13528103_1071422559604977_1999742872471423818_o

LARP – Live Action Role Play

W minioną sobotę, w trakcie wygłaszanego przeze mnie kazania ku chwale Pana Metalu zostałem zamordowany przez snajperskiego najemnika… nie zwariowałem… tak działają LARP-y

Co to w ogóle jest?

Larp to rodzaj gry terenowej w której odgrywamy postać, jej charakter, sposób bycia oraz jej cele. Można powiedzieć, że to film na żywo. Mistrz gry, czyli reżyser całej zabawy wręcza Ci kartkę opisującą kim jesteś, czym się zajmujesz i jakie masz zadanie.

Przykładowo, ja byłem kaznodzieją Bractwa Metalu. Moim zadaniem było zachęcić 3 osoby (czyli innych graczy) do wstąpienia w szeregi kościoła.

Niestety, ponieważ zginąłem, nie udało mi się wypełnić zadania.

Jak by się to dziwne mogło nie wydawać na pierwszy rzut oka, jest to naprawdę wspaniała zabawa. Na kilka godzin wcielamy się w zupełnie inną postać z fantastycznego świata.

13558889_1071423282938238_7157277623369628557_o

Przygotowanie

Uczestnicy zabawy przygotowują przebrania i charakteryzację, dzięki której mogą jeszcze lepiej wczuć się w klimat stworzonego świata jak i swojej postaci. Spiczaste uszy, miecze, tarcze, magiczne płaszcze i długie brody, to tylko niektóre elementy pozwalające nam poczuć się jak w Tolkienowskiej prozie.

Ja na przykład jako kaznodzieja post-apokaliptycznego świata rodem z filmowego Mad Maxa, nosiłem czarną szatę z wielkim okrągłym dyskiem (to chyba była tarcza hamulcowa) na szyi. Najemnicy przywdziali wojskowe moro przeplatane ochraniaczami, a szamanka to sztuka sama w sobie.

13576686_1071423009604932_4726261597774607060_o

Dlaczego warto wziąć udział?

Z mojego punktu widzenia, jest to wspaniały mechanizm socjalizacji. Nie siedzimy przed komputerem, rozmawiamy z ludźmi, poznajemy nowych, ponieważ w LARP-ach uczestniczy wiele osób (sam poznałem przynajmniej 10 nowych). Zamiast więc grać jakimś magiem na ekranie komputera, możemy nim się stać, przynajmniej na te kilka godzin.

Dodatkowo rozwijamy umiejętności miękkie, niezbędne w codziennym życiu. Grę aktorską, gestykulację, pracę głosem. Gdy szamanka krzyknęła na mnie „ani kroku dalej” naprawdę struchlałem!

Uczymy się też mniej chwalebnych rzeczy, jak knowania, czy zdrady, ale biorąc pod uwagę jak lubimy oglądać seriale o sporach politycznych, fajnie czasami wejść w rolę takiego intryganta.

13606853_1071423402938226_245281915159700244_n

Zabawa dla dużych dzieci

Wiele osób patrzy na zabawy miłośników fantastyki jak na niedojrzała formę rozrywki, bo bal przebierańców skończył się w podstawówce. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo fajna opcja by spędzić miło popołudnie. Fakt nie jest to tak popularne jak wegetacja przed telewizorem przez całą niedzielę, wymaga to od nas pewnego zaangażowania, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że naprawdę warto.

Olsztyński LARP był dziełem Akademickiego Klubu Miłośników Fantastyki „Olifant”

Jeszcze raz dziękuję Bartoszowi Olszewskiemu i Konradowi Nowakowi, za zaproszenie, udostępnienie zdjęć, a wszystkim larpowiczom za wspaniale spędzone popołudnie!

photo-1433878455169-4698e60005b1

Apel Wakacyjny

Rozpoczęły się wakacje. Uczniowie szkół mają mnóstwo wolnego czasu, co jest ich wielkim przywilejem i… zmorą.

Jak patrzę na edukację na przestrzeni lat, to właśnie te dwa miesiące wakacyjne stanowią największe wyzwanie dla młodzieży. To właśnie wtedy szkoła nie funkcjonuje, koła zainteresowań są zawieszone, nawet domy kultury, biblioteki a nawet całe miasta obniżają swoją działalność do niezbędnego minimum. Są oczywiście organizowane różnego rodzaju imprezy wakacyjne, ale określenie „Sezon Ogórkowy” znikąd się nie wzięło.

I co tu robić?

Wcale się nie dziwię młodszym, że spędzają całe wakacje przed komputerem, skoro wielu „dorosłych” nie potrafi sensownie zaplanować dwutygodniowego urlopu… a co tu mówić o dwóch miesiącach.

Młodzi są w o tyle gorszej sytuacji, że nie planują remontów, obrządzania działki, najczęściej są skazani na komunikację międzymiastową i mają o wiele bardziej ograniczony budżet. Paradoksalnie pracujący dorośli mają lepiej. W końcu dorosłym nikt nie zabroni spędzić urlopu na biwaku w lesie. Dzieciak może usłyszeć nie: bo kleszcze, lisy, żule, sekta i Czupakabra.

Trudno więc zdecydować się na inną opcję niż ten komputer. Tani, dostępny o każdej porze dnia i nocy, bez względu na pogodę i terminy urlopowe kolegów.

