nie każdy gracz odczuwa negatywne skutki grania. W przypadku papierosów, każdy palacz będzie cierpiał na te same symptomy odstawienia i każdy bez wyjątku poczuje skutki palenia w swoim organizmie. Podobnie jest z narkotykami. Czy tak samo jest z grami? Puki co nie.

Do równowagi trzeba dorosnąć i nie jest to wcale najprostsza sprawa do osiągnięcia. Potrafi to zająć wiele lat, jednak na przestrzeni własnego doświadczenia, mogę powiedzieć tyle, że warto nad nią pracować.

Agresja wśród graczy

photo-1431440869543-efaf3388c585

Wiele się mówi o agresji wywoływanej przez gry komputerowe. Dość często słyszę od rodziców o agresywnym zachowaniu gracza, nie tylko przy komputerze, ale również poza nim. Skąd się to bierze i jak na to reagować?

Nie popadajmy w skrajność

Na początku warto wyjaśnić, że fakt bycia agresywnym NIE musi pochodzić z gier komputerowych. Nie każdy kto gra w gry musi stać się żądnym krwi maniakiem. Wiele osób ma w sobie głęboko skrywane frustracje, które uzewnętrznia w różny sposób i niekiedy gry są jedynie wentylem bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś się robi agresywny w trakcie gry, lub po zostawieniu komputera, warto najpierw dowiedzieć się, czy ta osoba miała wcześniej problemy z takim zachowaniem.

Czasami jesteśmy po prostu źli

Znamy to uczucie, kiedy Polski piłkarz nie trafi w bramkę a wszędzie dookoła nas sfrustrowani kibice (czasem z nami włącznie) wykrzykują retoryczne pytania zabarwione przekleństwami w stylu „Jak grasz k****wa”? No więc gracze mają podobnie. Czasami smok nas zabije, przeciwnik strzeli nam prosto w głowę (a przecież byliśmy perfekcyjnie schowani) albo rozłączy nas połączenie internetowe. To typowa złość i wydaje mi się całkowicie normalna. Jest to dziecinne, fakt, bo złościmy się na cyfrową rozrywkę, ale kto z nas nie ma w sobie odrobiny z dziecka?

Nieodpowiedni wiek

Czasami jednak winne są gry i wiek gracza. Jeżeli 9 latek będzie grał w tytuł przeznaczony dla 16-latka, może być potem agresywny. I nic dziwnego! Kto nie miał żalu do Rosjan po obejrzeniu Rocky’ego 4? młody gracz będzie reagował tak samo, tym bardziej, że w grze oglądamy film z pierwszej osoby. To my zadajemy ciosy. To my bronimy słabszych, lub przesłuchujemy złodziejaszków wcześniej obijając ich twarze. Jak ma to nie wpłynąć na młodszych użytkowników?

Wzorujemy się na starszych

Problemem są często gracze w rozgrywce sieciowej. Jeżeli starszy gracz wyzywa i przeklina w trakcie meczu, młody gracz będzie robił to samo. Chce się przypodobać otoczeniu, tak jak gimnazjalista pali i pluje ze starszymi kolegami. Agresywni gracze to najczęściej pokolenie właśnie tych młodych internautów pozostawionych samym sobie, którzy na potkali na swojej drodze innych, agresywnych graczy. Cóż, jeżeli idziesz między wrony… Starsi gracze walczą z niekulturalnym zachowaniem jak tylko mogą, ale niestety znajdzie się co jakiś czas taki głupek, który nie wie, że na słuchawkach siedzą też niepełnoletni.

Głód uzależnienia

Bywa i tak, że gracz jest już po prostu uzależniony od gry, a jego wściekłośc wynika z odstawienia używki. Nie czarujmy się, jak ktoś pali i nie ma fajek, to najspokojniejszy nie jest. Gracz tak samo. To po prostu uzależnienie. Gracz przyzwyczaił się do tego typu rozrywki. Przy komputerze się uspokaja, nieraz czuje się tam bezpieczny, potrzebny i spełniony, a zostawiając wirtualny świat musi zderzyć się z tym prawdziwym i nieraz to boli. To kiepska sytuacja i może się okazać, że gracz w tym momencie potrzebuje już fachowej pomocy.

Kto może pomóc

Z agresją wśród graczy możemy walczyć na różne sposoby. Przede wszystkim, nie możemy jej ignorować. Każde złe zachowanie powinno być napiętnowane. Jeżeli dziecko krzyczy, warczy, uderza w biurko w trakcie gry to już powinien być sygnał dla rodziców, że coś jest nie tak. Czasami wystarczy zainteresować się, porozmawiać „czemu tak się zachowujesz”.

Gracze sami powinni też karcić takie zachowania. Blizzard wyszedł z bardzo fajną inicjatywą w grze „Heroes of the storm”. Kto przeklina – dostaje bana (przymusowa wakacje od gry). Nie wszystkie studia podchodzą jednak tak wychowawczo do graczy, dlatego też oni sami powinni ukracać złe zachowania wśród młodszego pokolenia. Pamiętajmy, że takie złe zachowanie, kładzie negatywny wydźwięk na całej społeczności.