Wyzwanie

Zobacz co masz przed sobą. Dwa miesiące… niczego. Żadnej szkoły trajkoczącej o zadaniach domowych i klasówkach. Żadnych korepetycji podnoszących twoje stopnie z przedmiotów których nie cierpisz. Posprzątać pokój, nakarmić psa, zrobić zakupy, to najczęstsze nastoletnie obowiązki na wakacje.

To teraz uważaj. Możesz w tym czasie zrobić cokolwiek chcesz. Ba! Możesz osiągnąć w te 2 miesiące więcej niż przez ostatnie 10 i to w tym kierunku którym tylko chcesz.

Pożycz gitarę i zacznij uczyć się grać na niej. Grając codziennie przez godzinę, pod koniec wakacji będziesz potrafił zagrać kilka szlagierów, nie tylko „Nothing Else Matter”. Vloging? Możesz poświęcić długie godziny na planowanie kontentu, treści programów i w końcu nagrywanie. Nikogo nie ma w domu, nikt Ci nie będzie przeszkadzać, a jeśli tak… idź w plener z kamerą! Chcesz pisać książki? Może w dwa miesiące nie napiszesz całej powieści, ale to dość czasu na ładnych kilka rozdziałów.

Zrób krótką listę rzeczy, które chcesz osiągnąć w wakacje. Nawet niech to będzie tylko jeden punkt. Dzień po dniu wypełniaj wpis co zrobiłeś w tym kierunku, a jeżeli nie zrobiłeś nic to dlaczego.

To się nie powtórzy

Spytaj dorosłych co można zrobić w wakacje. 60 dni bez pracy z zapewnionym wiktem i opierunkiem. Większość odpowie zwięźle: Wszystko. Pokolenie naszych rodziców patrzy z nostalgią na ten miniony czas, ponieważ obecnie muszą kombinować by uszczknąć chociażby godzinę tylko dla siebie w ciągu tygodnia, a młodzież otrzymuje w prezencie całe 60 dni i brak instrukcji co z tym czasem zrobić.

Nie pozwól więc by wakacyjny czas był więzieniem monotonii. Działaj. Cokolwiek chcesz zrobić, działaj. Masz mnóstwo czasu, wykorzystaj go. Na kolejną szansę, będziesz czekać 10 miesięcy.

photo-1457305237443-44c3d5a30b89

Cyfrowa kultura

Gry komputerowe to nie tylko wielki uzależniasz i pochłaniacz czasu. To również nośnik wspaniałej historii, śmiało konkurujący z filmem i książką.

Fabuła

Oczywiście gry komputerowe potrafią być proste jak budowa rosyjskiego czołgu, ale nie należy wrzucać wszystkich do tego samego worka. Są bowiem tytuły, które z powodzeniem wycisną łzy u każdego. Jako fanboy Mass Effecta nie mogę nie powołać się na tę serię, przy której kulminacyjnym punkcie płakałem jak bóbr, kapiąc na klawiaturę, grożąc zwarciem laptopa. Dawno nie oglądałem filmu który poruszyłby mnie w podobnym stopniu.

Wynika to z tego, że gry komputerowe pozwalają nam wcielić się w postać przez co emocje są bliższe tym prawdziwym, niż w telewizorze, czy książce. Tam mamy głównego bohatera. W grze to my nim jesteśmy. To nasi przyjaciele poświęcają życia, to my walczymy za sprawę z góry skazaną na porażkę, przeżywamy rozterki i konflikty wewnętrzne.

Nie-kopiowalna emocja

Twórcy gier nauczyli się tworzyć fabułę na zasadzie smaczków, które są niemożliwe do skopiowania w jakimkolwiek innym medium. Tutaj za dobry przykład może posłużyć kultowy już Portal. Latamy po planszach bawimy się portal-gunem, miły komputer obiecał nam nawet ciastko. Wszystko jest fajnie, puki nie natrafiamy na fragment mapy, gdzie wyryty krwią napis brzmi „Ciastko to kłamstwo”. Każdy kto grał w Portal potwierdzi, że moment ten resetuje mózg.

Ale gra nie skupia się wokół tego tematu. Dalej bawimy się portal-gunem, przechodząc kolejne plansze, co rusz odkrywając podobne „wiadomości” które zaczynają tworzyć linię fabularną. Jest to historia, która jest absolutnie nie do opowiedzenia za pomocą książki czy filmu… no bo jak?

cakeisalie

Poziom wyżej niż konkurencja

Nasza ulubiona cyfrowa rozrywka w wielu aspektach okazuje się być lepsza, choć jeszcze nie tak popularna. Kolejnym przykładem na warsztacie będzie Heavy Rain, gra kryminalna, będąca interaktywnym filmem. Czytałem kilka kryminałów (nawet tych Norweskich) i nie wciągnęły mnie one tak jak dramat przeżywany przez Nathana, głównego bohatera wyżej wspomnianej historii.

Zabieg jest tu podobny jak w przypadku Mass Effecta, gdzie przeżywamy historię z pierwszej osoby, ale nie tylko dlatego. Heavy Rain jak i wiele obecnych gier proponuje nam tak zwaną „nieliniową fabułę” co oznacza, że zakończenie gry jest bezpośrednio powiązane z wyborami gracza. W konsekwencji… kręcimy swój własny film. Nathan może rozwikłać zagadkę i uratować syna, albo… zostać oskarżonym o jego śmierć. A są to dwie z naprawdę wielu opcji!

Kierunek Rozwoju gier

Mam szczerą nadzieję, że gry zaczną coraz lepiej rozwijać się właśnie w stronę fabularnego rozwoju, ponieważ są w stanie przekazać fabułę odmienną do tej znanej z filmów i książek. W ten sposób udowadniamy też, że gry komputerowe to nie tylko krew na ekranie i uzależnienie. To też wspaniała historia

photo-1461770354136-8f58567b617a

Prawo nienawiści do pracy

Jak tylko przeszedłem na wolny zawód, czy też Freelancing jak kto woli, zacząłem zmagać się z problemami charakterystycznymi dla tej grupy zawodowej. Największym problemem okazuje się jednak to, że… lubię swoją pracę.

Nie cierpisz… nie pracujesz

W Polsce etyka zawodowa leży i kwiczy. Nigdy nie usłyszałem od współpracowników w jakiejkolwiek firmie nie pracowałem, że naprawdę lubią swoją pracę. Wieczne narzekanie… szef niedobry, pensja niska, godziny złe, obowiązków dużo, no ale co zrobisz… nic nie zrobisz…

W Polsce działa to jednak jak bardzo dobry PR. Skoro narzekam, znaczy to, że naprawdę ciężko pracuję. No bo przecież praca nie sprawia przyjemności, bo wtedy musiałaby być naszą pasją, a przynajmniej musielibyśmy ją lubić. Tfu!

Nie lubimy pracy, nie wolno nam wręcz jej lubić. Możemy żądać wtedy dużych pieniędzy za wykonywaną robotę, mamy na to społeczne przyzwolenie, bo nie dość, że robimy coś dobrze, to jeszcze katujemy się robiąc to. Jako dziennikarz widziałem wielu operatorów kamer wyglądających jakby kręcili za karę (nie mówcie tylko „kamerowali” ) a przecież nikt nad nimi z batem nie stoi. Dobrych operatorów-pasjonatów też spotkałem, ale wiecie o co mi chodzi.

Czas pracy = Czas pasji

W tym jest największy problem higieny pracy, bo jeżeli praca sprawia nam przyjemność to jak liczyć jej czas? Jeśli jest to jednocześnie nasza pasja, to nic dziwnego, że prawdziwi pasjonaci potrafią „pracować” po 12 godzin dziennie. Trzeba naprawdę kochać swoje zajęcie lub szczerze nienawidzić własnego życia by dopuścić do takiej sytuacji.

Osobiście potrafię „pracować” w niedzielę, w środku nocy, przez długie godziny, zapominając o posiłkach i przerwach. Dlaczego?

Bo kocham to co robię. I chyba w tym jest sekret pracy

By przetrwać, nie by żyć

Zauważyłem, że bardzo wiele młodych osób patrzy na życie właśnie w takich kategoriach. Zarobić wystarczająco by przetrwać. By jeździć dobrym samochodem, mieć dom i masę innych rzeczy. Ich marzenie nie polega na „być” i „robić” lecz posiadać i to właśnie dlatego zamykają się w ciasnych, szarych biurach, z dożywotnim wyrokiem dla własnych pasji.

Jak strasznie potrafi wyglądać życie w takim momencie? Śpimy 8 godziny, pracujemy 8 (wielu z nas o wiele więcej ale przyjmijmy 8) to już mamy 16 prawda? Ale przecież nie idziemy do pracy minutę po obudzeniu. Przynajmniej godzinę zajmuje nam przygotowanie i godzinę powrót. Mamy już 18. Jakiekolwiek obowiązki? Zakupy? Telefon od znajomego? Sprzątanie? Urzędy? Kolejne 2 godziny, uczciwie rzecz ujmując. Zostają nam 4 godzinny dziennie na zrobienie czegokolwiek, na co mamy ochotę.

Nie chodzi mi tu o coachingowy bełkot w stylu „wykorzystaj te 4 godziny jak tylko możesz” nie o to chodzi. Wydzierżawiamy codziennie 10 godzin swojego życia, by zdobyć pieniądze na 4 godziny życia po swojemu. Nawet kredyt we frankach nie ma takiego procentu.

Polski Gniew

Dlatego jesteśmy tak sfrustrowani, tak wściekli na cały wszechświat. Pracujemy w miejscu którego nie cierpimy tylko po to by przeżyć kilka godzin w taki sposób jaki chcemy. Jest to u nas nagminne. BA! W taki sposób przygotowujemy już młode pokolenia do pracy. Znajdź pracę dobrze płatną, która pozwoli Ci spełniać swoje marzenia. Brzmi znajomo?

Pytanie drodzy dorośli i nauczyciele… Kto wam powiedział, że praca naszych marzeń nie może być dobrze płatna?

Ci wszyscy artyści, aktorzy, reżyserzy, dziennikarze, pasjonaci życia robią to wszystko do portfolio, tylko dlatego, że LUBIĄ to co robią? Nigdy w życiu! Kasują za to grube pieniądze, dlatego, że są dobrzy w tym co robią, a są w tym dobrzy, dlatego że jest to ich pasją.