No i oczywiście sam player one, może zwrócić uwagę na swoje złe zachowanie. Jesteśmy kowalami swojego losu, prawda? Zauważyłeś, że wyzywasz innych graczy? Przeklinasz w trakcie grania, albo wkurzasz się rozgrywką? Czy tak ma wyglądać odpoczynek? Weź trochę na wstrzymanie. To, że powyzywasz innych, nie wpłynie zbawczo na ich umiejętności grania, a tobie też humoru nie poprawi. W końcu masz się odprężyć dzięki grom, co nie?

Noworoczny apel na siłowni

photo-1428471598907-e50b401c07b4

Mamy już nowy rok. Czas wewnętrznych i zewnętrznych przemian. To okres największego, przynajmniej chwilowego oblężenia na siłowniach. Trenerzy i sklepy sportowe już teraz zacierają ręce.

Sam uczęszczam na siłownię od ładnych paru lat. Chciałem zostać nawet trenerem personalnym. Dlatego, korzystając ze swojego bloga chciałbym przestrzec wszystkich amatorów sportów sylwetkowych przed siłownianymi wojażami.

 

Nie wiesz: spytaj trenera

Spotkałem dziesiątki, jeśli nie setki amatorów (sam do nich z resztą długo należałem) którzy wiedzę teoretyczną czerpią ze stron internetowych, lub od kolegów o niewiele dłuższym sylwetkowym stażu. Naprawdę warto spytać trenera o poradę, jaki trening jest dla nas odpowiedni, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Za 50 zł możemy dostać dokładnie rozpisany program ćwiczeń. Warto na początek wziąć sobie kilka lekcji poglądowych, żeby nauczyć się odpowiedniej postawy. W przeciwnym wypadku możemy nabawić się poważnych kontuzji.

 

Dieta

Kurczak ryż i kreatyna to jeszcze nie jest „zbilansowana dieta”. Suplementacja pomaga (sam z niej korzystam) ale nie można opierać w niej całej nadziei na idealną sylwetkę. Jest bardzo wiele czynników które wpływają na naszą dietę, jak choćby szybkość przemiany materii. Nawet na zrzucaniu tkanki tłuszczowej odpowiednia dieta to podstawa. Głodzenie się to żadne rozwiązanie.

 

Uwaga licealiści

Spotykam na siłowniach coraz więcej osób niepełnoletnich. Nie ma nic złego w dbaniu o sylwetkę w młodym wieku, ale w momencie gdy nasz kościec nadal się rozwija możemy poważnie upośledzić swój organizm. Do pewnego wieku nie należy dźwigać dużych ciężarów. Uradzimy je jasne, ale będzie to miało konsekwencje w przyszłości. Zwyrodniałe mięśnie, niski wzrost, a nawet zmiany metaboliczne i hormonalne. Zwykle wyznacza się granicę rozwoju na 19-21 lat i naprawdę proponuję trzymać się tego przy intensywnym treningu.

Nikt nie broni licealiście ćwiczyć, ale wrzuć sobie na sztangę 10 kilogramów a nie 50.

 

Konsultuj się z doświadczonymi trenerami i dietetykami

Kiedyś gość na siłowni (trener samozwaniec) proponował mi zastrzyki z testosteronu na rozrost. Słyszałem też 17-latków rozmawiających o sterydach dzięki którym w 3 miesiące tyjesz 15 kilogramów. Naprawdę nie warto szprycować swojego organizmu, a „daje siłę” nie jest medyczną oceną skutków zażywania. Nie bójmy się skonsultować z ludźmi doświadczonymi w tej branży. Widziałem niesamowite metamorfozy ludzi bez żadnych wspomagaczy, oparte na dobrej diecie, dokładnych ćwiczeniach i determinacji.

 

Cel siłowni

Jeden z trenerów kiedyś mi powiedział „na siłownię nie chodzimy, żeby mieć górę mięśni. Przychodzimy żeby stać się silniejsi. Fizycznie i psychicznie”

Dla mnie osobiście siłownia, to rodzaj psychoanalityka. Trening pozwala mi zebrać myśli i stać się lepszym. To poczucie zmiany, płynącej z konsekwencji jest najlepsze, gdy po długim treningu, biegamy szybciej, podnosimy więcej i stajemy się mocniejsi. Nie chodzi o same mięśnie. Czujemy się silniejsi, bo osiągamy coś, co do tej pory było poza naszym zasięgiem. Wcześniej nie mieliśmy dobrej sylwetki, a potem ją mamy i doskonale wiemy, że to za sprawą długich, wyczerpujących treningów, rygorystycznej diety i wyrzeczeń. Efekt cieszy nas ponad wszystko i daje nam motywacyjnego kopa do działania także poza salą gimnastyczną. I o to w tym chodzi J

 

Wszystkim fanom sportów sylwetkowych, na cały rok 2016 życzę wytrwałości w realizacji swoich postanowień.