W życiu tak nie jest

To chyba najczęstsze co się słyszy. W życiu wcale tak nie jest. Tylko nieliczni pracują w swoim wymarzonym zawodzie i robią to co lubią. Jest to absolutna prawda, zgadzam się z tym w stu procentach. Jest to piekielne wyzwanie, ale ludzie naprawdę to robią. Przemierzają pół świata za swoją pracą. Nie śpią całymi dniami, by po wielu próbach i porażkach inni mogli powiedzieć „takiemu to dobrze, ma fajną pracę i jeszcze mu za to płacą”

Życie stawia przed nami różne wyzwania i weryfikuje nasze marzenia, ale szczerze powiedziawszy… czy sensem życia nie powinno być właśnie zrealizowanie tych marzeń? Czy nie do tego przygotowujemy się przez ponad 18 lat edukacji szkolnej, rodzinnej i osobistej? By żyć tak jak to sobie zaplanowaliśmy?

13339483_263451274009273_2445855217942735158_n

96 %

Wielokrotnie powtarzałem na wykładach, że pokonanie nałogu grania pozwoliło mi zrealizować znaczną większość życiowych marzeń. Ostatnio posunąłem się jeszcze krok do przodu.

Najtrudniejszy procent

Od ładnych kilku miesięcy prowadzę własną działalność gospodarczą. Wydawać by się mogło, że będzie to spełnienie, ale w moim własnym rozumowaniu nie było to jeszcze „TO”. Uporczywie dążyłem do czegoś innego co mogłem nazwać wolnym zawodem, czy nawet „Życiem ze swojej pasji”

Tak więc słowo czynem się stało.

Marzenie które określałem „życiem ze swoich marzeń” stało się faktem. Latam dronem, jestem dziennikarzem, zajmuję się coachingiem i spotkaniami autorskimi. Piszę kolejne książki, jeżdżę po całej Polsce, odwiedzam fascynujące miejsca, poznaję jeszcze bardziej fascynujących ludzi.

Przez wiele lat myślałem, że tego nie da się zrobić, że książki – Jasne. Dron – Oczywiście, jednak to wszystko w znaczeniu hobbystycznym, ewentualnie dorobkowym.

Nie chodzi tu jednak o pieniądze. Chodzi przede wszystkim o czas.

Etyka Pracy

Dopiero teraz pojąłem jak niezwykłym uczuciem jest życie ze swojej pasji i ze swoją pasją za pan brat. Wstaję rano i myślę o tym, o rozwoju, obowiązkach i planach.

Wróciłem ostatnio z trzydniowej wycieczki w Radzyniu Podlaskim, o czym z resztą meldowałem na facebooku. Każdego dnia spałem po 6 godzin (w gruncie rzeczy z własnej winy) rozmawiałem, prowadziłem spotkania, jechałem dziesiątki kilometrów… i ani na chwilę nie pomyślałem, że jestem w pracy! Czułem się wręcz jak na wakacjach!

W Polsce mamy problem z uznaniem czegoś za pracę, jeśli sprawia nam to przyjemność. Jeśli po 8 godzinach mam chęć robić jeszcze cokolwiek innego – nie pracuję. Praca bowiem ma za zadanie doprowadzić mnie do stanu kompletnego wycieńczenia fizycznego i psychicznego. Nie spotkałem jeszcze człowieka, który nie narzekałby na swoją pracę, no chyba, że sam sobie jest szefem. Chodzi jednak o to, że ten szef czerpie przyjemność i pasję ze swojej pracy a nie „siedzi na kierowniczym stanowisku”. Taki też będzie narzekał.

Każdym oddechem czuję nowy przypływ energii. Piszę, jeżdżę, rozmawiam… Naprawdę myślałem, że jest to niemożliwe! Tym bardziej cieszę się, że mogę dodać kolejną jedynkę do swojego bilansu.

IMG_20160510_200731

Po co mi modelarstwo

Ostatnio przy (prawie) zakończonym projekcie zacząłem się zastanawiać czemu właściwie zajmuję się modelarstwem i co ono mi dało.

Absolutny brak talentu

Na wstępie muszę jednak powiedzieć, że nigdy nie przejawiałem żadnego zamiłowania do farb pędzli i szeroko pojętej sztuki. Na plastyce nie wybijałem się, nie rzeźbiłem, nie malowałem. Kiedyś rysowałem komiksy, ale powiedzmy, że to było bardzo dawno temu i… nie, rysować też nie potrafię. Po części dlatego wybrałem beletrystykę. Wydawało mi się, że przekazanie swojej opowieści za pomocą pióra będzie prostsze niż ołówkiem.

Jakież więc było więc zaskoczenie, gdy kupiłem sobie zestaw 10-ciu figurek i kilka farbek.

Tybetańska cierpliwość

Modelarze to ludzie bardzo trudni do wyprowadzenia z równowagi. Spędzamy kilka godzin w jednej pozycji nad jednym modelem. Z punktu widzenia widza jest to szalenie nudne. Z naszej, jest ciekawe, choć skoków adrenaliny nie ma (chyba, że rozlejesz farbę na biurko)

Jako dzieciak z niespożytą energią nauczyłem się panować nad nią, wyciszać się i skupiać na jednej czynności. Malowanie jednego modelu potrafi zabrać dziesiątki godzin, dlatego był to niesamowity sprawdzian dla owej cierpliwości. Oczywiście nie wyglądało to tak, że z jedną paczką modeli stałem się mnichem Shao-Lin, ale z czasem potrafiłem malować coraz dłużej.

Zegarmistrzowska Precyzja

Oczywisty punkt. Spróbuj namalować źrenice figurce, która ma może 6 cm wysokości. Przez wiele lat jest to dla człowieka praktycznie niemożliwe, ale ręce nabywają nowych umiejętności, podobnie jak oczy. Za szczególnie nigdy w życiu mi się to nie przydało, no chyba, że będę musiał nawlec nitkę na igłę. Nie mniej jednak umiejętność jest.

Bibliotekarskie Wyciszenie

Emocje, zwłaszcza te gwałtowne napędzają nas do działania. Zdarza się jednak, że potrzebujemy wyciszyć się, pozbierać myśli. Nigdy nic mnie tak nie uspokajało, jak praca przy biurku nad modelem z muzyką lecącą w tle. Myślę, że można porównać to do wędkarstwa, gdy nawet gdy nic nie złapiemy… i tak miło spędzamy czas.

Artystycznie planowanie

Jest taka dziwna magia w tym hobby. Widzimy jakiś nowy ciekawy model i zaczynamy myśleć „ale bym go pomalował” Jesteśmy ciekawi samego wyzwania, bo modele są skonstruowane w najróżniejszy sposób. Jedne są proste i łatwe, inne mają wybite ornamenty milimetrowej szerokości. Niejednokrotnie łapię się na myśleniu „tu bym położył taką warstwę a tu zrobił taki efekt” Nie każde hobby niesie to za sobą.

Absolutna Satysfakcja

Trudno uznać samo ślęczenie nad modelem za ciekawą czynność. Siedzisz w tej samej pozycji przez kilka godzin, z pędzelkiem grubości zapałki i smarujesz kolejne cienkie warstwy farby. Nie jest to najciekawsze zajęcie na świecie, to prawda i bardzo wiele razy zastanawiałem się, dlaczego właściwie to robię. Bolą palce, oczy, czasami kręgosłup i kark, w pokoju śmierdzi chemią, nieraz przeciąłem się skalpelem, poparzyłem klejem i poplamiłem spodnie niezmywalną farbą.

W czym tkwi tajemnica tego hobby? W samym modelu. Kiedy po kilkudziesięciu godzinach pracy patrzę na model, mogę powiedzieć „ja to zrobiłem” i muszę powiedzieć, że jestem piekielnie dumny z każdej kolejnej pracy. Każdy taki model jest manifestacją pracy cierpliwości i artyzmu.

Do tego można pojechać na zawody modelarskie (będę w ten weekend w Olsztynie, życzcie mi szczęścia) i wygrać medal za najlepszy model w odpowiedniej kategorii. Nie ma naprawdę lepszego uczucia jak moment w którym doceniają naszą pasję. Dla tej chwili przy modelu warto spędzić każdą sekundę.

photo-1417551047620-471daaad5a65

Życie jest ciężkie

To okrzyk bojowy większości „dorosłych” motywujących młodzież szkolną i studencką do działania. Życie dorosłe jest ciężkie, po prostu okropne! Jak dorośniesz to dopiero zobaczysz co to są problemy. Słuchając tego niczym mantry… szukam tej potworności

Powszechne niezrozumienie

Właściwie to trudno zrozumieć motywację dorosłych opowiadających młodym, że „ciesz się życiem teraz bo PÓŹNIEJ to już jest życie dorosłe”. Nasuwa się też wniosek, że pozostałe nam 60-70 lat życia to marazm, żałość niedola i halucynacje z niedożywienia. Nic dziwnego, że młodzi nie widzą dla siebie miejsca na świecie…

Ostatnio popytałem dorosłych (nie ludzi po 18 roku życia, ale ludzi nie będących na utrzymaniu rodziców) dlaczego to życie jest takie ciężkie. Postaram się troszeczkę obalić ich argumenty.

…bo musisz sam zarabiać na siebie

Rzeczywiście jest to dość spore zaskoczenie, że rodzice po hodowaniu jednostki społecznej przez niemal ćwierć wieku, nie chcą tego robić przez pozostałe trzy ćwiartki i cóż… musimy zakasać rękawy.

Nie wiem co ludzie chcieliby robić gdyby nie pracowali? Leżeć na kanapie przez cały dzień? Z zarabianiem pieniędzy wiążą się też pozytywy. To przede wszystkim możliwość kupienia sobie tych wszystkich drogich i absurdalnych rzeczy na które mieliśmy kiedyś ochotę. Jeżeli będę chciał kupić sobie model Smauga do pomalowania, którego koszt wynosi najniższą krajową i choć jest mi absolutnie niepotrzebny do życia, mogę zaoszczędzić trochę grosza i go sobie kupić. A potem przekonywać sam siebie, że był to dobry zakup. Ale mogę to zrobić!

…bo musisz pracować

No bo skąd indziej wziąć pieniądze, prawda? Można co prawda wyłudzać od krewnych i przyjaciół, ale oni też nie są studnią bez dna. Trzeba więc udać się do zakładu pracy i zrobić wymianę „moje 8 godzin życia za twoje pieniądze, sześć razy w tygodniu”.

Jest to argument ludzi, którzy niestety nie lubią swojej pracy. Jest to powiem szczerze dramat, bo można się coachingowo tłumaczyć, że „zawsze jest wyjście z sytuacji”, ale prawda jest taka, że jak masz kredyt, dziecko i zobowiązania finansowe na 3000 zł a Twoja wymarzona praca da Ci 1500… kalkulacja na 12-godzinną taśmę jest dość prosta.

Myślę jednak, że choć jest to poważny problem, weźmy pod uwagę, że do wejścia w dorosłość przygotowujemy się dobre 18 lat. To całkiem sporo czasu, żeby zastanowić się co chcemy robić w życiu i zacząć to robić odpowiednio wcześnie.

…bo wszystko jest na Twojej głowie

Wiecie co jest na głowie dorosłego? Płacenie rachunków, które wykonujemy obecnie mailowo za pomocą trzech kliknięć raz w miesiącu. Płacenie rat, abonamentów i podatków, które działają praktycznie w ten sam sposób. Rozliczanie PIT-u raz na rok Kupowania jedzenia, żebyśmy nie umarli z głodu, pamiętanie o tym, żeby raz w czas po pracy zajechać jeszcze do sklepu po bułki i mleko. Posprzątać, gdy kołdra kurzu przykryje wszystko w mieszkaniu, pozmywać naczynia, poodkurzać, wstawić pranie.

Zasadniczo są to obowiązki, które najczęściej wykonują za nas matki. Wieloletnie wygodnictwo daje nam o sobie znać i zamiast powiedzieć „potrzebuję praczko-kucharko-sprzątaczki” lepiej powiedzieć, że „życie jest ciężkie”

Jednak i tu nie można bagatelizować. Zdarzają się problemy naprawdę duże i trudne, z którymi niestety musimy się wziąć za bary. Popsuty samochód, wypadek, utrata pracy, awaria w domu, choroba a nawet śmierć bliskiej osoby. Istnieją tragedie w tym życiu, ale nie definiują one życia dorosłego jako ciężkie, dlatego że mogą zdarzyć się tak samo w życiu młodzieńczym. Nie uciekniemy od nich, nie ważne ile lat mamy.

…bo nie możesz się rozwijać

Największa bzdura jaką słyszałem w całym swoim życiu. Wielu dorosłych uważa, że rozwój osobisty jest możliwy tylko w momencie życia na cudzym garnuszku, a życie samo w sobie jest tak absorbujące, że nie ma w nim miejsca na rozwój.

Jak strasznie musi wyglądać wtedy życie? Budzę się po to, by zarobić pieniądze, po to, żeby przeżyć kolejny dzień. To jest cel na 50 lat? Przeżyć aż do emerytury?

Nie zawsze jest czas na rozwój. Czasami są takie dni, tygodnie a nawet miesiące kiedy faktycznie trudno o wolną chwilę, ale jeżeli mamy czas na internet i telewizję – mamy czas na rozwój. Jeżeli chcemy przeczytać książkę, nie musimy wciągnąć jej jednego dnia. Można to zrobić małymi kroczkami, prawda?

Kowal swojego losu

Przede wszystkim naprawdę jesteśmy swoim własnym sterem i żaglem. Możemy zrobić wszystko co chcemy, ukierunkować swoją energię, czas, pieniądze i umiejętności w kierunku jaki tylko sobie wymarzymy. To się tak mówi, ale jeżeli nawet kończę pracę, odrobię wszystkie prace domowe i zostaną mi jakieś 2 godziny to mogę wykorzystać ten czas jak tylko chcę. Malować, pisać, śpiewać, tańczyć, pić, palić, oglądać telewizję… Nikt na siłę mnie nie przywiąże, ani nie da mi po łapach

Dlatego też uważam, że życie może i bywa ciężkie, ale jak pasjonujące przy tym potrafi się stać.

overwatch

Erotyka w grach komputerowych

Seks wylewa się z filmów i seriali. Mamy go coraz więcej nawet w książkach. Gry komputerowe nie stanowią tu wyjątku, choć o nich najwięcej się mówi.

Niezrozumiały dekolt

Bezmiernie głupim argumentem jest to, że gry są napakowane golizną i przez to deprawują młodzież. Co drugi film w kinie posiada podtekst seksualny, roznegliżowane aktorki i wybicepsowanych aktorów. Obecnie jednym z najlepiej sprzedających się działów literatury jest erotyka. Praworządni tego świata upatrzyli sobie na cel gry komputerowe.

Wygląda to tak. Erotyka w grach to rzeczywisty problem, ale nie udawajmy jednocześnie, że nie ma go w telewizji i innych mediach.

Overwatch

Niewielką aferą internetową odbiła się zapowiedź gry Overwatch, studia Blizzard. Gracze uważają, że ubrania przylegające do ciała uwydatniające pośladki są przesadzone. Mówię niewielką, ponieważ daleko jeszcze do skandalu GTA: San Andreas, ale zawsze to jakiś hejt na gry, prawda?

Ciekawe jest to, że to właśnie gracze opowiedzieli się przeciwko przeseksualizowanym postaciom. Oznacza to pewną ewolucję w stronę dojrzałości graczy, co niezmiernie cieszy. Nie piersiami a rozgrywką przekonujcie graczy szanowne studia…

Ciekawi mnie jednak, że uwydatniony tyłek z Overwatch zebrał tak wielki rozgłos, podczas gdy grafiki kobiet w Legue of Legends nie należą do najgrzeczniejszych, a gra posiada PEGI 12. Zmianom zaczęły ulegać obrazki przedstawiające postacie, robią się coraz mniej wyzywające, choć młodzi erotomani nadal będą mieli na czym zawiesić oko.

Co powoduje Erotyka w grach

Najprościej? Radość wizualną. Jako faceci (a większość graczy w dalszym ciągu stanowią faceci) lubimy sobie popatrzyć na ładne panie, najlepiej jeszcze skąpo ubrane. To tani chwyt na naszą prymitywną naturę… nie mniej jednak bardzo skuteczny.

Gorzej, że potrafi doprowadzić to do wypaczeń. 18-latego po prostu pogapi się na cyfrowy biust. Ale co z 9-latkiem, który ogląda tylko taki typ kobiet? Zaczyna myśleć, że tylko takie istnieją, lub co gorsza, tylko takie go interesują.

To nie jest wina gier

Chciałoby się prawda, kochani rodzice? Nie… to nie jest wina gier komputerowych, tylko nastawienia społecznego. Jeżeli 9-ciolatek będzie oglądać roznegliżowane panie, to go to wypaczy bez względu na to, czy zobaczy je przed telewizorem, komputerem, komiksem czy… w książce.

Wiele książek, na przykład Wiedźmin Sapkowskiego, bujnie opisuje erotykę. Upatruję w tym po części sukces historii o zabójcy potworów.

Kontrola

Tak jak zasłaniamy dzieciom oczy na brzydkich scenach w telewizji, tak powinniśmy zasłonić oczy kiedy grają. Po prostu musimy być uważni na poziom erotyki dostający się do młodych ludzi. Problemem medium gier nie jest to, że wpływają w większym stopniu, lecz znikomy brak kontroli rodzicielskiej.

Gracze reagują

Cieszą reakcje graczy (normalnych graczy, nie nerdów) którzy atakują przesadną erotykę w grach. Wiedzą czym to grozi, bo sami przez to przeszli. Być może dzięki temu za kilka lat będziemy mieć wyrobione standardy podobnie jak w przypadku telewizji, choć nie rozpoczynając drugiego wątku… tam wysokiego standardu też nie ma…

Krytyczny Trener

photo-1441986380878-c4248f5b8b5b

W swojej dziennikarskiej pracy na co dzień spotykam się z trenerami wszelakiej klasy i dyscypliny. Od trenerów sportowych, po nauczycieli. Bardzo często zauważam problem na gruncie motywacyjnym.

Zawsze Źle

Nie dotyczy to oczywiście wszystkich trenerów, ale zauważyłem, że duża ich część (tak 8/10) po rozegranym turnieju, czy też konkursie negatywnie wypowiada się o swojej drużynie, nawet jeśli wygrają wynikiem w stylu 3:1 bo przecież wpadł ten jeden.

Trenerzy w trakcie zwycięstw i porażek krytykują zawodników. Niejednokrotnie usłyszałem, że „mecz mógł się podobać widzom” co znaczyło „mnie to nie wystarczy”

Wszystko fajnie, tylko tego słuchają też zawodnicy. Dążenie do perfekcji jest bardzo ważne, ale stała krytyka, naprawdę nikomu jeszcze nie pomogła. Ilu ludzi zrezygnowało ze swoich pasji, bo nie mogli zadowolić swojgo mentora? To przykre, lecz niestety prawdziwe.

Nie tylko sport

Sytuacja ta powtarza się nie tylko na zawodach. Dzieciaki niejednokrotnie przynosząc wywalczoną w bólach dobrą ocenę słyszą „dlaczego nie celującą”. Jako wystarczająco młody, żeby pamiętać i odpowiednio stary, żeby komentować – to NAPRAWDĘ nikomu jeszcze nie pomogło. Młody człowiek, który poświęci wiele godzin na sprawdzian i dostanie z niego 4 nie zmotywuje się do pracy słysząc „stać Cię na więcej”. On dobrze o tym wie. Pamięta, że istnieje jeszcze 5 i 6, ale jeśli do tej pory dostawał 2…

Nie głaszcz, ale doceń

Czasami mam wrażenie, że dorośli, zapomnieli nie tylko jak to było w szkole, ale również, jak funkcjonuje życie. Jeżeli szef w pracy na każde nasze staranie odpowie „Mogłoby być lepiej” prędzej czy później odpuścimy temat lub zmienimy pracę.

Młody człowiek nie ma możliwości zmiany szkoły więc po prostu zrezygnuje. Nie chodzi oczywiście o chwalenie najmniejszego sukcesu, zagłaskanie na śmierć, ale ta pochwała naprawdę dużo znaczy… właściwie dla wszystkich.

Właściwie to nie ubędzie nam jak kogoś pochwalimy. Co się stanie? Ktoś poczuje się lepiej? Może poczuje się lepszy, niż był do tej pory? Uwierzy w siebie? Zacznie robić coś jeszcze większego?

Oczywiście to niełatwe, bo mamy głęboko zakorzenione pokłady zawiści i zazdrości, które co jakiś czas lubią o sobie przypominać, zwłaszcza w obliczu cudzego sukcesu.

Nie zabijaj marzeń

Jeżeli masz kogoś skrytykować: rada ode mnie – nie rób tego. Mówienie „nie dokazuj, nie dokazuj, nie jest z Ciebie znowu taki cud” nie pomaga. Nic z tego nie masz, poza pewnością, że ta osoba zmaleje, lub zostawi swoje marzenia, tylko po co Ci to? Jaki możesz mieć w tym cel?

Absolutnie nie krytykuj wysiłków ludzi młodych. Daj im odczuć, że robią coś ciekawego, coś pasjonującego. W pewnym momencie mózg im podpowie „starasz się = krytyka = cierpienie = odpuść”

Uzależnienie od gier komputerowych– skąd i dlaczego

photo-1446669052213-5dcff53f1f3f

Terapeuci głowią się i troją jak zakwalifikować i jak leczyć. Podobnie rodzice i gracze. Znamy skutek, ale jaka jest przyczyna?

Ucieczka

Nie jest tajemnicą, że uzależnienie jest sposobem na wyrwanie się od nieprzyjemnej rzeczywistości. Powody tego potrafią być najróżniejsze: brak akceptacji, niespełnione aspiracje, głęboko zakorzenione frustracje i fobie mające swój początek w czasach dziecięcych. Czasami są to inne rozwód rodziców, alkoholizm w rodzinie, strata bliskiej osoby, o jedne przykre słowo za dużo.

Bez względu na to czy jest to narkomania, czy też gry komputerowe, ćpun szuka ucieczki przed problemami rzeczywistości. W przypadku znanych nam używek mamy wyraźny moment wejścia w stan upojenia. Jak to jest z grami?

Gry komputerowe nie otępiają nas ani nie otumaniają tak jak np. Alkohol. Możemy wejść w świat gier i nadal pozostaniemy świadomi tego co się wokół nas dzieje. Świadomi problemów życia codziennego. One nigdzie nie odpływają.

Gramy więc dużo więcej, żeby zatracić się w świecie wirtualnym. Wiem jak archaicznie to brzmi, ale jak gramy przez 3 godziny w MMO, to zaczynamy myśleć kategoriami gry, jakie przedmioty zdobyć, gdzie musimy iść, co nowego osiągnąć. Dopiero wtedy załącza się stan haju, tylko w porównaniu z innymi używkami nadal pozostaniemy świadomi. Ba! W trakcie gry mózg będzie pracował na najwyższych obrotach. To nie będzie otępienie lecz „prze-ostrzenie”. Skupiamy się na bardzo małej części większego obrazka.

Gry komputerowe a hazard

Wielokrotnie słyszałem od terapeutów, że gry bardzo przypominają uzależnienie od hazardu. Trudno odmówić tu podobieństwa. Przyciąga nas wizja łatwego zwycięstwa. W przypadku jednorękiego bandyty – realne wzbogacenie się. W przypadku gier – pozycja społeczna.

Na tym jednak podobieństwa się kończą. Hazardem może zainteresować się każdy. Słabość do łatwych pieniędzy jest w nas po prostu zakorzeniona. Nie istnieje jednak hazardowy autorytet, ktoś kto „jest świetny w ruletkę”. W hazardzie liczy się poza tym ta jedna chwila, ten moment gdy śliwki przeskakują z brzoskwinkami, dając nam szansę na potrójną siódemkę i wygranie dużych sum.

W grach komputerowych istnieje cała społeczność graczy, którzy promują to niezwykłe hobby. Uzależniony gracz nie myśli o pieniądzach jakie może dostać grając, nawet nie ocierają się one o jego motywację.

Gracz gra, żeby poczuć się lepszy. Doceniony i poważany. W MMO nie musimy mieć jakiś niestworzonych umiejętności. Wystarczy, że będziemy grać wystarczająco długo i wszystkiego się nauczymy. Haj utrzymuje się nie tylko w świecie gry. To przestaje być chwilowa działka, lecz permanentne podłączenie. To z tego, że rodzice i przyjaciele powiedzą nam, że jesteśmy do niczego? TAM nas potrzebują! TAM jesteśmy kimś. Tak przynajmniej nam się wydaje.

„Dobre” uzależnienie

Gry komputerowe potrafią wytworzyć w nas poczucie dumy z powodu pokonanego bossa, czy osiągnięcia wysokiego wyniku. Żaden alkoholik czy ćpun, po tygodniu istnienia poza horyzontem zdarzeń, nie powie „to było naprawdę super!”

Raczej pojawi się „co ja robię” lub „moje życie jest naprawdę popaprane”

Gracz tego nie widzi, nie że nie przyjmuje do wiadomości, ale po prostu nie widzi. Nic mu nie umknęło, jak chodził do pracy tak chodzi. Jest może trochę grubszy, czy nieogolony, ale który facet nie jest? Ma kiepskie życie, ale kto takiego nie ma w Polsce? Wszystko w normie, mogę grać dalej.

Przynajmniej tam mam jakąś rozrywkę

Dlaczego?

Wiele osób uważa, że wystarczy detoks. Jesteśmy uzależnieni od substancji, w tym przypadku od urządzenia – trzeba sie go pozbyć, żeby oczyścić organizm. Choć abstynencja przynajmniej na początku jest wskazana, to na dłuższą metę jest niemożliwa. Musimy korzystać z komputera. Maile, sklepy, portale społecznościowe. Funkcjonowanie bez komputera w obecnym świecie nie jest wcale takie proste.

Uważam, że trzeba przede wszystkim nauczyć się kontroli i władzy. Jeżeli ktoś boi się ludzi, to zamknięcie się w domu, nie jest najlepszym wyjściem. Pracoholik też nie może nie pracować, z czegoś jednak trzeba żyć. Uważam dlatego, że uzależnienie od gier komputerowych, jest trudniejszym zagadnieniem niż się na pierwszy rzut oka wydaje.